Cmentarze


Cmentarze "krótko i zwięźle"
Idee przewodnie

Na pytanie "Czym jest cmentarz?" większość śmiertelników powoła się na jego funkcję utylitarną, którą streszcza definicja z Encyklopedii Powszechnej PWN. Ot, cmentarz to po prostu:

"(...) obszar, zwykle ogrodzony, gdzie w grobach grzebie się zmarłych lub przechowuje prochy po ich kremacji (...)."1

Na tym jego rola się nie kończy, o czym jednak encyklopedie zazwyczaj nie wspominają. Za to mniej lub bardziej bezpośrednio mówi o tym każdy przewodnik po nekropoliach, a najtrafniej problem określił Jacek Kolbuszewski. Nazwał on cmentarz tekstem kultury, zręcznie streszczając w ten sposób cały zespół funkcji i cech nekropolii, czyniących zeń coś więcej niż tylko miejsce higienicznej utylizacji zwłok. W tym kontekście cmentarz jest bowiem świadectwem ludzkiej cywilizacji, mówiącym o wielu różnorodnych jej aspektach.

Nie zawsze jednak pełnił tak ambitną funkcję. Jacek Kolbuszewski dostrzega ją głównie tam, gdzie miejsce pochówków było zarazem przestrzenią prywatnego kultu zmarłych, przez co za tekst kultury nie można uznać przykościelnych cmentarzy średniowiecznych2. Bardziej trafne byłoby nazwanie ich tekstem świadomości religijnej, aczkolwiek stan faktyczny tych nekropolii jawnie przeczył propagowanym zasadom szacunku dla zmarłych. Jednak moim zdaniem samo pojęcie kultury jest tak pojemne, że jeśli włączymy doń kwestie religijne, to świat się nie zawali ;)3.

Niestety ów tekst jest cokolwiek... zawiły. Niektóre problemy splatają się ze sobą, wynikają z większej ilości przesłanek wspólnych z kolei dla innych zjawisk. No ale może uda mi się jakoś przełożyć to "z polskiego na nasze" ;).

Niech się święci

Najstarszą funkcją cmentarza (oprócz wspomnianej na wstępie utylitarnej) było stworzenie możliwości sprawowania kultu religijnego.

W starożytnym Egipcie, Grecji, Rzymie czy wśród barbarzyńskich plemion zamieszkujących Europę w miejscach pochówków oddawano cześć przodkom, aczkolwiek nie było to całkowicie bezinteresowne. Wyposażenie grobów lub ofiary miały poprawić bytowanie duszy po śmierci i jednocześnie obłaskawić ją, coby od czasu do czasu pomogła żyjącym, a nie tylko jęczała po nocach ;)4. Punktem centralnym tych zabiegów nie był jednak cmentarz, tylko konkretny grób. Przywilejem nietykalności cieszyło się pojedyncze miejsce pochówku, a nie ich zbiorowisko jako takie.

Odmiennie rzecz miała się w judaizmie, a potem w chrześcijaństwie. Wiara w jedynego Boga zabraniała oddawania czci komuś innemu niż On, stąd w miejsce modlitwy do zmarłych pojawiła się modlitwa za zmarłych. Wyraża ona nie tylko troskę o pośmiertne losy bliskich, ale przede wszytkim wiarę w boską wszechmoc, sprawiedliwość i miłosierdzie, dzięki którym umarli zmartwychwstaną do życia wiecznego5. W chrześcijaństwie cmentarz stał się więc przestrzenią poświęconą bardziej Bogu niż nieboszczykom (zwłaszcza, że początkowo stykał się z kościołem), z czego wynikły dla niego konkretne przywileje (zob. Cmentarze "krótko i zwięźle" : prawem i lewem)6. Jednocześnie konieczne stało się wyraźne wyodrębnienie jego obszaru poprzez jakieś ogrodzenie, aby każdy wiedział, gdzie kończy się profanum, a zaczyna sacrum7.

Między pobożną refleksją a zwątpieniem

W czasach średniowiecza przestrzeń nekropolii została włączona w program dydaktyczny Kościoła. Odpowiednio sugestywna "oprawa" artystyczna (np. sławny Triumf śmierci na campo santo w Pizie) miała skłaniać odwiedzających do zastanowienia nad marnością życia, choć tajemnicą historii pozostanie czy rzeczywiście odnosiło to zamierzone efekty "pedagogiczne" ;). Znaczenie cmentarza jako miejsca nabożnej zadumy, ale też pocieszenia podkreślał również Marcin Luter8.

Aż do schyłku XVIII w. ów program "wychowawczy" był niejako narzucany odwiedzającym, bo przecież nie dało się wejść do kościoła nie zobaczywszy jakiś zwłok - malowanych, rzeźbionych lub prawdziwych.

Sytuacja zmieniła się w XIX w., kiedy romantyzm przyniósł wręcz modę na chodzenie na cmentarz i to nie tylko w celu podpatrzenia lokalnego folkloru (zob. np. Dziady. Cz.2 pewnego znanego poety ;)). Groby i zdobiące je pomniki nadal stanowiły idealną scenografię dla filozoficznych rozmyślań, czemu dał wyraz m.in. Kazimierz W. Wójcicki (zob. Cmentarze "krótko i zwięźle" : grób i nagrobek). Jednak bardzo często wkradała się również melancholia i wątpliwości, jak zatytułował swój obraz Henry Alexander Bowler (1824-1903).

Nawet dziś wiele osób deklarujących się jako ateiści, sataniści czy inni sceptycy chętnie odwiedza cmentarz, aby odpocząć od zgiełku życia i zastanowić się nad sensem wszechświata.

Wycinek innej rzeczywistości

Chrześcijaństwo nie zdołało jednak całkowicie zmienić sposobu postrzegania miejsc pochówków.

Cmentarze "od zawsze" były przede wszytkim terenem należącym do zmarłych, a grób oraz nagrobek stanowiły "łącznik" między żywymi i umarłymi (zob. też Cmentarze "krótko i zwięźle" : grób i nagrobek).

Nekropolie należą więc do tych magicznych miejsc, gdzie sypiają wampiry albo ghule ;) i gdzie najłatwiej natknąć się na ducha czy inny byt "nie z tej ziemi". Są to chyba tylko plotki, gdyż podczas mojej długoletniej praktyki hieny cmentarnej najbardziej niezwykłe spotkanie zawdzięczam... policji (mniejsza o szczegóły ;P).

Być może brak mi jakiegoś szóstego zmysłu ;) Albo wiary, której zawsze miał pod dostatkiem lud wiejski. Świadom wyjątkowego charakteru miejsca, uważał on, że w obiektach znajdujących się wśród grobów przebywają dusze nieboszczyków. Tak więc zabranie czegoś z cmentarza (np. kwiatów, owoców) było równoznaczne z "wyrwaniem" zmarłego z przynależnego mu obszaru "aktywności" i w konsekwencji mogło wywołać jego gniew9. Pamiętacie o tym drogie dziatki, nim zerwiecie cmentarne kwiatki ;)

Ku pamięci

Dusze przodków nie chciały być zapomniane, gdyż pociągało to za sobą brak ofiar, a tym samym znaczne pogorszenie "standardu" życia pogrobowego. W zamian obiecywały więc swą przychylność lub przynajmniej..., że nie będą szkodzić ;) Chrześcijaństwo wcale nie przerwało tej "symbiozy", chociaż praktycznie pozbawiło nieboszczyków wpływu na żywych, jednocześnie silnie uzależniając zmarłych od modlitwy wstawienniczej10. Religijna funkcja cmentarza pozostaje więc w ścisłym związku z jego rolą jako przestrzeni pamięci.

Tym, co miało przypominać o obowiązkach wobec poprzednich pokoleń, były (i są) nagrobki. Nie żałowano więc na nie pieniędzy i otaczano szczególną troską. Paradoksalnie cmentarze i zgromadzone na nich monumenty wyrażają w ten sposób ludzki protest przeciw przemijaniu. Świadczą bowiem o istnieniu konkretnego człowieka, o jego osiągnięciach i zasługach, a zbiór pomników rodzinnych daje poczucie ciągłości. Dodajmy jeszcze do tego praktyki religijne wokół grobów bliskich (ofiary, modlitwa wstawiennicza), aby mieć komplet elementów budujących więź między żywymi i umarłymi (zob. Cmentarze "krótko i zwięźle" : grób i nagrobek).

Kult pamięci dotyczył nie tylko grobów indywidualnych czy mauzoleów rodowych. Już w czasach renesansu publikowano wizerunki pomników sławnych poetów11, ale dopiero w XIX w. nagrobki i cmentarze stały się ważnym składnikiem tworzenia świadomości historycznej społeczeństwa. Odwiedzanie nekropolii, fundowanie pomników osobom zasłużonym dla narodu (artystom, uczonym, bohaterom, ofiarom wojen czy represji) oraz uczestniczenie w ich pogrzebach było przejawem patriotyzmu, a zarazem integrowało daną grupę12.

Szczególnego wyrazu nabrało to wśród nacji pozbawionych własnego państwa. Weźmy za przykład pielgrzymki do grobu Pięciu Poległych na Cmentarzu Powązkowskim, które spędzały sen z powiek carskim namiestnikom (zresztą nie bez przyczyny), wystawienie Anioła Zemsty na grobie poległych podczas bombardowania Krakowa w 1848 r. (1913 r.), będące dotkliwym policzkiem dla władz austriackich czy wreszcie czeski panteon narodowy tzw. Slavin na Wyszehradzie (1869 r.) przypominający po wsze czasy o istnieniu tego narodu i jego kultury. W tym kontekście cmentarz i jego groby stawały się pretekstem do mówienia o ludziach i ich czynach, co świetnie pokazuje choćby dzieło Kazimierza W. Wójcickiego poświęcone nie tyle Starym Powązkom (jak sugeruje tytuł), co przede wszytkim pochowanym tam osobistościom13.

Takie postrzeganie nekropolii rozpowszechniło się zwłaszcza w XIX w., a "winnym" tego stanu rzeczy był przede wszytkim romantyzm. Dał on "przyzwolenie" na okazywanie uczuć, podkreślanie bliskiej więzi emocjonalnej między ludźmi, lecz także przyczynił się do powstania nowoczesnego patriotyzmu. Miejscem, gdzie wszytkie te postulaty mogły być spełnione, był właśnie cmentarz, ale - i to jest bardzo ważne - tylko nowoczesny cmentarz podmiejski. Większa przestrzeń tych nekropolii umożliwiła bowiem każdemu (kto miał pieniądze) wystawienie względnie trwałego nagrobka, wokół którego koncentrowały się propagowane przez romantyków idee.

Zwierciadło społeczeństwa

Cmentarz odzwierciadla również relacje społeczne, obyczajowe i wyznaniowe panujące w danej wspólnocie. Świadczą o tym pomniki (zwłaszcza umieszczone na nich inskrypcje)14, wyznaczenie w przestrzeni nekropolii miejsc bardziej lub mniej prestiżowych (m.in. aleje zasłużonych) czy też podział na kwatery dla poszczególnych grup (np. osobno dla kobiet, mężczyzn, dzieci, kapłanów, żołnierzy, bogatych i biednych). W epoce średniowiecza i wczesnonowożytnej nie bez znaczenia była też odległość danej nekropolii od osad ludzkich i obecność świątyni, które to czynniki odzwierciedlały prestiż miejsca pochówku lub sytuację korzystającej zeń grupy.

W tym, co sobie dotychczas powiedziałyśmy, ciągle, niemal do znudzenia ;), przewijają się nagrobki, bo też ich znaczenie jest ogromne. Umieszczone na nich epitafia oraz symbole mówią nam, co też ówcześni sądzili o śmierci, do kogo/czego uciekali się chcąc się przed nią uchronić lub też ogarnąć zamęt, jaki wnosi w ludzkie życie. Dzięki temu niejeden cmentarz pozwolił odtworzyć (chociaż częściowo) wierzenia narodów, po których ślad dawno zaginął. Dotyczy to m.in. naszego, słowiańskiego podwórka. Cała mitologia Słowian jest bowiem jedną wielką hipotezą opartą na znaleziskach archeologicznych, zwłaszcza pochodzących z przedchrześcijańskich cmentarzysk.

Aspekt artystyczny

Jednak pierwsze, co zazwyczaj oceniamy w nagrobkach, to ich poziom artystyczny, różnorodność tematów, okazałość i użyte do ich wykonania materiały. Różnie z tym bywało na przestrzeni wieków, co można prześledzić... gdzie?... No oczywiście, że na cmentarzu :) Nekropolie odzwierciedlają więc poziom sztuki w danej epoce, z czym wiąże się kilka bardzo istotnych zagadnień "pobocznych".

Swoje znaczenie ma np. celowe (estetyczne i/lub funkcjonalne) rozplanowanie nekropolii, poprowadzenie alejek, zasadzenie drzew, a nawet tak "trywialna" rzecz jak ogrodzenie i brama. Informują one, czy cmentarz był traktowany li tylko jako składowisko zwłok, czy też lokalna społeczność wyznaczała mu jakieś "ambitniejsze" zadanie. Okazałość pomników nagrobnych czy w ogóle artystyczna strona całego założenia świadczą bowiem o roli sztuki w społeczeństwie (zob. też Cmentarze "krótko i zwięźle" : prosta historia).

Różnie z tym bywało na przestrzeni stuleci, ale można zauważyć, że w XIX w. estetyka miejsc pochówków zaczęła być naprawdę ważna (zwłaszcza w Europie Zachodniej). Projektowaniem nekropolii i nagrobków zajmowali się artyści, dzięki czemu miejsce pochówków stawało się "wizytówką" danej grupy i wspólnym jej dziedzictwem.

W związku z tym w ostatnich latach (przynajmniej w Polsce)15 zwraca się uwagę na rolę cmentarza jako specyficznego m u z e u m. Jego wyjątkowości polega na tym, że (w przeciwieństwie do prawdziwej ekspozycji muzealnej) nie stanowi selekcji najlepszych dzieł. Pokazuje nam przeciętność i powszedniość, arcydzieła sąsiadują ze zwykłym kiczem, co daje nam obraz najbardziej zbliżony do prawdy historycznej. Szczególnie ważne jest to w takich miastach, jak Warszawa, gdzie podczas II wojny światowej i PRL-u prawie doszczętnie zniszczono architekturę XIX-wieczną16.

Jest też i druga strona medalu. W krajach, gdzie nekropolie już dawno uznano za dziedzictwo kultury, pobiera się opłaty (i to niemałe) za ich zwiedzanie. W Polsce dotyczy to chyba tylko cmentarzy żydowskich i dotąd pamiętam, jak wielkim szokiem było dla mnie, kiedy w Łodzi za wstęp na bałucki kirkut zażądano ode mnie "aż" 4 zł ;). Za granicą bywa jednak gorzej np. na londyńskim Highgate Cemetery w ogóle nie ma opcji samotnego włóczenia się zarośniętymi ścieżkami, tylko trzeba czekać aż uzbiera się grupa innych chętnych, a wycieczka odbywa się pod czujnym okiem przewodnika. Ba! na ogrodzeniu "piszą" nawet, że "no proffessional cameras allowed"17. Sama radość :/

Wróćmy jednak do naszych teoretycznych rozważań nad rolą cmentarzy w dziejach ludzkości.

Niektórzy intelektualiści twierdzili, że sztuka powinna istnieć i rozwijać się tylko dla siebie samej. Tym niemniej doświadczenie pokoleń wskazuje, że milczą Muzy, kiedy brakuje zapotrzebowania na produkty twórczości artystycznej. Potwierdzeniem tego są różnice w wyglądzie poszczególnych cmentarzy, gdyż talent artysty to jedno, a gotowość do finansowych poświęceń ze strony zamawiającego nagrobek to drugie ;) Skala i rozmach monumentów pozwalają zatem wiele powiedzieć o kondycji finansowej narodu. Nikt przecież nie będzie zamawiał pomnika u profesjonalnego artysty, kiedy w brzuchu burczy i nie ma co na grzbiet wdziać.

Cmentarz żywych czy umarłych?

Już w czasach starożytnych świętość musiała iść na pewne kompromisy z ludzkimi potrzebami, co też w późniejszych wiekach stało się nieoficjalną regułą.

W Cesarstwie Rzymskim, w ogrodach zakładanych wokół grobowców działy się rzeczy, o których nie śniło się chrześcijańskim filozofom ;) Budowano tam domostwa, nieraz bardzo obszerne, służące głównie do spożywania posiłków i napojów (naturalnie ku czci zmarłych ;)), ale także do leniuchowania na słoneczku. Często pomieszczenia wynajmowano na sklepy, składy, gospody lub na... noc, kiedy to można było spędzić tam czas w wesołym towarzystwie ;)

Takoż w średniowieczu i następnych stuleciach nieboszczyki musiały tolerować sądy, jarmarki, handlarzy dóbr wszelakich (w tym rozkoszy cielesnych) czy inwentarz proboszcza i okolicznych mieszkańców. Jeszcze w XX w. "lokatorom" Cmentarza Bródnowskiego oczekiwanie na Sąd Ostateczny urozmaicały ekscesy lokalnych wesołków, czyniących sobie z głównej alei nekropolii praktyczny skrót między Targówkiem a Bródnem18.

Co gorsza, w przeciwieństwie do praktyki starorzymskiej, działo się to wbrew prawu. Dla przeciętnego Trymalchiona19 ogród wokół mauzoleum symbolizował piękno i radość Elizjum, a z drugiej strony miał przynosić zysk pozwalający na godne kultywowanie pamięci fundatora. Utylitarną funkcję otoczenia grobu zastrzegano sobie zresztą w testamentach. Tymczasem autorytety kościelne nigdy nie zezwalały na takie traktowanie nekropolii uważając to za profanację.

Analiza tego, co działo się na cmentarzach, a co nie powinno tam mieć miejsca, pozwala wysnuć wnioski na temat podejścia naszych praprzodków do umierania i zmarłych. Wydawać by się mogło, że traktowano ich dosyć... familiarnie, czemu jednak przeczą opisane wyżej dowody strachu przed trupami czy nacechowanego szacunkiem kultu pamięci przodków. W istocie na postawę ludzi wobec śmierci składają się wszytkie opisane czynniki. Czasami jakieś elementy brały górę nad innymi, lecz zazwyczaj współistniały ze sobą, co można zauważyć.... gdzie? Właśnie na cmentarzach ;)

Oni, my i zaświaty

Nie jest to więc tylko miejsce grzebania zwłok, tak samo, jak śmierć nigdy nie była "tylko" końcem życia.

Cmentarze są przestrzenią iście metafizyczną, gdyż styka się na nich przeszłość z teraźniejszością, świat zmarłych ze światem żywych, sfera prywatna (kult rodzinny) z publiczną (kult bohaterów). Jednocześnie pokazują, jak ludzie próbowali "oswoić" tę tragedię istnienia, jaką jest śmierć. "Mówią" nam o tych, którzy żyli przed nami: o tym kim byli, jakie mieli gusta, jakie wartości cenili, jak radzili sobie ze śmiercią. To, kogo wydobywamy w ten sposób z niepamięci, na co zwracamy uwagę, co cenimy u naszych przodków świadczy również i o nas.

* * *

Doprawdy, strasznie uroczyście się zrobiło. Owszem, zmarłym należy się szacunek, lecz nie popadajcie w jakieś mroczno-wzniosłe nastroje, gdyż czeka Was jeszcze sporo moich wynurzeń utrzymanych w podobnym tonie (cóż, wymogi "pracy naukowej" - musi być poważnie ;)). Dla urozmaicenia proponuję przeczytać sobie, co o cmentarzach uważają redaktorzy Nonsensopedi : polskiej encyklopedii humoru.

© Sowa
29.10.2009

Do góry

Przypisy

  1. Hasło: cmentarz [w:] Encyklopedia PWN. Edycja elektroniczna.

    Defiicja ta jest powtarzana w encyklopediach PWN co najmniej od l. 60-tych (por. Hasło cmentarze [w:] Wielka encyklopedia PWN. T. 2, Bli - Deo, Warszawa 1963, s. 577).

  2. J. Kolbuszewski, Cmentarz jako tekst kultury, "Odra" 1981, nr 11, s. 31.
  3. Zob. hasło kultura [w:] Encyklopedia PWN. Edycja elektroniczna.

    Rzeczona encyklopedia uznaje zresztą religię za zjawisko społeczno-kulturowe. - Hasło religia [w:] Encyklopedia PWN. Edycja elektroniczna.

  4. Takie myślenie było wspólne zarówno "barbarzyńskim" Słowianom, jak i "cywilizowanym" Etruskom czy Rzymianom. Zob. m.in.: S. Bylina, Człowiek i zaświaty : wizje kar pośmiertnych w Polsce średniowiecznej, Warszawa 1992, s.7-31 oraz J.M.C. Toynbee, Death and burial in Roman world, Baltimore ; London 1996.
  5. Szczególnie wyraźnie jest to w modlitwach żydowskich. Na przykład w kaddisz, odmawianym nad grobem zmarłego, w ogóle nie wspomina się o nieboszczyku i jego zbawieniu, a cała modlitwa jest hymnem ku czci Wszechmogącego, kończącym się słowami: "Niech nastanie z Nieba wielki pokój i życie dla nas i dla całego Izraela." - Sidur pardes lauder: : modlitwy na dni powszednie i na Szabat z tłumaczeniem na język polski Nusach Aszkenaz / red. merytor. S. Pecarin ; tł. E. Gordon ; Fundacja Ronalda S. Laudera, Kraków 2005, s. 694.
  6. W judaizmie zwłoki są traktowane jako substancja nieczysta, stąd nie do pomyślenia było sprawowanie kultu bożego na cmentarzu. Jednocześnie istnieje surowy zakaz niszczenia grobów, a likwidacja kirkutu i przeznaczenie jego terenu na inne cele, jest po prostu profanacją. Zob. też Cmentarze żydowskie.
  7. Tym bardziej, że niewielka ilość nagrobków utrudniała precyzyjne określenie tych granic.
  8. N. Fischer, Vom Gottesacker zum Krematorium : eine Sozialgeschichte der Friedhöfe in Deutschland seit dem 18. Jahrhundert, 1996, s. 24. Edycja elektroniczna.
  9. Mimo zakazów kościelnych (zob. Cmentarze katolickie : prawo kościelne do pocz. XX w.), społeczność wiejska przyznawała księżom i grabarzom prawo np. do sprzedaży trawy cmentarnej.
  10. Nie dotyczy to świętych i zbawionych, których ważnym obowiązkiem było wstawianie się za żywymi w "wyższej instancji" niebiańskiej sprawiedliwości.
  11. Na przykład Monumenta sepulcrorum cum epigraphis ingenio excellentium virorum tam prisci quam nostri seculi memorabilium hominum, Vratislavia 1574 r.
  12. Nie bez przyczyny dewastacja miejsc pochówków była i jest sposobem walki z daną wspólnotą, jest działaniem wymierzonym przeciw zachowaniu jej tożsamości. W czasie II wojny światowej hitlerowcy niszczyli cmentarze żydowskie, po wojnie Polacy dewastowali niemieckie nekropolie na tzw. Ziemiach Odzyskanych, z kolei na dawnych Kresach "narody radzieckie" celowo doprowadzały do zagłady polskie miejsca pochówków. Także skromniejsze w skali działania satanistów na chrześcijańskich cmentarzach są wyrazem tego samego dążenia do zszargania "świętości" innych ludzi.
  13. Cmentarz Powązkowski pod Warszawą, wydany w trzech tomach w l. 1855-1858 to bardziej słownik biograficzny niż przewodnik po cmentarzu.
  14. Przykładem może tu być subtelna różnica między inskrypcjami wczesnochrześcijańskimi a rzymskimi. W tych pierwszych właściwie nie używano określeń servus (niewolnik) czy libertus (wyzwoleniec) zgodnie z poglądem, że wszyscy są równi wobec Boga. - A. Waal, hasło Roman Catacombs [w:] The Catholic Encyclopedia. Vol. 3, New York 1908. Edycja elektroniczna New Advent encyclopedia.

    Nie znaczy to, aby określenia pozycji społecznej zanikły wraz z nastaniem chrześcijaństwa. W następnych wiekach, tak w życiu jak i po śmierci obowiązywała stosowna tytulatura (np. wyliczenie sprawowanych urzędów), a z czasem, kiedy na wystawienie nagrobka mogła sobie pozwolić inteligencja, zagościły na pomnikach cmentarnych określenia zawodów i tytułów naukowych.

    Nie bez znaczenia były też epitety, jakich używano w odniesieniu do przedstawicieli poszczególnych grup społecznych lub płci (por. epitafia Kotowskich z kościoła św. Jacka w Warszawie). Zresztą nawet tak lakoniczna inskrypcja jak "Grób Janostwa Kowalskich" wiele mówi o tym, kto grał pierwsze skrzypce w ówczesnym społeczeństwie. Dopiero od XX w. epitafia stały się naprawdę lakoniczne, ograniczając się tylko do imienia, nazwiska i dat życia. Trochę szkoda, nudno się przez to zrobiło na tych cmentarzach ;)

  15. Zob. np. A. Król, Cmentarz - muzeum [w:] Śmierć, przestrzeń, czas, tożsamość w Europie Środkowej około 1900 : materiały międzynarodowej konferencji zorganizowanej w dniach 8-10 grudnia 1996, red. nauk. K. Grodziska, J. Purchla, Kraków 2002, s. 235-247.
  16. Inna rzecz to dosyć uboga oferta muzeów jeśli chodzi o rzeźbę tamtych czasów. Poza stałą wystawą w Starej Pomarańczarni w Łazienkach skulptura jest zazwyczaj traktowana jako mniej ważny dodatek do malarstwa i tylko na nekropoliach możemy dowiedzieć się, co "kręciło" naszych pradziadków.
  17. Dotyczy to tzw. Western Cemetery, gdzie w dni powszednie jest organizowana tylko jedna (sic!) wycieczka dla 12-15 osób. - The official website for Highgate Cemetery.
  18. W. Niemyski, Warszawski rzymsko-katolicki cmentarz św. Wincentego na Bródnie, Warszawa 1934, s. 56.
  19. Bohater fragmentu Satiriconu będący symbolem dorobkiewicza. Zob. też. Cmentarze starożytnego Rzymu : cmentaze naziemne.

Źródła

  • Ph. Aries, Człowiek i śmierć, Warszawa 1989.
  • S. Bylina, Człowiek i zaświaty : wizje kar pośmiertnych w Polsce średniowiecznej, Warszawa 1992.
  • J. Kolbuszewski, Cmentarz jako tekst kultury, "Odra" 1981, nr 11, s. 29-36.
  • J. Kolbuszewski, Cmentarze, (A to Polska właśnie), Wrocław 1996.
  • A. Spiss, Cmentarz jako element pejzażu kulturowego,"Rocznik Muzeum Etnograficznego w Krakowie" 1994, T. 11, s. 89-101.
  • J.M.C. Toynbee, Death and burial in Roman world, Baltimore ; London 1996.
  • oraz Sowy "niezgłębiona" wiedza i własne przemyślenia ;).


Do góry