Cmentarze


Franciszek Galiński

Dawne cmentarze warszawskie

Dzień Zaduszny!

Święto Zmarłych nasuwa zawsze pewne refleksje i wspomnienia. Chociaż glob ziemski jest tak obszerny, że mierzy przeszło 500 milionów km kw., to jednak zdaje się nie ulegać wątpliwości, iż nie ma na nim miejsca, żeby w ciągu milionów lat bytowania ludzkiego na ziemi nie spoczęło w nim na wieki jakieś istnienie. Inaczej - cała ziemia jest jednym, wielkim cmentarzem.

Tak samo nie ma chwili, żeby się gdzieś ktoś nie rodził i nie umierał.

W mniejszym nieco stopniu niż globu dotyczy to poszczególnych krajach, jeszcze mniej miast. Jednak w przeszło milionowym mieście, jakim jest Warszawa, na każdym kroku i co chwila życie nam to przypomina.

Niemal przy każdym skopaniu ziemi pod fundamenty nowych budynków, przy robotach wodociągowych i kanalizacyjnych, przy budowaniu nowych dróg itp. natrafiają kopacze na szczątki ludzkie. Są to bądź pojedyncze szkielety, bądź wspólnie doły mogilne ofiar walk w minionych wiekach stoczonych, bądź wreszcie pozostałości dawnych cmentarzy, dziś już nie istniejących, więc zapomnianych.

Cmentarzy takich w Warszawie było wiele. Przede wszystkim prawie do końca XVIII stulecia grzebano zmarłych co dostojniejszych w podziemiach kościelnych, pospólstwo zaś na poświęconej ziemi, otaczającej kościół.

Najstarszy cmentarz w Warszawie był przy farnym kościele Św. Jana, tu gdzie obecnie ulica Kanonia, a właściwie placyk za Katedrą. Tam chowano przeciętnych mieszkańców miasta Starej Warszawy. Patrycjat mieszczański spoczywał w podziemiach sklepionych pod kościołem.

Najuboższych wywożono za miasto i grzebano przy kościele Św. Jura przy dzisiejszej ulicy Świętojerskiej. Tak trwało od końca XIII prawie do połowy XVII wieku. Warszawa ludności miała niewiele, więc miejsca wystarczało.

Gdy jednak liczba mieszkańców wzrosła, nadto, że na cmentarzu świętojurskim grzebano również straconych skazańców, wiele rodzin nie chciało tam składać swych bliskich i starało się o chowacie na klasztornym cmentarzu bernardyńskim. Zakonnicy w r. 1643 zamienili swój cmentarzyk przy kościele Św. Anny na publiczny. Pamiątką tego jest mała kolumienka na placyku między dzwonnicą a kościołem oo. bernardynów na wprost ulicy Miodowej1.

Przez pewien czas grzebano parafian należącej do Starej Warszawy wsi Solec na gruntach oo. augustianów, gdzie potem w r. 1662 Krzysztof Pac wzniósł dla swej pięknej żony Włoszki Lascarisówny pałac "Belweder". Chowano tu również mieszkańców Nowej Wsi, Ujazdowa itd.

W drugiej połowie XVII w. przeniesiono ten cmentarz na miejsce dzisiejszej ulicy Topolowej2.

Na tyłach kościoła Św. Krzyża, między dzisiejszą ulicą Traugutta a Świętokrzyską aż do Mazowieckiej, były na gruntach oo. misjonarzy cmentarze dla mieszkańców Bożydaru, Kałęczyna, Aleksandrii itd. Patem przeniesiono je na Koszyki do kościoła Św. Barbary, zamienionego teraz na kaplicę przedpogrzebową kościoła Św. Św. Piotra i Pawła.

Cmentarz ten poświęcony w r. 1783, a założony w r. 1781, był przeznaczony na razie tylko dla księży i sióstr miłosierdzia. Dopiero od r. 1788 zaczęto tu chować osoby świeckie.

W r. 1830 założono cmentarz specjalnie dla wojskowych, zmarłych w szpitalu Ujazdowskim. Istniał on do r. 1840 na placach, należących dziś do Politechniki od ulicy Koszykowej, hip. nr 1753. W latach 1797-1806 zmarłych w szpitalach wojskowych grzebano na cmentarzu Ujazdowskim nad Górną Agrykolą, ,gdzie dziś część Ogrodu Botanicznego wprost szpitala Ujazdowskiego. Pochowano tam wówczas pruskich majorów Dycelskiego i Mleczkę oraz kapitana Danoppa, zmarłych w 1801 i 1803 r.

Poza tym, chociaż świeckich zmarłych przy kościele oo. kapucynów na ulicy Miodowej na ogół nie chowano, to jednak nieraz czyniono wyjątek. Tak np. do dziś zwraca uwagę zabłąkanego w głąb ulicy Kapucyńskiej turysty, owiany tchnieniem romantyzmu zakątek z sarkofagami generała J. Rautenstraucha, jego żony Łucji z książąt Giedrojciów i córki Laury Buynowej, którzy złożyli w swoim czasie znaczną sumę z warunkiem, by spokoju ich prochów po wieczne czasy nie zakłócano. Toteż ogrody pokapucyńskie rozparcelowano pod szereg kamienic, a sarkofagi pozostały na miejscu.

Pozostał tu też pomnik zmarłych na zarazę morową w roku 17083.

Prócz wspomnianych wyżej są jeszcze w Warszawie ślady cmentarzy, istniejących przy kościołach Panny Marii na Nowym Mieście, oo. francszkanów na Zakroczymskiej, oo. reformatorów .przy ulicy Senatorskiej oraz cmentarza przy zburzonym już szpitalu Dzieciątka Jezus na dawnym placu Wareckim, dziś Napoleona. Pozostał po nim zaledwie maleńki ogródek przed kościółkiem na ulicy Moniuszki4. Stał tu do niedawna kamień z napisem: "Boże, bądź miłościw zmarłym w szpitalu od r. 1757, a tu do 30 000 pogrzebionym A. D. 1799."

Jeśli wspomnimy istniejący w XVII i XVIII stuleciu cmentarz na górze Szubienicznej (dla skazańców), zamknięty ostatecznie z chwilą zbudowania Cytadeli, cmentarz dla cholerycznych w pobliżu stacji Praga na Pelcowiźnie oraz założony w r. 1635 cmentarz na Kamionku, zamknięty wskutek otwarcia cmentarza na Bródnie, a teraz zupełnie skasowany - to będą mniej więcej wszystkie nie istniejące już dawne katolickie cmentarze warszawskie.

Przypisy:

  1. Kolumienka zachowała się.
  2. Ulicą Topolową nazywano część dzisiejszej Alei Niepodległości od Koszykowej do Wawelskiej.
  3. Na ulicy Kapucyńskiej poważnie uszczuplonej podczas budowy Trasy W-Z nie zachował się ani grobowiec Rautenstrauchow, ani pomnik zmarłych na morową zarazę.
  4. Kościółek na Moniuszki rozebrano. Z ogródka nie ma śladu.

Źródło:

  • F. Galiński, Dawne cmentarze warszawskie [w:] F. Galiński, Gawędy o Warszawie, [przedm. i przypisami opatrzył K.S. Michalewicz], Warszawa 1992, s. 256-262 [reprint wyd. z 1937 r.].


Do góry