Cmentarze


Cmentarz Melaten (Melatenfriedhof) w Kolonii

Dzieje

Melaten, jakim można go dziś podziwiać, założono całkiem "niedawno", bo dopiero w 1810 r. Jednak jeszcze długo przed formalnym otwarciem nekropolii, było to miejsce suwerennej władzy Kostusi.

Już bowiem od 1180 r. znajdował się w okolicy azyl dla trędowatych, który zamknięto dopiero w 1767 r. Składały się nań dwa rzędy prostych pomieszczeń, przeznaczonych dla chorych, domu gospodarskiego oraz kaplicy, która dotąd stoi ponoć na cmentarzu. Jak nietrudno się domyślić chorzy nie żyli zazwyczaj długo, a ponieważ miejskie nekropolie dla zarażonych były zamknięte, zmarłych chowano w sąsiedztwie leprozorium. Były to zatem prapoczątki sławnej nekropolii kolońskiej.

Właśnie od tych pierwszych mieszkańców wzięła się nazwa okolicy: wyraz Melaten pochodzi bowiem od francuskiego słowa malade tj. chory.

W międzyczasie Melaten służyło również jako miejsce egzekucji. Obok pospolitych przestępców, wykonano tu wyroki m.in. na ponad trzydziestu "czarownicach", a w 1529 r. na stosie spłonęło dwóch protestantów: Piotr Fliesteden oraz Adolf Clarenbach. Ostatnia egzekucja została przeprowadzona w 1797 r. na Patryku Eick, trudniącym się okradaniem kościołów. Można się domyślać, że podług powszechnego obyczaju, także owych straceńców grzebano koło miejsca śmierci, czyli na lokalnym cmentarzyku.

I pewnie pozostałby Melaten zapomniany lub rozparcelowany pod nowe budowle, gdyby nie... Napoleon. Jak wiadomo, gdzie tylko udało mu się coś podbić, zaraz reformował zastane obyczaje i prawa. I tak 12 czerwca 1804 r. wydał Decret sur les sepultures, którym zakazywał pochówków wewnątrz miast, wsi i zabudowanych przestrzeniach1.

Trzeba było więc gdzieś przenieść się z tymi wszytkimi pogrzebami - wypadło na Melaten. Władze miasta zakupiły teren i przystąpiły do wyburzania dawnych zabudowań leprozorium. Zostawiono tylko kaplicę, która odtąd służyła cmentarzowi. Urządzanie nowej nekropolii przeciągnęło się jednak aż do 1810 r.

I tak, 29 czerwca 1810 r. biskup kolońskiej katedry, Michał Józef Dumont, poświęcił nowy, miejski cmentarz.

Początkowo nekropolia przeznaczona była tylko dla katolików. Od 1576 r. protestantów chowano na starym cmentarzu Geusen w Weyertal i tak zostało aż do 1829 r., kiedy to zezwolono im na pochówki na Melaten2. Także dla kolońskich Żydów Melatemn był zamknięty. Aż do 1903 r., czyli założenia odrębnego kirkutu w Deutz, grzebano ich poza murami.

W XIX w. Melaten z azylu dla trędowatych i miejsca kaźni, stał się główną i reprezentatywną nekropolią mieszczaństwa Kolonii. Dopiero II wojna światowa położyła się cieniem na tej pełnej splendoru nekropolii. Zniszczeniu uległ wtedy pomnik Ferdynanda Franciszka Wallrafa i Jana Henryka Richartza oraz stara kaplica, pochodząca jeszcze z czasów leprozorium, a odrestaurowana w 1850 r. Odbudowano ją zresztą już w 1952 r.

W 1980 r. cmentarz został uznany za zabytek i objęty ochroną konserwatorską.

Organizacja przestrzenna

Melaten został zaprojektowany przez Ferdynanda Franciszka Wallrafa, który wzorował się na paryskim Pere-Lachaise. Zorganizował on przestrzeń nekropolii bardzo "ekonomicznie" tj. zastosował wzór szachownicy, gdzie kwatery wyznaczone są przez prostopadłe alejki. Wyznaczył też dwie główne arterie komunikacyjne: jedna, prowadząca z Aachener-Straße na północ i druga, - prostopadła do niej, zaczynająca się od Pius-Straße tzw. "Aleję Milionerów", czyli miejsce reprezentatywne, gdzie "grzebali" się możni tego świata.

Mimo tej, zdawałoby się przejrzystej organizacji, poruszanie po nekropolii nie należy do najłatwiejszych, gdyż oznaczenie aleii i kwater jest bardzo zagmatwane, a numery kwater na starych kamiennych słupkach są nieraz trudne do odczytania.

Główne i najstarsze wejście znajduje się od Aachener-Straße. Na łuku bramy (Brama II), pochodzącej z 1810 r. znajduje się napis: "Funeribus Agrippiniensium Sacer Locus"3 Na framugach natomiast wykuto: "Have In Beatus Aevium Seposta Seges"4 i "Transi Non Sine Votis Mox Noster"5. W 1874 r. i 1887 r. powstały dwie dodatkowe bramy (Brama I i III), a w 1957 r. nowe wejście główne od Pius-Straße.

Cmentarza oblicza

Każdy cmentarz ma swoje oblicza - również Melaten. Doktor Johannes Ralf Beines, pisze o Melaten - muzeum, Melaten - źródle do historii społecznej i Melaten - parku6. Tymczasem czy okazałość i różnorodność form architektonicznych nie świadczy jednocześnie o zamożności i ambicjach właścicieli nagrobka?

Tak więc obok klasycystycznych, neorenesansowych, neobarokowych czy neogotyckich pomników Ferdinanda Franza Wallrafa (1748-1824), Johanna Heinricha Richartza (1795-1861), Marii Clementine Martin (1775-1843, "wynalazła" sławne ziółka Melissanaklosterfrau) czy rodziny Farina (pochodził z niej Johann Maria Farina (1685-1766) twórca wody kolońskiej), spoczywają też na Melaten prochy ubogich, których mogiły oznaczone są skromnym żelaznym krzyżem lub zwykłym kamieniem. Groby bogaczy zorganizowane są jednak w oddzielnej alei, która właśnie ze względu na swych "rezydentów" nazywana jest "Aleją Milionerów"

Obok możnych tego świata znajdują się także symboliczne groby: mieszkańców Kolonii wcielonych do armii Napoleona, poległych w wojnie prusko-austriackiej, francusko-pruskiej (1870-1871), a nawet ofiary eksplozji gazu w 1851 r.

Jest także Melaten parkiem, a nawet rezerwatem przyrody. Zaplanowany wg kanonów klasycystycznych, lubujących się w kompozycjach raczej uporządkowanych, pełen jest zieleni. Wysokie, stare drzewa ocieniają zabytkowe pomniki, wzniesione pośród traw i krzewów. Ktoś, kto przywykł do traktowania cmentarzy jako składowiska zwłok, z wielkim zaskoczeniem czyta pełne entucjazmu słowa dr Johannesa Ralfa Beinesa:

"Różnorodne gatunki roślin, wspaniałe stare drzewa, ponad czterdzieści gatunków ptaków, niezliczone rodzaje instektów (sic!), kotów, wiewiórek, nietoperzy (sic!) mieszkają tutaj w pokojowej współegzystencji z żyjącymi i zmarłymi. I takim był pomyślany Melaten: jako park, miesjce spokoju i zadumy."7.

Melaten nie jest tylko miejscem smutku i żałoby, ale również... karnawału! :-) Podczas tej "piątej pory roku" na grobach znanych "karnewalistów" - autorów piosenek czy prezydentów komitetów karnawałowych - np. Johann Heinrich Franz von Wittgenstein, Willi Ostermann, Jupp Schmitz, Horst Muys, Thomas Liessem odbywają się rewie, wspominki, śpiewa się radosne pieśni i w ogóle jest kupa śmiechu i zabawy.

Sposób na zabytki

Każdy wie, że Polska nie grzeszy zabytkami. Każdy też, wie dlaczego. Niewielu jednak robi coś, aby ratować i chronić to, co jeszcze ocalało. Zapatrzeni w "Hamerykę" nie dostrzegamy genialnych rozwiązań wprowadzonych, ot, za miedzą. Otóż Niemcy wpadli na pomysł po ichniemu określany jako Patenschaft, co od biedy możnaby przetłumaczyć jako chrześniactwo, chociaż chodzi o specyficzny rodzaj adopcji.

Co to jest i czym to się je? Ano, mamy taki zabytek: opuszczony, zabiedzony, obtłuczony i w ogóle ruina. Władze, jak to władze, pieniędzy na renowację nie dadzą, a jeśli dany pomnik jest wpisany do Rejestru Zabytków, to i wyrzucić na śmietnik się nie da.

I tak, w 1981 r. z inicjatywy Hiltrud Kier narodził się pomysł wynajdywania "chrzestnych" dla nagrobków. Taki ktoś częściowo finansuje koszty renowacji pomnika oraz zobowiązuje się do dbania o niego. W zamian otrzymuje prawo do użytkowania grobu.

Nie rozwiązuje to naturalnie problemu renowacji wszytkich zabytków cmentarnych, ale pomaga.

© Sowa
28.10.2005

Przypisy:

  1. Dotychczas, podług "pradawnej" tradycji zmarłych grzebano na dziedzińcach kościelnych lub w samej świątynii.
  2. Swoją drogą ostatni pogrzeb na cmentarzu Geusen miał miejsce w 1876 r.
  3. tłum. Zmarłym/zwłokom Kolonii poświęcone miejsce.
  4. tłum. Bądź pozdrowiony w miejscu lepszego życia(?).
  5. tłum. Nie przechodź obok bez pobożnej modlitwy - ty [także] wkrótce będziesz nasz / z nami.
  6. J. R. Beines, Vorgeschichte, Gründung, lebendige Vielfalt, Patenschaft. Strona ofiacjalna cmentarza.
  7. J. R. Beines, Vorgeschichte, Gründung, lebendige Vielfalt, Patenschaft. Strona ofiacjalna cmentarza.

Źródła:


Do góry