Cmentarze


Warszawa cmentarna
Karawany pogrzebowe

Przeniesienie pochówków poza tereny zabudowane wymagało nie tylko zabiegów propagandowych, ale również... hmm... "logistycznych" ;)

Konieczność transportu zwłok na drugi koniec miasta, przyczyniła się do powstania karawanów, zwanych wówczas wozami żałobnymi1. Jak chce legenda (tj. Kazimierz W. Wójcicki), ks. Misjonarze pomyśleli o nich już w chwili poświęcenia Cmentarza Świętokrzyskiego tj. w 1783 r.

Grosz dla Charona

Z dostępnością transportu pogrzebowego nie było chyba najlepiej, skoro wielu ubogich musiało korzystać z usług woziwodów2. Ba! niektórzy warszawiacy podrzucali (sic!) do szpitali osoby bardzo słabe lub wręcz konające, co miało zapewnić im darmowy pogrzeb. Trudno powiedzieć, na ile było to spowodowane faktyczną biedą, dość przypomnieć, że jeszcze pod koniec XVIII w. nieboszczyków często zostawiano na ulicy lub pod kościołami, aby "ktoś" zajął się ich pochówkiem (zob. Urządzenie względem ciał zmarłych z 1793 r.).

Kiedy więc w połowie l. 30-tych XIX w. administrację warszawskich nekropolii przejęło miasto (zob. Dozory kościelne i cmentarne), jedna z pierwszych reform polegała właśnie na uregulowaniu spraw transportu zmarłych.

Przede wszytkim uporządkowano kwestie finansowe ustalając taryfę opłat pogrzebowych, która:

"(...) godząc obowiązki religii z dogodnością publiczną, najpomyślniejsze przyniosła skutki, przez nią bowiem jest zapewnione, iż odtąd najbiedniejszy człowiek bywa wywożony karawanem i bogaty ma wystawność, jakiej do czasu wprowadzenia w wykonanie pomienionej taryfy nie było."3

I prawdę pisał Franciszek M. Sobieszczański, bowiem z opłat pogrzebowych zwolniono biedaków, pod warunkiem, że rodzina posiadała tzw. świadectwo ubóstwa4.

Naturalnie "coś za coś". Otóż, ceremonie pogrzebowe podzielono wówczas na klasy okazałości, a istotnym ich wyróżnikiem były właśnie karawany. W 1836 r. ów cennik wyglądał następująco5:

KlasaIlość koniInne opłatyCena
I6-konny10 "asystentów", przewodnik, pokładne, wykopanie grobu i posługa religijna340 złp
II4-konny8 "asystentów", przewodnik, pokładne, wykopanie grobu i posługa religijna230 złp
III4-konny6 "asystentów", przewodnik, pokładne, wykopanie grobu i posługa religijna120 złp
IV2-konny4 "asystentów", przewodnik, pokładne, wykopanie grobu i posługa religijna40 złp
IVa2-konnypokładne, wykopanie grobu i posługa religijna25 złp
V1-konnypokładne, wykopanie grobu i posługa religijna7,15 złp
VI1-konnypokładne, wykopanie grobu i posługa religijna2,15 złp

Przed 1873 r. wprowadzono drobne korekty cennika, wyróżniając taryfę "normalną" (tzw. Dział I) i "wyjątkową" (Dział II) tj. karawany dziecięce (oznaczone kolorem niebieskim) oraz jednokonne. Krewni nieboszczyka mieli więc do wyboru następujące opcje6:

KlasaIlość koniCena
I6-konny51 rb 60 kop.
II4-konny34 rb 90 kop.
III4-konny18 rb 40 kop.
IV2-konny6 rb 20 kop.
VBez żałobników3 rb 95 kop.

Dla porównania za karawany z Działu II trzeba było zapłacić:

KlasaIlość koniCena
I4-konny (niebieski)15 rb 40 kop.
II2-konny (niebieski)4 rb 70 kop.
IIIkareta (niebieska)2 rb.
IV1-konny1 rb 45 kop.
V1-konny1 rb
VI1-konny z jednym stopniem47,5 kop.

Kolejny cennik wprowadzono w 1882 r. i chociaż większość opłat znacznie podwyższono, to i tak w wielu wypadkach nie pokrywały one rzeczywistych kosztów utrzymania karawanów7.

W czasach zaborów na cenę karawanu składały się również koszty wykopania i zasypania grobu oraz posługi religijnej, ale dla tych, którzy chcieli szczególnie uczcić "osobę nieboszczykowską", przewidziano także opcje dodatkowe np. wynajem baldachimu (100 rb). Ostatnia droga pociągała więc za sobą znaczne wydatki, lecz ponoć niewielu warszawiaków decydowało się na oszczędność w tej kwestii. W l. 70-tych XIX w. większość zmarłych na Cmentarz Powązkowski woziły podobno głównie karawany czterokonne8. Z drugiej strony wykupienie klasy VI od 1882 r. był równoznaczne z pochówkiem w grobie pojedynczym, ale według kolejności i bez prawa wyboru lokalizacji (tzw. linia). Nie pozostawało zatem wiele możliwości oprócz "postaw się a zastaw się".

W l. 20-tych XX w. korzystanie z cmentarnych środków transportu stało się wyjątkowo "bolesne" dla kieszeni warszawiaków. Nowy dozór cmentarza co i rusz podwyższał bowiem koszty transportu. I tak w 1921 r. za karawan 2-konny należało zapłacić 8,3 tys. mk (marek polskich), za karawan 1-konny - 1,2 tys. mk9. Naprawdę szokujące wrażenie robią jednak ceny z taryfy wprowadzonej w 1923 r.10 Za sprawą inflacji, która wówczas osiągnęła swe apogeum, przedstawiały się one następująco:

KlasaIlość koniCena
I6-konny54 mln mk
I4-konny40,2 mln mk
II4-konny34,8 mln mk
II2-konny31,2 mln mk
III2-konny21,6 mln mk
IV2-konny9 mln mk
V2-konny5 mln mk
VI1-konny3 mln mk

Podane cenniki przez wiele, wiele lat były obowiązujące dla całej Warszawy. Nie chodzi tu zresztą tylko o kwestie terytorialno-chronologiczne.

Instrukcja rządowa z 1846 r. zabraniała bowiem przewożenia zwłok prywatnym przedsiębiorcom, jeśli w danej miejscowości funkcjonowały państwowe karawany. Do l. 60-tych XIX w., kiedy anulowano ten przepis, w Warszawie monopol na przewóz nieboszczyków miały więc karawany magistrackie11. Dopiero taryfa z 1882 r. przewidywała możliwość zamówienia karawanu "niekomunalnego", ale i tak trzeba było opłacić pokładne, "grabarkę" (tj. za wykopanie grobu) i posługę religijną według stawki obowiązującej w Klasie II (5,75 rb)12. Nieco inaczej rzecz miała się na Bródnie, gdzie chowano zmarłych z Warszawy oraz okolicznych wsi13. Przepisy nakazywały więc, aby zwłoki przekładać na karawan magistracki tylko wówczas, gdy nabożeństwo odbywało się w kościele miejskim.

Uprzywilejowanie cmentarnych karawanów trwało nawet wtedy, kiedy zmienili się ich właściciele. Według taryfy z 1921 r. za rezygnację z taboru cmentarnego (tj. za samo pochowanie) należało zapłacić- 1,9 tys. mk, a w 1923 r. - 8,6 mln mk (w przypadku transportu na Stare Powązki) lub 7 mln mk (na Cmentarz Bródnowski, 4,4 mln mk w przypadku transportu do grobu w linii)14. Kolejna podwyżka z 1926 r. również nie zniosła tej opłaty, a nawet ją podwyższyła15. Wielu zżymało się na owo zdzierstwo, tym bardziej, że tabor pogrzebowy prywatnych firm był ponoć o wiele schludniejszy, okazalszy i lepiej utrzymany niż dozorów katolickich16.

Pompa funebris na kółkach

Zmiany, które tak zachwalał Franciszek M. Sobieszczański, dotyczyły nie tylko porządków w cennikach pogrzebowych. W 1836 r. Magistrat sprawił bowiem warszawiakom przyzwoite karawany, których remiza mieściła na rogu ul. Wareckiej i dzisiejszego pl. Powstańców Warszawy (dawny pl. Warecki, dziś teren NBP), a od 1866 r. naprzeciw Cmentarza Powązowskiego.

Początkowo miały formę mniej lub bardziej ozdobnych katafalków na wozie, których opis znajdujemy m.in. w taryfie z 1882 r. I tak np. karawan Klasy I o czterech gradusach17 pokryty był cienkim, czarnym suknem, zdobiony srebrnymi galonami, sznurem, frędzlami oraz szychowymi kutasikami, a sześć koni ciągnących tę amfibię przykrywano ozdobnymi kapami. Dla porównania karawan klasy VI (najtańszy) miał tylko dwa "gradusy" i był polakierowany na czarno, natomiast w karawanie klasy VII (bezpłatnym), również pomalowanym na czarno, trumnę wsuwano do specjalnej skrzyni.

Sporządzone w l. 30-tych XIX w. projekty wozów do transportu zwłok, wykorzystywano co najmniej do początku XX w. Z biegiem lat ich staroświecczyzna coraz bardziej kuła jednak w oczy i np. w 1911 r. dziennikarz "Kuriera Warszawskiego" utyskiwał, że Warszawa ma najbardziej przestarzałe karawany w całej Europie18. Zdawał sobie z tego sprawę również dozór cmentarny i jeszcze w 1908 r. wystąpił do władz miasta o zgodę na wymianę taboru. Zamierzano wówczas kupić 24 nowych wozów różnych klas, lecz niestety plany okazały się zbyt ambitne i żadna z warszawskich firm nie chciała podjąć się realizacji zamówienia ze względu na... zbyt wysokie wymogi dotyczące ozdobności pojazdów. Dopiero w 1912 r. udało się zastąpić stare karawany "katafalkowe" - lżejszymi "powozowymi" (tj. "wiedeńskimi", dla klas I-III)19. W drodze oszczędności i "miłości braci mniejszych" ;) zaniechano też używania ozdobnych kap dla koni, pod którymi latem zwierzęta strasznie się męczyły. W rok później stare "wozy śmiertelne", wspomniane kapy dla koni oraz inne utensylia pogrzebowe wycofane z użytku wystawiono na licytację.

Dzisiaj pochody pogrzebowe z wielokonnymi, okazałymi karawanami bywają postrzegane z pewną nostalgią, jako wyraz ogromnej czci dla zmarłych. Czasy jednak się zmieniały i już na przełomie l. 20-tych i 30-tych XX w. dziennikarze trzeźwo zauważali, że karawany i towarzyszący im żałobnicy skutecznie tamowali ruch uliczny (co ponoć było niespotykane w krajach "cywilizowanych")20.

Tak się złożyło, że jeszcze w 1928 r. "pierwszorzędny zakład P.W. Łopackiego"21 obchodził swe 25-lecia, które postanowił uczcić poświęceniem pierwszych w Warszawie karawanów samochodowych22. Do użytku oddano dwa karawany zwykłe oraz pięć tzw. karet, służących do przewożenia zwłok na większe odległości. Oba typy zawierały miejsce na trumnę i ławy dla obsługi pogrzebu. Jak donosiła prasa, koszty wynajęcia karawanów samochodowych wcale nie były wyższe od tradycyjnych wozów konnych, a przy transportach na większe odległości (np. koleją) wynosiły znacznie mniej i nie pociągały za sobą żadnych formalności. Sprawie sprzyjały również władze miejskie, które w tym samym czasie zabroniły prowadzenia konduktów przez główne ulice Warszawy23.

Mimo to, w rok później prasa katolicka nie bez ukontentowania donosiła, że automobile cieszyły się niewielką popularnością, a społeczeństwo nie pozwoliło "zamerykanizować obrzędów pogrzebowych"24. Ba! ponoć dwa z tych samochodów sprzedano na prowincję, gdzie po przerobieniu miały służyć jako... autobusy. Dziennikarz "Posiewu" zbyt się pospieszył z oceną sytuacji, bo np. od 1938 r. nawet pogrzeby opłacane przez miasto (tj. biedaków) "załatwiane" były karawanami samochodowymi25.

Po II wojnie światowej transport zmotoryzowany stał się powszechnym standardem.

© Sowa
20.09.2010

Do góry

Przypisy

  1. Oprac. na podst.: K.W. Wójcicki, Cmentarz Powązkowski pod Warszawą. T. 3, Warszawa 1858, s. 2.
  2. Oprac. na podst.:"Kurier Warszawski" 1836, nr 126, s. 609-610.
  3. F.M. Sobieszczański, Rys historyczno-statystyczny wzrostu i stanu Warszawy od najdawniejszych czasów aż do 1847 roku, Warszawa 1848, s. 343.

    Poprzednio obowiązujące cenniki opłat kościelnych uzależniały okazałość pogrzebu od pozycji w drabinie społecznej. Innymi słowy kupiec, choćby miał trzy pałace i armię służby, nie mógł pochować się z większą pompą niż szlachcic zagrodowy. - Zob. też H. Karbownik, Ofiary "iura stolae" na ziemiach polskich w l. 1285-1918, Lublin 1995.

  4. "Kurier Warszawski" 1836, nr 126, s. 610.
  5. Aby lepiej "wczuć" się w sytuację wdów i wdowców, proponuję porównać podane tu i dalej kwoty z cenami produktów codziennego użytku (zob. Ceny podstawowych produktów żywnościowych i codziennego użytku w XIX w. i początku XX w.).
  6. Podaję za: Przewodnik po Warszawie i okolicach, [B.m. 1873], s. 164.

    Katolicy, ewangelicy i żydzi mieli osobne karawany, różniące się wyglądem i oczywiście ceną. Wyznanie kalwińskie nie posiadało własnych wozów pogrzebowych, więc korzystało z luterańskich. Podobnie prawosławnych i katolików obsługiwała ta sama remiza przy ul. Wareckiej. - Przewodnik po Warszawie i okolicach..., s. 163-166.

  7. "Kurier Warszawski" 1882, nr 122, s. 2-3.
  8. Przewodnik po Warszawie i okolicach..., s. 167.

    Tadeusz M. Rudkowski, powołując się na sprawozdanie dozoru cmentarnego z l. 1865-1867 r., podaje, że najczęściej korzystano z karawanów IV-V klasy (80%), a na klasę I stać było tylko nielicznych (9%). - T.M. Rudkowski, Cmentarz Powązkowski w Warszawie : panteon polski, (Nasze Pamiątki i Krajobrazy), Wrocław 2006, s. 53.

    Czyżby w ciągu kilku lat stopa życiowa warszawiaków aż tak się podniosła? (swoją drogą, ks. Niemyski podaje, że dozory cmentarne (nie kościelne!) w Warszawie utworzono dopiero w 1867 r. - W. Niemyski, Warszawski rzymsko-katolicki Cmentarz Św. Wincentego na Bródnie : 1884-1934, Warszawa 1934, s. 30).

  9. Dla 1921 r. źródła prasowe nie są zgodne co do opłat pogrzebowych. Przyjęłam dane z "Gazety Porannej 2 Grosze" 1921 nr 92, s. 3, gdyż w porównaniu z cenami karawanów odzwierciedlają proporcje sprzed I wojny światowej.
  10. marka polska - wprowadzona przez okupanta pruskiego podczas I wojny światowej. Jako środek płatniczy na terenie niepodległej Rzeczpospolitej obowiązywała od 1920 r. do 1924 r., kiedy to zastąpiono ją polskim złotym.

  11. "Robotnik" 1923, nr 348, s. 3.

    "Polska Zbrojna" ze stycznia 1924 r. podała jeszcze bardziej astronomiczne ceny, aż zaczęłam się zastanawiać, czy "Robotnik" nie pisał tylko o projekcie nowej taryfy, a rzecywistośc okazała się jeszcze gorsza... - Zob. "Polska Zbrojna" 1924, nr 16, s. 6.
  12. Przewodnik po Warszawie i okolicach..., s. 167.

    Autor przewodnika niestety nie podaje, kiedy dokładnie anulowano przepisy z 1846 r., ale nadmienia, że postanowienie wydał Komitet Urządzający. Funkcjonował on w l. 1864-1871, więc zniesienie uprzywilejowania magistratu musiało nastąpić właśnie w owych latach.

  13. Taryfa wszelkich opłat przy obrzędach pogrzebowych (...) z d. 29 sierpnia 1882 r. ..., § 3.
  14. Oprac. na podst.: "Kurier Warszawski" 1885, nr 15b, s. 6.
  15. "Gazeta Poranna 2 Grosze" 1921 nr 92, s. 3 ; "Robotnik" 1923, nr 348, s. 3.
  16. Wynosiła 90 zł, ale trudno mi ją odnieść do ceny w markach polskich. - "Robotnik" 1927, nr 58, s. 2.
  17. "Kurier Warszawski" 1919, nr 295, s. 6.
  18. gradus - łac. stopień W tym wypadku zapewne liczba podestów, na których stawiano trumnę. - Taryfa wszelkich opłat przy obrzędach pogrzebowych (...) z d. 29 sierpnia 1882 r. ....
  19. Oprac. na podst.: "Kurier Warszawski" 1912, nr 134, s. 14, "Kurier Warszawski" 1911, nr 101, s. 5, Zbiór Korotyńskich sygn. 19750. Archiwum m.st. Warszawy (wycinek z: "Kurier Warszawski" 1913, nr 209 - nie znalazłam zawartych w nim informacji w rzeczonym numerze)
  20. Tadeusz M. Rudkowski podaje, że karawany wymieniono w 1911 r., co jednak nie znajduje potwierdzenia w tekście ogłoszenia dozoru z 1912 r. zamieszczonego w "Kurierze Warszawskim". - T.M. Rudkowski, Cmentarz Powązkowski w Warszawie : panteon polski, (Nasze Pamiątki i Krajobrazy), Wrocław 2006, s. 53.

    Karawany wiedeńskie miały formę bogato zdobionej platformy z daszkiem, ponoć bardziej wygodnej, bo trumnę wsuwano na podest, a nie wynoszono na wielostopniowy katafalk.

  21. Oprac. na podst.: "Gazeta Warszawska" 1928, nr 357a, s. 16 ; Zreformować pogrzeby w Warszawie "Polska Zbrojna" 1934, nr 121, s. 5.

    W ówczesnej Warszawie istniał ponoć zwyczaj odprawiania pogrzebów w godzinach przedpołudniowych, a że odprowadzanie nieboszczyków trwało straszliwie długo, więc uczący się lub pracujący uczestnicy pogrzebów mieli stracony praktycznie cały dzień. - Zreformować pogrzeby w Warszawie "Polska Zbrojna" 1934, nr 121, s. 5.

  22. "Polska Zbrojna" 1928, nr 310, s. 6.
  23. Firma Łopackiego miała już swoje zasługi, ofiarowała bowiem trumnę na prochy Nieznanego Żołnierza oraz za darmo dokonała ich ekshumacji i przewiezienia do Warszawy. - Oprac. na podst.: "Polska Zbrojna" 1928, nr 310, s. 6.
  24. "Posiew" 1929, nr 48, s. 6.
  25. Oprac. na podst.: "Posiew" 1929, nr 48, s. 6.
  26. Pogrzeby ubogich, "Dziennik Zarządu Miejskiego m.st. Warszawy" 1938, nr 13, s. 3.

Źródła


Do góry