Na marginesie tematyki cmentarnej


Jan Kochanowski

Przy pogrzebie rzecz1

Siła2 sobie ludzie mądrzy dawnego wieku, moi łaskawi panowie, głowy utroskali, chcąc to światu wywieść, że przygody, nieszczęście i smętki wszelakie mogą człowiekowi nie być ciężkie ani silne, ale temu wszystkiemu rozum dobrze zdołać i wytrzymać może. I mieli po sobie3 wywody wielkie i ważne, jako się onym zdało, ale, jako sama rzecz okazuje, nie barzo potężne. Bo nie tylko tego w ludzi wmówić nie mogli, aże i miedzy samymi rzadki, który by to był na sobie przełomił, żeby był w tej mierze według nauki swej się zachował. Tak podobno wszytko łatwiej słowy wyrzec niźli rzeczą samą wypełnić4. I nie masz się zaprawdę czemu dziwować, że mądre i szerokie wywody smętku i żałości ludzkiej pohamować nie mogą, bo trudno jest z przyrodzeniem5 walczyć, a serce człowiecze nie jest kamienne ani żelazne, jakiego żadna troska i żaden żal nie ruszy - ale z tejże krwie, co sam człowiek, i z tegoż ciała stworzone, które jako radość i pociechę swoję czuje, tak z nieszczęścia i z przygody frasować się musi.

Doświadczamy tego sami na sobie, daj Boże, aby nie tak często, ale zaiste doświadczamy. A my więc teraz za tym niefortunnym teraźniejszym przypadkiem naszym czujemy, co to jest żałość. Abowiem straciliśmy w domu swoim tego, jakiego drugiego (prawda się znać musi) nie mamy. A straciliśmy nie tak brata, jako właśniej6 ojca. Bo po zeszciu7 rodziców naszych, mając on nie tylko laty, ale i rozumem przed inszą bracią8, wszystki trudności nasze spólne, które więc po zmarłym ojcu na dzieci pospolicie przypadają, wziął był na swoję pieczą9 i tak się z nimi sprawował, żeśmy za pilnością10 jego żadnego uszczerbku w sprawiedliwości swej nie wzięli, a - za cośmy mu i dziś wielce powinni11 - nie tylko nam chudobę noszę w cale12 zachował, ale i przyjaźń sąsiedzką, bośmy do tej doby, z czego Panu Bogu bądź chwała, ani przysięgi żadnej, ani zaszcia13 żadnego z nikim nie mieli. Co wszystko Bogu naprzód, a potem jego obmyślawaniu i przestrodze przypisywać musimy. A nie tylkoć w młodszych leciech i w niebytności drugich nam był radzien i pomocem ale przez wszystek wiek swój, jako brat prawdziwy, trudności naszych wszelakich przestrzegał i bronił. A ta więc jego godność, którą go był Bóg opatrzyć raczył, nie była tak okresom14 abo wąska, żeby się tylko w domu jego samym zawierać15 miała, ale siła obcych ludzi, siła wdów i sirot ubogich rady jego używało, której on nie funtem iście, że tak mam rzec, ani łokciem przedawał, ale i darmo, i hojnie wszytkim potrzebnym użyczał, i tak wiernie, że na radzie jego żaden się nigdy nie omylił.

Słusznie tedy prze śmierć jego dziś na sobie ten ubiór nosimy i na sercu żal wielki mamy, z któregośmy i obronę doma, i między ludźmi dobrą sławę mieli. Ale nam podobno teraz więcej trzeba na taką rzecz się zdobywać, która by żałość naszę rychlej leczyć, jeśliby to można rzecz była, niźli jątrzyć i szerzyć mogła16. Jakoż niepomału17 się stąd cieszymy, że przy tej ostatniej posłudze brata naszego wmościów tak wiele i tak zacnych osób widzimy. Bo nie leda to znak jest łaski wmościów przeciwko18 niemu. Kiedy byście wmościowie komu żywemu tę uczciwość czynili19, mogłoby się jakokolwiek zdać, że to w nadzieję przypodobania jakiego abo więc i oddania czynicie. Ale czyniąc to umarłemu k woli, który tego oddać już nie może, żadnej wątpliwości w tym nie mamy, że to wznoście z uprzejmej i prawej20 chęci przeciwko niemu czynicie, dając to nie tylko nam, braciej i powinowatym jego, znać, ale wszystkim ludziom wobec, ze uczciwe zachowanie brata naszego nie umarło z nim pospołu, ale żywie w sercach wmościów, cnotliwych ludzi. A toć jest on owoc wiary, cnoty i godności jego, z którego my powinowaci cieszyć się niepomału mamy, a potomstwo jego przykład brać może, aby, ojcowskim strychem21 się sprawując, do tegoż zachowania i do tejże dobrej sławy przyść kiedy mogli. Za tak wielką tedy laskę, którą wmościowie temu zmarłemu ciału okazać raczyli, wmościom panom swym wielce dziękujemy, prosząc Pana Boga, aby On sarn za nas, którzy tego tak dalece odsłużyć nie możem, wmościorn to hojnie płacić i nagradzać raczył. Tego zaprawdę i sobie, i tym ubogim sirotóm22, także i uczciwej i stroskanej małżonce23 jego życzymy i prosimy, aby oni tej łaski wmościów, której ojciec ich po wmościach nie tylko za żywota, ale i po śmierci doznawał, mogli być też uczesniki. A oni, za powodem nas też starszych, starać się pospołu z nami będą, jakobyśmy łaskę wmościów sobie zasługiwali - Panie Boże, daj tylko, aby w potrzebach pocieszniejszych, niźli ta jest.

Do góry

Przypisy

  1. Poeta Jan Kochanowski wygłosił tę mowę na pogrzebie swego brata Kacpra, zmarłego w r. 1577. Zamieszczono ją w: J. Kochanowski, Pisma zbiorowe, wyd. Al. Brückner, t. II, s. 361-363. Jest to jedyna szlachecka mowa pogrzebowa dochowana z drugiej połowy XVI w. Zwyczaj przemawiania Członków najbliższej rodziny na pogrzebach był powszechny u szlachty.
  2. siła - wiele.
  3. - tj.: na dowód swej słuszności.
  4. W 1577 ma więc Kochanowski wyrobiony sąd o bezskuteczności tego, co uczeni i filozofowie mówią na temat potrzeby ukojenia smutków i żalów po zgonie osób drogich. Do przekonania tego nie dochodził poeta dopiero od nowa w Trenach.
  5. przyrodzenie - natura
  6. właśniej - właściwie, raczej
  7. zeszcie - zejście, śmierć.
  8. mając... przed - przodując; braćmi Kacpra byli: Jan (poeta), Mikołaj, Piotr, Andrzej, Jakub.
  9. piecza - opieka, staranie
  10. za pilnością - dzięki staraniu.
  11. powinien - wdzięczny.
  12. w cale - w całości,
  13. przysięga - tu; zeznanie sądowe; zaszcie - zajście, spór.
  14. okresony - określony, ograniczony.
  15. zawierać - zamykać
  16. Tu ta sama sytuacja wobec śmierci w rodzinie co w Trenach.
  17. niepomału - wielce.
  18. przeciwko - względem
  19. uczciwość czynić - wyświadczyć honor.
  20. uprzejmy - serdeczny; prawy - prawdziwy, szczery.
  21. strych - tryb, sposób.
  22. Osieroconymi dziećmi Kacpra Kochanowskiego byli: Piotr, Kacper, Jan, Krzysztof, Anna, Zofia, Katarzyna.
  23. Żoną Kacpra Kochanowskiego była Katarzyna, córka Mikołaja Dzika z Cerkwi.

Źróło:

  • Wybór mów staropolskich, wybrał i oprac. Bronisław Nadolski, Wrocław-Kraków 1961.


Do góry