Na marginesie tematyki cmentarnej


MOWA MARCINA KROMERA
NA POGRZEBIE ZNAKOMITEGO I WIELKIEGO
WŁADCY, ZYGMUNTA, PIERWSZEGO TEGO IMIENIA,
KRÓLA POLSKIEGO, KSIĘCIA LITEWSKIEGO, RUSKIEGO, PRUSKIEGO, MAZOWIECKIEGO itd.
ZMARŁEGO 1 KWIETNIA 1548 ROKU

Przesławny królu Zygmuncie Auguście i Wy, dostojni Senatorowie, i inni znakomici mężowie zewsząd tu przybyli. Wydaje mi się, że niepowściągliwie nadużywam Waszej łaskawości i cierpliwości1, wstępując na to wyniosłe miejsce, aby do Was w tej chwili przemawiać, przejęty czcią na widok Waszego zgromadzenia tak licznego, nie czując trwogi wobec wielkości sprawy, o której mam mówić. Nie jestem tak tępy2, by nie wiedzieć, czego i w jakim stopniu ode mnie oczekujecie, ani też nie mam tak dobrego o sobie mniemania, bym nie dostrzegał, co powinienem zrobić. Jeżeli bowiem ów Aleksander Wielki, król Macedonii, który z przedziwną bystrością umysłu i z rzadkim szczęściem dokonał tak wielkich rzeczy, godził się jedynie, by malował go Apelles, a rzeźbił Lizyppos, najznakomitsi artyści owych czasów3 - to ileż talentu, ileż wszechstronnej wiedzy, jak pewny sąd, jaką pamięć, jakie wreszcie bogactwa nauki i jak wspaniałą wymowę winien posiadać ten, kto chce prawdziwie i odpowiednio do jego zasług mówić o sławie, o całym życiu i o zasługach najlepszego, najmężniejszego, wielce mądrego, łaskawego i łagodnego króla Zygmunta, którego pogrzeb obchodzą teraz okryte żałobą i osierocone: Polska, Litwa, Ruś, Prusy, Żmudź i Mazowsze?

Zapewne, namalować czy wyrzeźbić czyjś portret to nie jest sprawa wymagająca wielkiego talentu i trudu ani wielkiej zapłaty za wykonane dzieło. Wszystkie oczy widzą zarysy ciała i nie to jest najważniejsze, jakiej kto był cery, jakie miał rysy twarzy, jaką budowę ciała, jakiego był wzrostu, gdy przestał już być pomiędzy ludźmi. Nie każdy jednak potrafi dokładnie dostrzec i odpowiednio przy winie roztrząsać przyzwyczajenia umysłów i całe życie. Wielce jest pożyteczne dla ludzi głosić chwałę wielkich mężów obdarzonych wybitną cnotą. Konieczną jest także rzeczą - o ile to możliwe - okazywać wdzięczność za ich zasługi i innym wskazywać przykłady męstwa i chwały, by zachęcać ich do życia pełnego zasług. Tak wielkie zaś są cnoty tego znakomitego króla, że wielkim i maluczkim obficie dostarczają przykładów życia prawego i szlachetnego. Tak wielkie są jego zasługi i dobrodziejstwa dla nas i dla naszej wspólnej Ojczyzny, że wypada, abyśmy je uczcili wieczną i nieśmiertelną chwałą.

Ja jednak nie jestem tak zadufany w sobie, bym sądził, że zdolny jestem sprostać zarówno cnotom tego znakomitego króla, jak Waszym szlachetnym uszom. Nie jestem też tak zarozumiały ani tak bezczelny, ani tak nierozumny. Wiem, że brak mi i nauki, i wymowy, i wprawy w przemawianiu, że nie mam ani potrzebnego talentu, ani pamięci. Któż ma taki potok najwytworniejszych słów, u kogo znaleźć taką pamięć i taką pełną godności wymowę, by mógł sprostać cnotom i zasługom najlepszego króla? Czyż jednak nie podajemy gościom prostego chleba, gdy nie mamy wytwornych i delikatnych potraw? Czy wówczas, gdy brak nam złotych monet, drogich kamieni i szat drogocennych, nie powinniśmy okazać duszy tego znakomitego króla naszej wdzięczności zwykłym jabłkiem albo kubkiem wody zaczerpniętej z płynącej obok rzeki? Stare przysłowie mówi: "Kto nie ma kadzidła, składa na ofiarę przebłagalną mąkę zmieszaną z solą".

Zapewne nie można służyć sprawie publicznej, narażając ją na niebezpieczeństwo przez swoją płochość i zuchwalstwo. Nie byłoby wszakże rzeczą dobrą, byśmy wszyscy razem, skoro każdy z osobna dba o swoją wstydliwość, zasłużyli na zarzut niewdzięczności, by nie powiedzieć braku czci, ze strony znakomitych mówców sławiących wielkich wodzów we wszystkich narodach szczepiących dobre obyczaje4, jeżeli zaniedbany obowiązek wysławiania tak wielkiego i tak zasłużonego króla, którego pogrzeb odprawiamy. Trzeba więc się odważyć, i to tym śmielej, że mamy mówić o tych sprawach, które i Warn przeważnie wszystkim i mnie są znane, a niektórym są doskonale znane, mianowicie dlatego, że sami na nie patrzyliście i pamiętacie je, bo - jak mówi poeta - braliście w nich udział5. Tak więc będzie, że gdy ja mową prostą i nieozdobną, lecz jasną dotknę tylko głównych spraw, to Wy sami tym pilniej to wszystko rozeznacie i odnowicie, jak należy, we wdzięcznej pamięci. Będę mówił i krótko o trzech rodzajach dóbr, które jedynie zasługują na pochwałę: a więc najpierw o cechach zewnętrznych, potem o zaletach jego ciała, wreszcie o zaletach umysłu. Proszę Was, dostojni mężowie, byście zechcieli wysłuchać mnie łaskawie i uważnie, gdy będę to czynił.

O pochodzeniu Zygmunta I

Zygmunt narodził się z ojca Kazimierza, syna Władysława Jagiełły. Nie ma w Polsce, a nawet na całej Północy nikogo, kto by nie słyszał o rodzie Jagiellonów, wywodzącym się z książąt litewskich, który panuje u nas już z górą sto pięćdziesiąt lat. Pierwszym z nich był Jagiełło, któremu przodkowie nasi nadali imię Władysław, na prawdziwą i dobrą wróżbę, bo miał być potężny chwałą. Władał Litwą i większą częścią Rusi. Polacy ofiarowali mu królestwo i małżeństwo z Jadwigą, dziewicą wielce bogobojną, córką zmarłego króla Węgier i Polski Ludwika, odrzuciwszy kilku innych ubiegających się o jej rękę. Przybywszy, przyjął sam wraz z całą Litwą wiarę chrześcijańską, a wszystkie swoje posiadłości zjednoczył wiecznym przymierzeni z Polską. Poświęcał wiele trudu, pracy i kosztu, by swój lud nieokrzesany i dziki nawrócić od zabobonnej wiary w duchy do czci prawdziwego Boga. Potężny ten król nie uważał sobie za ujmę pełnić pracę nauczyciela i apostola swego ludu dzikiego i nieoświeconego, ponieważ nasi kapłani nie znali dokładnie języka tego ludu. Niemało trudu położył także, aby Czechów doprowadzić z powrotem do dawnej religijności i odwrócenia się od błędów, do których pociągnął ich Jan Hus6. Gdy zaś zauważył, że uporczywie trwają w swych błędach, nie przyjął królestwa, które mu ofiarowywali. Zwyciężył kilku książąt śląskich i ruskich. Kilkakrotnie odparł zwycięsko napaść niemieckich rycerzy krzyżackich nie tylko chciwie spoglądających na Litwę, ale .nawet okrutnie i bezbożnie szarpiących Polskę, matkę i żywicielkę swoją. Pobiwszy ich i poskromiwszy, zawarł z nimi pokój na dogodnych warunkach7.

Był niezwykle łagodny i pełen łaskawości, skory i do przebaczania krzywd i niezwykle łatwowierny, i ponieważ sam nie miał zwyczaju nikogo w błąd wprowadzać. Tym bardziej był narażony na podstępy i krzywdy zarówno ze strony cesarza Zygmunta, jak swoich krewnych Witolda i Świdrygiełły, którym oddał wielkie usługi; z ich powodu miał pewne trudności w rządzeniu królestwem8. Gdy w wieku zgrzybiałym po czterdziestu ośmiu latach panowania zakończył życie9, nastąpił po nim starszy i z dwóch jego małoletnich synów, z czwartej jego żony Sonki10, córki księcia Rusi Kijowskiej, Władysław. Ten objął także królestwo węgierskie i pobiwszy z wielką chwałą wojska tureckie, groźny dla wroga proszącego o pokój, zapuścił się z wojskiem, które miało więcej odwagi niż siły, najpierw w granice Macedonii, a potem Tracji. Pod Warmią, walcząc z przeważającą liczbą wrogów, utracił życie, i a wraz z nim prawie pewne zwycięstwo, po jedenastu zaledwie latach panowania u nas, a niespełna pięciu na Węgrzech11.

Po nim otrzymał to królestwo młodszy jego brat Kazimierz, dziad Twój, Zygmuncie Auguście. Szczęście nie sprzyjało mu tak jak jego ojcu. Podole i Ruś ustawicznie pustoszyli Tatarzy, wielokrotnie odpierani; [Kazimierz] utracił księstwo Siewierskie, które poddało się Moskwie12. Były niepokoje wewnętrzne, a raczej obraza wielu, gdyż zbytnio pobłażał Litwinom, słuchając złych doradców13. Przyłączył jednak do Korony Prusy i Pomorze, które poddały się. Gdy Krzyżacy nie dochowali rozejmu i po trzynastu latach wojny upokorzył ich i pod przy-i sięga w imieniu swoim i swoich następców przyłączył do Królestwa Polskiego, i zawarł pokój, pozostawiwszy im drugą część Prus14. Uczynił lennikiem wojowniczego wojewodę mołdawskiego Stefana i dał mu miejsce w radzie swojej. Dopomógł mu też wielce w odparciu Turków15. Ze zmiennym szczęściem wojował z Węgrami i Czechami16.

Miał sześciu synów i siedem córek z małżonki swej Elżbiety, córki cesarza Albrechta, siostry Władysława, króla Czech i Węgier, niewiasty wielce czcigodnej i pobożnej17. Spośród swoich synów naj-' starszego, Władysława, dał za króla Czechom, Kazimierza, a potem Jana Olbrachta - Węgrom. Gdy jednak obaj ustąpili, z powodu niezgody stronnictw, Władysław, zatrzymując koronę czeską, przyjął węgierską18. Dzieci Władysława to: Ludwik, koronowany w wieku dwu lat za życia ojca, po jego śmierci był następcą w obu królestwach, poległ jednak na nieszczęście pod Mohaczem jako młodzieniec mający zaledwie dwadzieścia jeden lat19; Anna, małżonka króla rzymskiego Ferdynanda, który po Ludwiku króluje w Czechach i na Węgrzech20. Zakończyła życie w połogu, zostawiwszy trzech synów wielce utalentowanych i dziewięć córek21.

Spośród wspomnianych poprzednio dwóch synów króla Kazimierza Kazimierz, młodzieniec czysty i świątobliwy, zmarł przedwcześnie na Litwie otoczony sławą świętości potwierdzoną licznymi cudami przy jego grobie22. Jan Olbracht panował po ojcu przez osiem lat, po nim zaś nastąpił Aleksander i panował tylko pięć lat23. Obaj byli wielkiego ducha. Wszakże jednego pobiła Moskwa pod Wiedroszą, zanim jeszcze objął królestwo, ale on szczęśliwie panując pobił ich pod Opoczką, Tatarów krymskich zaś na kilka dni przed śmiercią w bitwie pod Kleckiem zmusił do ucieczki24. Obaj zakończyli życie, aby ustąpić godniejszemu. Po nich urodzili się nasz Zygmunt, a następnie Fryderyk, który przyjął stan duchowny. Został arcybiskupem gnieźnieńskim i jednocześnie [biskupem] krakowskim, był kardynałem prezbiterem Świętego Kościoła Rzymskiego25.

Dwie z córek Kazimierza umarły w dzieciństwie. Jadwiga poślubiła Jerzego, księcia bawarskiego, Zofia - Fryderyka, margrabiego brandenburskiego, Anna - Bogusława, księcia pomorskiego, Barbara - Jerzego, księcia saskiego, Elżbieta (już po-śmierci ojca) Fryderyka, księcia legnickiego i brzeskiego; i połączyły z nami prawie całe Niemcy węzłami pokrewieństwa i powinowactwa ze sławnymi, mężami i niewiastami, których wyliczanie trwałoby zbyt długo26. Jak więc widać, ów ród Zygmunta wydał wielu sławnych książąt i królów.

Dzieciństwo i młodość

I on sam także od lat pacholęcych wychowywany był w świątobliwości i w umiarkowaniu razem ze swymi braćmi przez swą czcigodną i bogobojną matkę. Nauczyciele jego, mężowie światli, zacni, poważni i pobożni, prowadzili go przede wszystkim do cnoty i pobożności, utwierdzali w oddawaniu czci Bogu27. W naukach czynił niemałe postępy. Bez tłumacza rozumiał piszących i mówiących po łacinie i bez trudności posługiwał się tym językiem. Nauczył się też dobrze języka niemieckiego, dość dużo używanego u nas z powodu bliskiego sąsiedztwa, a także z powodu Niemców mieszkających w kraju. W znajomości Pisma Świętego tak był wyćwiczony, że nawet w starości dużo z niego pamiętał i często jego słowa miał na ustach nie dla błazeńskiego żartu lub dla ciekawości roztrząsania (ten niegodziwy i bezbożny zwyczaj zakorzenił się u nas), ale z powagą dla kierowania wszystkimi sprawami i całym życiem. Zawsze miał przed oczyma przede wszystkim bojaźń Bożą, sprawiedliwość i cnotę, i wiele bowiem znaczy to, do czego się kto w zaraniu i życia przyzwyczaił. I nie wiem, czy nie większe ma znaczenie dla takich czy innych posunięć w życiu to, jak kto od dziecka był ułożony i wyuczony, aniżeli to, kim jest z urodzenia. Zdarza się bowiem często, że wielu - nawet dobrego i szlachetnego usposobienia - ulega zepsuciu przez złe i niedbałe wychowalnie, natomiast dobre wychowanie często poprawia wrodzone wady.

Tak wychowany Zygmunt, młodzieniec znakomitych zdolności, skromności, łagodności, poważny i pracowity, co zwłaszcza w tym wieku jest bardzo potrzebne, pozyskał sobie wielką życzliwość nie tylko naszych rodaków, lecz także innych narodowości, a mianowicie Węgrów, Czechów, Ślązaków i Niemców, z którymi obcował. Gdy bowiem za panowania jego brata Jana Olbrachta, po śmierci ojca udał się, jako młodzieniec, na Węgry do drugiego brata Władysława, okazał się tam tak bardzo pełen godności, :że Węgrzy i Czesi szanowali go niemal więcej niż swego króla i za jego pośrednictwem prosili króla o wszystko, czego pragnęli w sprawach publicznych i osobistych. Chętnie polegali na jego powadze i na jego sądzie28. Ponadto większą moc utrzymywania w obowiązkowości nawet ludzi nieokrzesanych miał rozgłos jego sprawiedliwości, powagi, stałości i mądrości aniżeli berło królewskie. Przeto ku ogromnemu zadowoleniu otrzymał od brata Władysława księstwa głogowskie i opawskie wraz z zarządem całego Śląska29. Ślązacy kochali go i szanowali; jeszcze dzisiaj wdzięcznie i mile wspominają jego rządy. Czy nie jest wyraźnym dowodem wielkiego szacunku i życzliwości dla niego, że gdy już panował w Polsce, Szwedzi po zrzuceniu z tronu króla Chrystiana [II], a także Węgrzy i Czesi po nieszczęśliwej śmierci jego bratanka Ludwika, prosili go, by objął także i te królestwa30. Nie odstraszała Szwedów dzieląca ich przestrzeń lądu i morza, ani Węgrów i Czechów pacta conventa z dziećmi cesarza Maksymiliana31, ani potęga arcyksiążąt Karola i Ferdynanda, gdyby tylko Zygmunt chciał przyjąć ofiarowane sobie królestwa32.

Jak bardzo zaś kochany był wśród swoich, o tym najlepiej świadczy to, że po śmierci brata, Jana Olbrachta, niewątpliwie głosy wszystkich gotowe były dać mu pierwszeństwo przed starszym bratem Aleksandrem, gdyby nie przeważyły pokój i zgoda w kraju oraz dawne przymierze z Litwą, gdzie Aleksander sprawował rządy33.

Cześć okazywana Zygmuntowi I

Przypomnijcie sobie razem ze mną, jak wielką czcią otaczali go niektórzy władcy. Przede wszystkim cesarz Maksymilian, władca wielkiego ducha i roztropności, od dawna straszliwy dla wrogów, po owym słynnym spotkaniu w Wiedniu odprowadzał go z tak wielkimi honorami i uścisnął z taką miłością, że uważał go odtąd za brata34. Dla niego odrzucił zawarte już przymierze z wielkim księciem moskiewskim Wasylem [II] i nie tylko nie bronił przeciwko Zygmuntowi Krzyżaków, ale nawet obiecał mu, w imieniu swoim i swoich potomków, pomoc przeciwko nim w Prusiech, gdyby coś nowego knuli. O tym mówi przechowywany u nas jego dokument35.

Wnuk jego [Maksymiliana] Karol miał Zygmunta w tak wielkim poważaniu, że zwrócił jego ukochanej żonie, miłościwej królowej Bonie, księstwo Bari, które po śmierci jej matki objął w posiadanie36.

Uważał go za godnego swego towarzystwa, godnego złotego runa37. Wspominał o nim często wielce zaszczytnie i nigdy nie pozwalał rycerzom krzyżackim czy innym Niemcom zaczynać wojny przeciw niemu38. Jest tu obecny przesławny mąż Stanisław Łaski, wojewoda sieradzki, który poprzednio sprawował poselstwo do tego potężnego cesarza39. Obecni są także dostojni mężowie: kasztelan gnieźnieński Piotr Opaliński, dziekan krakowski Stanisław Borek, podstoli królewski Mikołaj Myszkowski40. Chciałbym, aby był także obecny biskup warmiński Jan Dantyszek, mąż wielkiej nauki41. Wszyscy oni dawniej chlubnie spełniali to samo poselstwo do cesarza42. Każdy z nich może powiedzieć, jak bardzo ów wielki i dostojny władca cenił Zygmunta.

A cóż brat jego Ferdynand, potężny cesarz i król? Czyż nie kochał go i nie czcił? Czyż nie poddał pod jego sąd sporu swego z królem Janem o królestwo węgierskie43? Nie mówię, jakimi słowy i jakimi ponadto czynami oświadczał swą wielką estymę dla Zygmunta. Mógłbym zaś opowiedzieć, że nie była to pusta sława, lecz zarówno dowiedziałem się od poważnych mężów, jak i sam się przekonałem, gdym niedawno posłował od Ciebie, Zygmuncie Auguście, do niego wraz z Mikołajem Radziwiłłem, znakomitym mężem i mądrym marszałkiem wielkim litewskim44. Nie wspominam już o tym, z jakim bólem dowiedział się o śmierci Zygmunta i z jak wielkim - jak powiadają - staraniem, i z jaką okazałością obchodzili książęta niemieccy jego uroczystości pogrzebowe45. Mógłbym przypomnieć także dowody szacunku ze strony króla francuskiego Franciszka, który zmarł w ubiegłym roku46, papieży Juliusza II, Leona X, Klemensa VII i obecnie panującego bardzo mądrego Pawła III47. Pominę tymczasem wielce zaszczytne pochwały króla wygłaszane przez niektórych wielkich i dostojnych książąt niemieckich. Słyszałem je na własne uszy48. Nawet barbarzyńcy szanują go więcej niż wszystkich innych królów i władców. Za którego króla Ruś i Podole były lepiej uprawiane i ludniejsze? Za którego spokojniejsi byli Tatarzy, którzy zwykli żyć z łupieży i rabunku49? Cóż mam powiedzieć o Turkach, którzy dumni ze swej pomyślności gardzą wszystkimi innymi ludźmi i narodami? Czyż Soliman, władca niezmiernie wojowniczy i cieszący się szczęściem wojennym, nie zawarł z nim wieczystego przymierza i nie dochowywał go wiernie50? Zazwyczaj odmawiał tego innym domagającym się przymierza, choćby na czas pewien, i nie dochowywał tak sakramentalnie51. Czyi. nie wyrzekł się daniny od Mołdawian i od Tatarów, by nie wdzierali się w posiadłości króla Zygmunta52? I czyż nie przyrzekł synowi jego, Zygmuntowi Augustowi, za pośrednictwem znakomitych mężów Piotra Opalińskiego i Jana Ocieskiego, kasztelana bieckiego53 pokoju i przyjaźni w łaskawości ojcowskiej? I czyż nie za jego sprawą tyran-barbarzyńca zgodził się nie napadać na królową wdowę Izabellę i jej syna54? Już ojciec tego Solimana, dziki Selim, ubiegał się niegdyś o przyjaźń Zygmunta, wysławszy wspaniale poselstwo55.

Zwycięstwa i sukcesy króla Zygmunta

Nic dziwnego, że wszyscy oceniali w nim niezwykłą cnotę, powagę i stateczność i czuli podziw dla jego sukcesów. Któż bowiem pomyślniej od niego panował przez tak długi czas nad tak wielkim i tak niespokojnym obszarem? Któż rządził i utrzymywał w pokoju królestwo tak upadające wskutek nieszczęść poprzednich królów? Kto pozostawił je w większym rozkwicie i bogactwie56? Dawni pisarze przekazują pamięć króla perskiego Cyrusa, Aleksandra Macedońskiego, Mitrydatesa Pontyjskiego, władcy Franków Karola Wielkiego jako królów wielkich i panujących szczęśliwie57. Sławni są także wśród Ateńczyków: Alcybiades, Konon, Temistokles i Tymon58, wśród Spartan: Agezylausz, Pauzaniasz i Lizander59; wśród Tebańczyków: Pelopidas i Epaminondas60, w Kartaginie: Hannibal i Hazdrubal61, wśród Rzymian zaś (wielu pomijam): Fabiuszowie, Scypionowie, L[ucjusz] Lucullus, Gn[ejusz] Pompeiusz i J[uliusz] Cezar62 - sławni wodzowie i władcy. Znana jest też dobrze chwała naszych Bolesławów i Władysławów. Wszyscy oni jednak albo mieli do czynienia z ludami niewojowniczymi, albo szczęśliwi w boju nie mieli szczęścia w innych sprawach, częściowo zaś zwycięstwa równoważyły się z klęskami. Niekiedy zaś los wynosił ich wysoko, ale opuszczał w połowie drogi i obalały ich okrutne burze dziejowe.

Natomiast naszemu Zygmuntowi pomyślny los towarzyszył od początku aż do końca. Wojował; z potężnymi Moskwicinami, z dzikimi Tatarami, z zawziętymi Mołdawianami, z mężnymi Niemcami, z Turkami wreszcie, groźnymi przez swoje zwycięstwa. W wielkich bitwach pokonywał silne ich wojska i zmuszał je do ucieczki. Zwyciężał nieprzyjaciół albo niszcząc ich, albo wypierając z ich obozowisk, albo też bezkarnie pustosząc ich posiadłości. Niektóre ludy poskromił. Zacznę od Tatarów, odwiecznych naszych wrogów. Znaczne ich wojska pobił w trzech bitwach pod Słuckiem. Wyciął je w pień prawie przy pomocy godnego wodza Konstantego księcia Ostrogskiego63. Potem gdy pod Wiśniowcem dwadzieścia cztery tysiące rozeszło się, by pustoszyć Ruś, po sześciu mniejszych i lżejszych potyczkach pobił ich, uderzywszy całym wojskiem, gdy się cofali, i zmusił do ucieczki. Dowodzili wtedy wojewoda krakowski Mikołaj Kamieniecki i Konstanty Ostrogski64. Nasze wojsko nie liczyło więcej niż sześć tysięcy jazdy, z czego w tej bitwie poległo zaledwie stu ludzi. Spośród wrogów zaś mała tylko część znalazła ocalenie w ucieczce65. W Mołdawii również przed wielu laty wojewoda Bogdan z ramienia tego króla i pod jego znakami zwyciężył w wielkiej bitwie tych nieprzyjaciół66.

Sławne są także zwycięstwa, które odnieśli Jan Kamieniecki pod Woronowcem, Stanisław Lanckoroński pod Buskiem, Jakub Secygniowski pod Zynkowem oraz zwycięstwa, jakie trzykrotnie na Wołyniu odnieśli wojewoda kijowski Konstanty i Ostafij67. Pod Oczakowem pod wodzą Ostafija i Przecława Lanckorońskiego zdobyto twierdzę nieprzyjaciela68. Na Podolu pewne zwycięstwa odniósł pod Trembowlą, pod Kamieńcem i pod wioską Werestatyńcem, i w wielu innych miejscach Mikołaj Sieniawski, mąż dzielny i wielkiego ducha, który obecnie jest wojewodą bełskim, oraz jego bracia Aleksander i Prokop69, a także Ślązak Bernard Pretwic70. By nie przedłużać, wymienię tylko mniejsze pomyślne bitwy z Tatarami pod Trembowlą, Podhajcami i Międzybożem oraz w wielu innych miejscach71. Jest ich prawie tyle, ile razy ten lud dziki i wiecznie zgłodniały, który - jak mówią - z płomieni usiłuje wydrzeć pożywienie, wdzierał się w posiadłości tego króla za jego panowania. Bardzo rzadko wycofywali się nie ukarani. Czyż nie jest pamiętne po wszystkie wieki zwycięstwo pod Kaniowem na Litwie przed dwudziestu jeden laty, gdy mała garstka pod wodzą wspomnianego poprzednio Konstantego pokonała dwadzieścia sześć tysięcy Tatarów?72

Król ten nie prowadził jawnej wojny z Turkami, lecz gdy pustoszyli Podole lub dostarczali posiłków Mołdowianom, albo gdy napadali na naszych dla łupu. Pod Białogardem, zwanym również Akerman, walczył z nimi zwycięsko pod znakami króla Przecław Lanckoroński73. Dwukrotnie przeciwko Turkom posłano posiłki na Węgry74 królowi Ludwikowi. Wodzem był najpierw Jan Tarnowski, maż sławny i niezrównany, a potem Gnoiński75. Oba razy tureckie siły zbrojne stanowiły niebezpieczeństwo na Podolu, stąd wielokrotnie Turcy zabierali łupy. Bardziej wsławił się Tarnowski, którego wielka cnota wojenna zajaśniała, gdy Turcy, pustosząc ogniem i mieczem76 Podole i Ruś aż po Lwów i po granice Węgier, stracili mniej więcej trzy tysiące swoich, pobici w kilku pomniejszych bitwach77. Gdyby odznaczał się taką samą siłą umysłu, jaką miał w dowodzeniu na wojnie, mógłby całe to wojsko zniszczyć. Nie wspominam o dwunastu tysiącach Turków w Austrii przed piętnastu, jeśli się nie mylę, laty, których wycięto w pień dzięki trudowi i męstwu trzech tysięcy naszych. Chociaż bowiem było to za panowania Zygmunta, to jednak walczyli oni nie dla Rzeczypospolitej i nie pod królewskimi znakami, lecz jako najemnicy cesarza Karola i Niemców78.

Tenże król nie tylko szczęściem, lecz także szybkością działania zwyciężył Mołdawian, ufnych w swoje podstępy i fortele, rozzuchwalonych klęską, jaką ponieśliśmy na Bukowinie za króla Jana Olbrachta79, mocnych posiłkami Turków i Tatarów, i poskromił ich80. Wziąwszy do niewoli ich wojska i całą prawie radę panów, spustoszywszy daleko i szeroko81 ich pola, zmusił księcia tego ludu Bogdana, zwanego wojewodą i hospodarem, by przysiągł, że zwróci łupy niedawno zdobyte na Rusi. Zabrał mu Pokucie utracone z winy jego przodków82. Za naszej zaś pamięci, gdy wojewoda Piotr zbuntował się i ponownie wkroczył na Pokucie, wówczas zaledwie cztery tysiące naszych żołnierzy pod wodzą znakomitego przedniego wojownika, pobił męża Jana Tarnowskiego, najpierw sześć tysięcy wrogów pod zamkiem Gwóźdzcem, a potem zadał niespodziewaną klęskę dwudziestu dwu tysiącom pod Obertynem, zdobywając armaty i inny sprzęt wojenny83. Ranny wojewoda ledwie zdołał uciec. Powrócił jednak na swoje stanowisko dopiero wówczas, gdy oblężony w zamku chocimskim i doprowadzony do ostateczności uroczyście przysiągł królowi, wraz ze swymi dostojnikami i z całą szlachtą84. Następnie nasi prowadzili wojnę różnie, lecz zawsze | pomyślnie, z Niemcami roszczącymi sobie prawo do Prus. Wtedy właśnie Tyś się narodził, Zygmuncie Auguście85. Mianowicie pobił ich w wielu miejscowościach Mikołaj Firlej, wojewoda sandomierski, podówczas hetman, pod Przezmarkiem, pod Jezioranami, pod Dobrym Miastem, pod Brunsbergą i pod Reszlem oraz pod Rastenborkiem zaś Jakub Sęcygniewski86, pod Piszem książę mazowiecki Stanisław87, a w bitwie morskiej w zatoce warmińskiej, czyli w Zalewie [Wiślanym], gdańszczanie88, dwukrotnie pod Bartoszycami Przecław Lanckoroński89, a w wielu miejscach Jan Zaremba, wojewoda kaliski90; pod Heilsbergiem Aleksander Iłowski91, pod Gdańskiem i pod Elblągiem obywatele tych miast rozbili i odparli wdzierających się92. Ustąpili z Prus doprowadzeni do ostateczności po tylu klęskach, złamani głodem, bezsennością, trapieni przez naszych rycerzy i zdziesiątkowani.

Cóż mam powiedzieć o Moskwie? Ona zgotowała z temu królowi szczególnie wiele powodów do chwały i do zwycięstw. Kiedy pod Połockiem Jan Boratyński, mąż dzielny i odważny, wyciął siedem tysięcy nieprzyjaciół, następnie zaś - w trzynaście lat później - gdy byli nie dalej niż osiemnaście mii od Litwy, zdziesiątkowani wskutek zimowej wycieczki dokonanej ze stolicy Litwy Wilna, cofnęli się, straciwszy tysiąc straży tylnej, których wycięła w pień sama szlachta litewska, zgromadzona naprędce, razem z urzędnikami dworu królewskiego93. Poprzednio zaś, gdy rabowali w głębi Litwy, utracili wielu, swoich wraz ze zdobyczą, ścigani przez Litwinów.. Również pod Starodubem, pod Radogoszczą i pod Smoleńskiem kilkakrotnie ponosili wielkie klęski od Litwinów, pustoszących ich ziemie w odwet za ich napaści. Wodzem Litwinów był Jerzy Radziwiłł, kasztelan wileński94. W samym zaś początku panowania Zygmunta ponieśli klęskę pod Orszą, nie spodziewali się bowiem, że nasi przepłyną Dniepr. Poznali ich siłę, gdy jeden czy drugi oddział przeprawił się przez rzekę95. Gdy rozproszeni spostrzegli,, że spustoszone są ich ziemie pod Wiażmą i pod Dorohobużem, na nowo zgromadzili się w sile stu tysięcy, aby nie dopuścić naszych trzech tysięcy zaciężnych żołnierzy, którzy odważyli się podejść pod Smoleńsk z małą liczbą Litwinów, stojących z dala od obozu królewskiego96. Poniósłszy wiele niepowodzeń, oddali Mozyrz, Turów i kilka innych twierdz, które zajął Michał Gliński, uciekając do nich97. Zawarli pokój, zwróciwszy pięćdziesiąt tysięcy jeńców spośród szlachetnego rodu i senatorskiego stanu, których wzięli do niewoli, gdy król Aleksander został zwyciężony pod Wiedroszą98. Niedługo trwała ich pewność siebie, gdy utracili Radogoszcz, a potem Homel i Starodub, które nasi pod wodzą Jana Tarnowskiego częściowo zdobyli siłą, częściowo zaś przyjęli ich kapitulację99. Starodub pokonany i zburzony wzięto wraz z piętnastoma tysiącami zbrojnych, stanowiących załogę tej twierdzy. Dokonało tego męstwo naszych rycerzy o wiele mniej licznych oraz użycie siarkowego prochu i ognia100.

Pomiędzy bitwą pod Orszą i ostatnią wojną o Starodub upłynęło wiele czasu, mianowicie ponad dwadzieścia lat, i duch ich mógł się podnieść z przygnębienia101. Na co się przyda przypominać tu owo przesławne zwycięstwo pod Orszą w bitwie ze wszystkimi prawie ludami, godnej porównania z najznakomitszymi zwycięstwami wszystkich wieków? Ten czyn dodał mu blasku. Czyż jest bowiem ktoś, kto by nie wiedział, że w owej bitwie pod wodzą Konstantego Ostrogskiego i Jana Świerczowskiego pokonano w olbrzymiej rzezi osiemdziesiąt tysięcy wojowników moskiewskich, którzy, jak się wydawało, mogli zgnieść całe nasze wojsko i już nawet przepłynęli Dniepr, i postanowili popędzić jak bydło biczem do Moskwy (tak, że liczba poległych dochodziła prawie do czterdziestu tysięcy, a - jak mówią - z pewnością przewyższała trzydzieści dwa tysiące); wzięto żywcem do niewoli wodzów tego wojska, sławnych mężów, cały senat tego narodu, i cztery tysiące jeńców102. Zdobyto bogaty obóz. Sam wódz Wasyl, wojownik doświadczony, w zwycięzca Tatarów i innych sąsiednich ludów, uciekł aż do swej stolicy Moskwy i tam, o sto dwadzieścia mil od miejsca bitwy dopiero, uznał, że może czuć się bezpieczny103. Tak wielki strach opanował umysły Moskwicinów, że nasi mogliby bez trudu odzyskać Smoleńsk, Siewierz, Nowogród i wiele innych warowni, opuszczonych i pozbawionych wszelkiej obrony, utraconych częściowo już za panowania tego króla, częściowo w dawniejszych czasach wskutek podstępów i chytrości Rusinów, gdyby pora roku pozwoliła ścigać wroga.

Klęski wojenne

Takie są główne tryumfy wojenne tego króla. Pomijam bowiem wiele innych, mniejszych, aby się nie wydawało, że ze zbytnią troską i zbyt powoli wszystko badam i śledzę. To jest bowiem najbardziej godne podziwu, co jest nieoczekiwane: dokonanie czynów, gdy skarb jest pusty, a siły bardzo nierówne. Zwycięstwa odnoszone wówczas, gdy wydaje się, iż przeciw naszym wojskom walczy dwa razy większa liczba nieprzyjaciół. Skoro tyle tak wielkich zwycięstw odniesiono pomimo tak nierównych liczebnie sił, nic dziwnego (boć zmienne i niestałe są ludzkie stosunki), że zdarzały się i klęski. Ile ich jednak jest i jakie są? Jedna pod Sokalem, i zadana przez Tatarów na skutek zuchwalstwa szlachty ruskiej, w której podobno cztery tysiące naszych ustąpiło zwycięstwu czterdziestu tysięcy Tatarów, wykorzystujących dogodne położenie, raczej na skutek zmęczenia niż pobicia104. Naszych padło tysiąc dwustu, barbarzyńców zaś cztery tysiące. Przeto szybko cofnęli się ze zdobyczą jakoby zwycięzcy. Inna klęska była nad rzeką Seretem, gdzie Mołdawdanie otoczyli i pobili garstkę naszych rozproszonych wśród nieprzyjaciół105. Zginęło tam jednak nie więcej niż dwustu naszych. Gdy zaś, po spustoszeniu wzdłuż i wszerz posiadłości Moskwy, pod Pskowem silna załoga nieprzyjacielska odrzuciła nas od oblężenia Opoczki, to była raczej hańba niż klęska, poniesiona na skutek nieudolności i niedbalstwa wodzów (nie chcę powiedzieć: tchórzostwo)106.

Utratę zaś znacznej części Białej Rusi przypisać i należy zdradzie Michała Glińskiego, człowieka ambitnego, który wbił się w pychę wskutek łaskawości króla Aleksandra, a także przewrotności Rusinów i wiarołomstwu żołnierzy pełniących tam straż107, l Następnie pod Oczakowem, gdy Mikołaj Sieniawski108, mąż najdzielniejszy wśród dzielnych, wyruszył na własną rękę z tysiącem, jak mi się zdaje, jezdnych, w celu zdobycia łupu, to klęska, jaką poniósł z powodu własnej łatwowierności i przewrotności Tatarów, była jego prywatną klęską, nie publiczną109. To są wszystkie klęski, jakie ponieśliśmy za panowania króla Zygmunta. Równoważy je i wynagradza z nadwyżką każde z tych zwycięstw, o których była mowa. I nie wiem, czy nie uczyniły tylu tak wielkich zwycięstw jeszcze sławniejszymi, tak jak jakieś znamię piękniejszym czyni piękne ciało, a obłoki - południowe słońce.

Umiłowanie pokoju

Zygmunta jednak nie tyle wsławiły wojny, ile i pokój, do którego zawsze dążył. Świadczą o tym tak wielkie bogactwa i dostatki naszych ludzi, tak ożywiony handel z innymi krajami, tak wielka wspaniałość, by nie powiedzieć przepych, taka wytworność w budowlach, w jedzeniu, w wyglądzie, w mowie jak też i w obyczajach, jakiej nigdy przed tym królem w Polsce nie było. Świadczą o tym prawa i spisane z niemałą starannością, świadczą rozgłośnie licznie budowane zamki, ozdobne świątynie Boga i Najlepszego i Największego110, tak wspaniale i okazale zabudowane gmachami publicznymi i prywatnymi: Kraków, Poznań, Lwów, Warszawa, Lublin, i Gdańsk i inne miasta, tak dobrze uprawna i zaludniona Ruś, Prusy, Litwa i Podole. Te ziemie, niegdyś pokryte lasami i nieuprawne, w dawnych czasach były wskutek ówczesnych warunków przeważnie opuszczone.

Wzmocnienie skarbu królestwa

A cóż powiedzieć o prywatnych skarbach Zygmunta i o publicznym skarbcu Rzeczypospolitej zgromadzonym bez niczyjej krzywdy do użycia w ostatecznej potrzebie? O tylu i tak wielkich posiadłościach, oddanych w zastaw przez jego przodków, które on wykupił? Ma to tym większe znaczenie i tym bardziej jest zaszczytne, im bardziej haniebną i szpetną było rzeczą, że niektórym królom przed nim niekiedy brakło pieniędzy na codzienne wydatki. Nie mniej szczęśliwe i ważne było to wydarzenie, że za jego panowania księstwo zatorskie i Mazowsze powróciły do Polski po czterystu prawie latach111. Prusy przyjęły poddaństwo, tak długo odrzucane i wielokrotnie strząsane112. Pomorzanie słupscy, zniewoleni pod przysięgą, powrócili do przerwanej już od tak długiego czasu jedności i zależności od tego króla113.

Małżeństwa i dzieci

Nie trzeba dłużej zatrzymywać się nad wspominaniem małżeństw i dzieci, które są tak ważną częścią szczęścia ludzkiego. Wielu jest w tym zgromadzeniu, którzy znali pierwszą małżonkę, Barbarę, córkę Stefana, hrabiego na Spiszu i wojewody Siedmiogrodu, pod którego wodzą nieraz Węgrzy walczyli z Turkami, siostrę Jana, później króla Węgier, niewiastę świątobliwą i bogobojną114. Panuje przekonanie, że ona uprosiła u Boga owo wielkie zwycięstwo nad Moskwą pod Orszą swymi usilnymi modłami w dzień i w nocy i łzami, hojnością wobec ubogich, surowym umartwianiem ciała. Jak głęboko była za życia zjednoczona ze swym małżonkiem, o tym świadczy wielka i długa żałoba najłaskawszego króla, jego obfite łzy i prawie niewieście głośne skargi po jej śmierci. Gdy utracił ją przedwcześnie, w trzecim roku [małżeństwa], pojął za radą cesarza a Maksymiliana drugą żonę, Bonę Sforza, córkę Jana Galeazzo Sforza, księcia Mediolanu, oraz Izabelli Aragońskiej115.

Jej dziadem po kądzieli był Alfons, drugi tego imienia, król Neapolu, wielce sławny starożytnością królów Aragonii i Sycylii (z tego rodu po kądzieli pochodzą również potężni władcy Karol i Ferdynand), jak też i własnym męstwem116. Przodkiem jej po mieczu był Franciszek Sforza, syn Sforzy, który pierwszy swymi wszystkimi czynami dał początek temu rodowi. Ten, prowadząc pomyślnie wiele ciężkich wojen z największymi wodzami, z najpotężniejszymi narodami i z najwybitniejszymi wojownikami całej Italii, napełnił ten kraj sławą i grozą swego imienia, a Filip Maria, książę Mediolanu, uznał go za godnego ręki swej córki Marii i księstwa mediolańskiego jako jej wiana117. Ponieważ jest tu obecna, pogrążona w głębokim bólu i żałobie po stracie najmilszego małżonka, jak ją tu widzicie118, nie powiem o niej nic poza tym, że przeżywszy z nim prawie trzydzieści lat, pielęgnowała swego i królewskiego małżonka w ciągu kilku ostatnich lat jego życia schorowanego, prawie bez sił, okazując mu bez przerwy już nie tylko miłość małżeńską, ale i wszelkie posługi. To spowodowało, że i król wzajemnie był dla niej wielce miłościwy.

Z tych dwu małżonek miał z Barbarą córkę Jadwigę, znakomitą niewiastę, którą wydał za Joachima, elektora marchii brandenburskiej, i z której doczekał się wnuków119. Najstarszą córkę Bony, Izabellę, niewiastę obdarzoną wzniosłym i królewskim umysłem, wydał za Jana, króla Węgier, już poprzednio z nim spokrewnionego. Po niej miał wnuka, królewskiego - jak powiadają - ducha. Ta niewiasta już od wielu lat po śmierci męża panuje w najbardziej napadanej i udręczonej części Królestwa [Węgier]120. Nie dane zostało ojcu (tak jak by tego pragnął) zabezpieczyć trzech pozostałych córek: Zofii, Anny i Katarzyny, panien godnych małżeństwa z wielkimi królami. Widzicie je tutaj, ułamane bólem z powodu przedwczesnej śmierci ojca, płaczące, powalone na ziemię121. Syn zaś jedyny, ten oto Zygmunt August, jako chłopię w dziesiątym roku życia wtajemniczony został w rządy ojca, w jego sprawy i wysiłki, koronowany przed osiemnastu laty122. Gdy stał się młodzieńcem, z woli ojca pojął żonę, najstarszą córkę Ferdynanda Rzymskiego, króla Węgier i Czech123. W tej niewieście [ród szedł w zawody z pięknością, piękność z uprzejmością i łagodnością, ta z rzetelnością, rzetelność wreszcie z pobożnością (której ojczyzną była cnota), tak że nie wiadomo było, co w niej należało najwięcej podziwiać. Gdyby żyła dłużej, gdyby dała świekrowi upragnione, podobne do niego, wnuki, dopełniając tym jego szczęście, utrwaliłaby pokój tego królestwa124. Nie zasłużyły na to, sądzę, nasze grzechy.

Opis cech fizycznych Zygmunta Starego

Teraz powracam do króla Zygmunta. Czyż nie był obdarzony szczególnym szczęściem, zrodzony z ojca króla, z królewskich przodków, z matki, córki cesarza i siostry wielkiego króla? Czyż nie widział swych trzech braci i swego jedynego syna na tronie? Czyż sam nie panował szczęśliwie w ciągu czterdziestu jeden lat?125 Czyż nie zjednywał sobie czci znakomitych książąt, czy nie był postrachem wrogów i czy nie budził podziwu wszystkich? Czyż nie pozostawił królestwa o wiele bardziej kwitnącego prawami, zamożnością, zabudową, wytwornością i chwałą, aniżeli je objął? Czyż nie miał córki królowej i drugiej, nie niższej niż królowa? Czyż nie dały mu one wnuków i wnuczek? Czy wreszcie nie miał syna, którego uczynił współkrólem i swym następcą? Czyż, umierając, nie pozostawił u wszystkich zacnych wielkiej tęsknoty? Czyż w jego życiu nie spotkały się rzeczy przesławne i pamiętne po najdalsze pokolenia? Wszystko to jednak są dobra tylko zewnętrzne, za które los często się mści, które rozdziela jednak według swego rozumienia i zamiaru. Jak mam opisać jego piękność i postawę, siłę do znoszenia szlachetnych trudów, dostojne oblicze, twarz - jak mówi największy poeta126 - godną najwyższej władzy? Nie mogę tego uczynić, choćbym najusilniej chciał. Najpierw bowiem prawie wszystko to w nim zaczęło słabnąć wraz z coraz bardziej ciążącym mu wiekiem, co przedstawiłem w tym świetle. Pozostały w nim jednak nie przyćmione wiekiem podeszłym ślady tych rzeczy. Starsi ludzie, którzy widzieli jak to czynił, opowiadają dowody jego mocy i sił: jak, w kwiecie wieku będąc, łamał żelazne podkowy, rozrywał grube liny konopne, ręką naciągał kusze, rozrywał talie kart do gry. I to jednak może się komuś wydawać rzeczą błahą.

Jako nieostatnią część dóbr (którymi został obdarzony) należy wymienić zdrowie. Cieszył się stale, aż do późnej starości, zdrowiem, harmonijną budową wszystkich członków, która pozwalała szybko odzyskiwać siły nadwątlone chorobą. Cieszył się sprawnością zmysłów, która nie opuściła go prawie do końca, trwałą pamięcią, zwłaszcza najlepszych lat, wreszcie bystrością umysłu; tą znacznie przewyższał braci i przodków. Lecz i to wszystko, choć bardziej właściwe człowiekowi i wyższe aniżeli przymioty wymienione poprzednio, dotyczy jednak raczej ciała, które jest pośledniejszą częścią człowieka. Nie są więc i te przymioty godne wielkiej chwały i podziwu, ponieważ rodzimy się z nimi, nie zależą od nas i są wspólne wolnemu obywatelowi na równi z niewolnikami, człowiekowi wykształconemu na równi z prostaczkami, szlachcicowi i prostemu ludowi, królowi na równi ze sługami dźwigającymi ciężary, wreszcie zacnemu mężowi na równi z występnymi. Chociaż nawet nieme bydlęta nie są pozbawione niektórych tych dóbr. Zwierzęta mają niektóre z tych darów w stopniu wyższym i znakomitszym niż my. Przewyższają nas bowiem siłą niedźwiedzie i lwy, zwinnością - jelenie i żubry, długowiecznością - znowu jelenie, pięknością - konie i pawie, zdrowiem - ryby, bystrością zmysłów - rysie, orły, psy i sępy, skrzętnością i pewnego rodzaju pomysłowością - słonie, wilki i pszczoły; inne zaś innymi przymiotami. Zresztą prawdziwa i właściwa chwała człowieka opiera się na jego duchu. Najmędrsi ludzie uważali ciało częściowo za narzędzie ducha, częściowo za jego siedzibę, po części zaś nawet za więzienie lub miejsce kaźni. Ducha uważają za godnego miana człowieka. Ci, którzy najgłębiej to rozważyli, uznali, że ciało jest częścią człowieka, ale znacznie pośledniejszą. Wszelką doskonałość i wyższość człowieka widzą w życiu duchowym.

Przymioty charakteru i umysłu króla

Omówiwszy to, co zewnętrzne, to, co uznajemy za zalety ciała, przejdźmy do tego, co jest właściwą chlubą człowieka, wielkiej i doskonałej głowy stworzenia127. Omówmy je możliwie krótko, proszę, abyście posłuchali łaskawie i uważnie, jak to czyniliście dotychczas. Ci, którzy rozumują prawidłowo, są zdania, że cnota jest najwyższą doskonałością człowieka, a cztery części składowe cnoty to: roztropność, męstwo, wstrzemięźliwość i sprawiedliwość. Są to jak gdyby cztery źródła, z których wypływa rozumne spełnienie wszelkiej czynności i wszelkie działanie szlachetne i godne pochwały. Która z tych cnót jest pożądana u tego znakomitego króla? Czy nie roztropność? Zbierał to, co wynikało z przeszłości i z teraźniejszości. Dostrzegał przyczyny wydarzeń. Osądzał sprawiedliwie rzeczy. Sprawy swe i swoich obserwował wnikliwie. Często odwracał grożące nieszczęścia. To było w nim cechą najważniejszą, najbardziej godną podziwu. Dowodem tego jest, że przez tyle lat, rządząc dobrze i mając uznanie wszystkich, zachował Rzeczpospolitą nie tkniętą, wśród tylu zagrażających ze wszystkich, stron, dopóki mu pozwalał wiek i choroba. Któż bowiem mądrzej niż on wydawał ustawy czy to na n podstawie naszych praw i obyczajów, czy to na podstawie tego, co słuszne i dobre?

Nic nie znaczyła dla niego rozmaitość praw i obyczajów, innych dla stanu rycerskiego, innych dla mieszczan, innych dla chłopów, innych dla Polaków, innych dla Litwinów, dla Mazowsza, dla Prus, dla Śląska. Nie miały dlań znaczenia różne, niekiedy zwalczające się wzajemnie, poglądy senatorów; dbał o to, by każdemu przyznać to, co mu się należy.

Zdarzało się niekiedy, że gdy senatorowie wypowiedzieli każdy swoje zdanie, jego ostatnie słowo - odmienne od wszystkich - przyjmowano za najsłuszniejsze. Podczas narad nad sprawami Rzeczypospolitej nie czynił nic nierozważnie i bez zastanowienia, nawiązując wszystko do dobra publicznego, nie zaś do dobra jakiegokolwiek stronnictwa czy stanu. Nie zdawał się na los w sprawach, dotyczących jego samego lub tych, którzy od niego zależeli, chętniej przyjmował rady pewne aniżeli śmiałe i niebezpieczne. Nigdy nie zaczynał wojen, w których rozstrzyga przypadek, chyba że skłoniła go do tego konieczność albo wielka krzywda. Nie odstępował nigdy od zdania komediopisarza: "Mądry winien wpierw wszystkiego próbować, nim za broń chwyci"128. Nigdy przeto nie odrzucał spokojnych rad, nawet wśród szczęku oręża i wtedy, kiedy wydarzenia toczyły się siłą ciężkości.

Odrzucił królestwa, które ofiarowywali mu Szwedzi, Węgrzy, Czesi (jak już powiedziałem poprzednio), aby siebie i Ojczyzny nie uwikłać w nowe niebezpieczne wojny. Nie chciał podbić Mołdowian, chociaż z powodu często zrywanych przymierzy mógł to uczynić, gdyż Mołdawianie doprowadzeni do rozpaczy poddaliby się Turkom albo też Mołdawia, stawszy się prowincją, przestałaby być zaporą i spowodowałaby bardzo trudną wojnę o granicę z potężnymi Turkami. Nie tyle się lękał wyprawy przeciwko barbarzyńcom i zawziętym wrogom chrześcijańskiego imienia, ile słusznie oceniał siły swoje i Turków. Sądził bowiem, że ani on, ani żaden inny wódz nie zdoła sam pokonać tak potężnego wroga, który miał pod swym panowaniem znaczną część Azji, Afryki i Europy, który obalił kwitnące państwo Greków w ciągu jednego lata podbił Karamanlów, Cylicję, Syrię, Egipt i nie wiem, jakie jeszcze ludy, i oprócz tego, zagrażał królowi Persów panującemu nad rozległymi obszarami129. Gdyby władcy chrześcijańscy chcieli odeprzeć tego wroga od swoich krajów, winni zjednoczyć swe siły. Gdy zaś zauważył że inni władcy, powodowani zgubną nienawiścią, walczą między sobą na śmierć i życie, i że prawie cały świat chrześcijański ogarnięty jest pożarem wojen domowych, zawsze widział w tym słuszny powód do unikania wojny z Turkami i przekonywał o tym także Ludwika, swego bratanka, króla Węgier i Czech130. Gdyby ten młodzieniec posłuchał raczej rad swego stryja aniżeli pewnych zbyt zuchwałych swoich doradców, gdyby przyjął pokój, który mu Turcy ofiarowywali, albo im postawił żądania, żyłby - być może - dotychczas, nie byłby zgubił wraz z sobą także Węgier, obronnego przedmurza chrześcijańskich królestw.

Z pewnością to było przyczyną, że ten wielce pobożny król, dobry chrześcijanin, nie uległ prośbom i papieży Juliusza II, Leona X, Adriana VI i Klemensa VII, zachęcających go usilnie do podjęcia wojny z Turkami131. Oczekiwał bowiem mądry król chwili, w której władcy chrześcijańscy, stłumiwszy wewnętrzne wojny i pogodzeni między sobą jednomyślnie, podjęliby wspólnie wojnę z Turkami. Wiele włożył w to wysiłku, trudu i kosztów, czy to wtedy gdy spotkał się z cesarzem Maksymilianem, czy to wówczas gdy, niejednokrotnie wysyłając posłów do niezgodnych władców oraz do papieży jako do przywódców i sterników całego chrześcijaństwa, przedstawiał starannie i dokładnie te sprawy132. Gdy zaś na początku jego panowania zajaśniała pewna nadzieją, że to nastąpi, nie chciał przyjąć dłuższego rozejmu niż roczny zaproponowany przez Bajazeta, dziada panującego obecnie Solimaina133. Gdy ta nadzieja zawiodła, często przeczuwał, że za jego życia nigdy chrześcijańscy władcy nie zjednoczą swoich sił przeciwko temu wspólnemu wrogowi. Rozumiał bowiem, do czego prowadzą wzajemne niechęci pomiędzy narodami; wiedział, że Turcy nie omieszkają oderwać niektórych od tego porozumienia, by udaremnić zbożne usiłowania.

I cóż się dzieje? Wielu władców, których imion nie trzeba tu wymieniać, nie zdołało przeciągnąć go na swoją stronę, gdy pod wodzą papieża Klemensa i w przymierzu z nim wystąpili przeciwko cesarzowi Karolowi, powodowani częściowo zazdrością wobec jego powodzenia, częściowo zaś obawą przed jego potęgą134. Albo też, gdy niedawno ani układ najprzedniejszych władców Niemiec, prawie wszystkich spokrewnionych z nim, ani potężny spisek tylu bogatych narodów przeciwko temu cesarzowi i jego bratu, nie zdołały go skłonić, by się do towarzystwa przyłączył. Czy dał swym krewnym i powinowatym choć trochę pieniędzy albo czy milcząco pochwalał ich usiłowania, albo czy nie zakazał swoim ludziom najmować się do walki przeciwko cesarzowi? Niemałym usprawiedliwieniem tego była wolność i nasze ustawy. Nie tylko nie uczynił nic z tego (czego chcieli), ale również usiłował im to odradzić i występował jako rzecznik pokoju. Gdyby go byli posłuchali, nie doszłoby do takiego spustoszenia w wielu miejscowościach ani Niemcy nie poniosłyby tylu strat w pieniądzach i w ludziach. Wolni dotychczas książęta utrzymaliby swoje obszerne posiadłości135. Lecz może taka była wola Boża, by ukrócić ich pychę i zuchwalstwo, buntujące się bezbożnie pod pozorem wolności ewangelicznej przeciwko najświętszym prawom i obyczajom przodków, przeciwko powszechnemu od najdawniejszych czasów przekonaniu całego świata chrześcijańskiego, przeciwko prawowitym władcom136. Gdy więc ten znakomity król Zygmunt cokolwiek czynił albo odmawiał, czyż nie łączył zawsze wielkiej roztropności z wiernością w przyjaźni i ze stałością? Cóż? Czyż nie usiłował daremnie odradzić królowi Janowi, swemu podwójnie krewnemu, by nie obejmował królestwa węgierskiego przeznaczonego już dawniej dla jego siostrzeńca Ferdynanda Maksymiliana?137 Czyż wygnańcowi nie udzielił u siebie schronienia, zapewniając mu po jego klęsce to, co konieczne? Odmówił tylko pomocy w walce przeciwko wspomnianemu Ferdynandowi138. Czyż nie starał się usilnie o doprowadzenie do pokoju pomiędzy nimi oboma? Widział bowiem z daleka ów mądry władca, jak wiele zła sprowadzi na Węgry ta niepohamowana ambicja Jana, jak wiele nieszczęść i klęsk przyniesie ta nieszczęsna wojna pomiędzy nimi dwoma nie tylko temu kwitnącemu królestwu, ale i krajom sąsiednim. Czyż nie okazał znakomitej rozwagi, gdy przywołał do obowiązków Gdańszczan zbuntowanych przez wzburzony tłum139 albo gdy usunął z Prus zuchwałych Krzyżaków, od których Polska i Litwa nigdy nie miały spokoju?140

Nie było również pozbawione mądrości inne jego posunięcie. W czasie, gdy Moskwa, prowadząc z królem trudną dla niego wojnę, zmuszała go do rozdzielenia sił, z drugiej zaś strony Krzyżacy zagrażali mu niemniej ciężką wojną, a rozgniewany Maksymilian podburzał wszystkich, kogo tylko mógł, przeciwko niemu na zgubę Polaków, król utworzył oddziały Tatarów bez żołdu nie tylko po to, aby posiadłości swoje uwolnić od ich ustawicznych napaści i od innych wojen, jak już powiedziałem, ale także i po to, by małym kosztem wykorzystać ich pomoc i do ciągłego niepokojenia i odpierania Moskwy i innych wrogów. Tyle przez to zyskał, że zmusił Moskwę do prośby o pokój, a Podole było tak uprawne i zaludnione, jak nie było nigdy za panowania jego braci, ojca i stryja141.

Jak wytrawny zaś był jego sąd w nadawaniu godności i urzędów, we wprowadzaniu do senatu ludzi zdolnych, ilekroć pewni lekkomyślni ludzie, którym zbytnio pobłażał, dopuścili, by działał według swego własnego zdania? Jest to tym bardziej godne podziwu, że trudno jest największym nawet królom i władcom nie popełniać błędów w tej dziedzinie, ponieważ prawie zawsze patrzą cudzymi oczami i słuchają cudzymi uszami. W jego słowach i czynach szczególna była zawsze rozwaga. Nigdy nie brakło mu tej zalety. Bez wątpienia rzeczą mędrca jest nie czynić nic zuchwale, pospiesznie, lecz wszystko zawsze z rozwagą[142].143

Starajmy się więc tak postępować, byśmy nigdy nie żałowali swoich słów i czynów. Jeszcze i teraz pomniki literatury sławią Fabiusza Maksyma, wodza szlachetnego narodu rzymskiego, o którym rozpowszechniony jest wierszyk poety:

Jeden człowiek uratował nas przez swe ociąganie się144.

Dotąd wypadało nam mówić o roztropności króla Zygmunta145. Przyczyną jej była bojaźń Boża, wyssana, że się tak wyrażę, z piersi karmicielki. Początkiem bowiem mądrości jest bojaźń Boża, jak mówią najmędrsi dwaj królowie Dawid i Salomon146. Sądzę, że z tego, co już poprzednio powiedziałem, pojęliście jak bardzo wyróżniał się ten król męstwem i wielkością umysłu, jak ochoczo zapobiegał wojnom lub podejmował je dla dobra i bezpieczeństwa swoich, jak bardzo gardził tym wszystkim, o co ludzie w tym życiu najbardziej się ubiegają (tym są królestwa i panowanie). Ta wielkość jego ducha pozwala zrozumieć, że podczas wojny w Prusiech, gdy Krzyżakom zaczęło się wieść lepiej dzięki nadciągającym, z Niemiec i budzącym przerażenie posiłkom, me chciał nic zmienić w warunkach pokoju, podanych s poprzednio wrogowi147. Albo, że gdy po śmierci jego brata, Aleksandra, z jakichś nowych pobudek niektórzy z Litwinów nie chcieli poddać Litwy jego władzy, nie dał się odstraszyć i odbywał dalej zamierzoną drogę z małą świtą148. Gdy zaś dowiedział się, że Michał Gliński, książę ruski, o którym mówiono, że jest chciwy władzy, nadciąga z silnym wojskiem, bynajmniej nie zaniepokoił się tym. Uprzejmie i ze spokojnym obliczem przyjął przybywającego, i skłonił go do zaniechania zbrodniczych zamysłów (co, jak mówią, sam Gliński później wyznał). Taka wielkość ducha, jaśniejąca w poważnym i stanowczym wyglądzie, wpłynęła na tego człowieka, p którego łaskawość króla Aleksandra wbiła w pychę i wzbudziła żądzę władzy149. Tak zresztą dzikie psy, rzucające się niekiedy, na widok Molossów150 łaszą się, machając ogonem.

Cóż mianowicie? Gdy Węgrów i Czechów, którzy ze swymi królami wyruszyli do Wiednia do cesarza Maksymiliana, ogarnęły wątpienia, czy mogą zaufać jego wierności, gdyż długo oczekiwali daremnie w miejscu umówionym na spotkanie z nim i z Polakami, on sam, który do tego czasu nie uważał cesarza za przyjaciela, wyszedł mu naprzeciw z całym zaufaniem i innych także skłonił do tego151. Następnie we wszystkich przemianach losu taką zachowywał równowagę umysłu, że ani nie dawał się unosić w pomyślności, ani nie załamywał się w niepowodzeniu. Zawsze obcy pysze i wyniosłości, przystępny, łatwy w rozmowie.

Był bardzo cierpliwy w znoszeniu upału, zimna, .głodu i wysiłku152, ponieważ od młodości nie był przyzwyczajony do miękkości i do rozkoszy, odżywiał się. prostymi pokarmami, nosił szorstkie sukno i skóry kóz, które sam zabijał. Znosił zawsze spokojnie choroby i wszelkie inne niedogodności życia. Pewnego razu zupełnie nie przejął się, cierpiąc na zapalenie (święte, jak mówią lekarze) palca u nogi153. Gdy zdarzył się pożar tego zamku154, to tylko gnębiło go, że wątpił, czy będzie mógł zwyciężać, dopóki go nie odbuduje. Nigdy dobrowolnie nie zaniedbywał zapobiegania publicznym klęskom swoich i naprawiania wszelkich szkód. Swoje zaś osobiste krzywdy, miotane przeciw niemu oszczerstwa, obelgi, złorzeczenia ludzi zarozumiałych tak bardzo lekce sobie ważył, że nigdy nie mścił się ani też nie ograniczał z tego powodu swej wspaniałomyślności dla tego rodzaju ludzi.

Wstrzemięźliwością zaś i umiarkowaniem mógł mierzyć się nie tylko z najsławniejszymi królami i władcami wszystkich narodów, ale nawet ze starożytnymi filozofami, którzy wiedli życie surowe i dokładnie uregulowane. Nigdy nie powiedział i nie uczynił nic zbyt błahego, zbyt samolubnego, niewłaściwego lub zbyt swobodnego czy nieprzyzwoitego. Oblicze miał spokojne, raczej surowe, chód lekki; mówił bardzo mało i z powagą, ale jednocześnie z takim dowcipem i wytwornym wdziękiem, niekiedy powściągając mówiącego zbyt swobodnie. Zawsze brzydził się wszelkim brudem. Spożywał przeto pokarmy dobrze przyrządzone i ubierał się wytwornie, chociaż bez przepychu, chyba że musiał występować wobec ludzi obcych albo przyjmować przybyłych do niego posłów. Wówczas wspanialszymi szatami usiłował podkreślić swój majestat. Z tego też powodu postanowił mieszkać wspanialej niż ktokolwiek z jego przodków. Za jego przykładem i dzięki naśladowaniu go usunięto w znacznym stopniu z naszego życia barbarzyństwo, poczęto wprowadzać uprzejmość, czystość, wytworność i pełne godności dostojeństwo.

Oblicze Polski jest przeto zupełnie inne, aniżeli było przed panowaniem tego króla. Król ten bowiem bardzo cenił trzeźwość i od dzieciństwa do starości, obyczajem ojca i dziada, wstrzymywał się od napojów upajających, pijąc tylko wodę. Później z wiekiem za radą lekarzy nauczył się pić wino, ale tak, że nikt nigdy nie widział go pijanego. Lubił jeść dobrze i dużo, i był z natury zmysłowy, ale w obu tych sprawach bardzo nad sobą panował: gdy czuł się objedzony, sam odsuwał jedzenie. Co zaś dotyczy spraw miłosnych, to w młodzieńczych latach żył dość lekkomyślnie i swobodnie, nie splamił się jednak cudzołóstwem ani nie zgwałcił żadnej uczciwej i skromnej dziewczyny155. Nie dozwalał nigdy na nic brudnego, co obraża uczciwe uszy, wszystkie zaś upadki niebezpiecznego wieku wynagrodził i pokrył wspaniałymi cnotami. Jako mąż, święcie zachowywał wierność małżeńską.

Przez całe życie odznaczał się wielką, prawie dziewiczą wstydliwością. Nie znosił, aby ktokolwiek poza tymi, którzy mu usługiwali w wewnętrznej sypialni, widział go nagim lub wykonującym naturalne potrzeby. Czerwienił się, gdy musiał łajać lub napominać tych, którzy piastowali jaką godność. Nawet gdy był bardzo zagniewany, powstrzymywał się od słów obelżywych, gniewnych i ostrych. Jak wielka była tedy skromność najlepszego króla? Jak bystry i pewny był w sądzeniu, tak samo w obradach. Ani prośbą, ani groźbą nie dał się odwieść od tego, co słuszne i dobre, a jednak nigdy nie przedsiębrał ani nie postanawiał niczego ważnego bez zasięgnięcia rady senatu. Niekiedy odstępował od dobrych swoich postanowień wobec ogólnej zgody senatu, aby nie uważano go za upartego, co u władcy jest ogromną i niebezpieczną wadą. Dzieje się bowiem wiele rzeczy niesłusznych i bezużytecznych lub nawet zuchwałych, zgubnych dla wielu, gdy ci, którzy sądzą, że wiedzą więcej od innych, ufni w swoje zdanie, lekceważą rady obcych. Czyż nie jest to dowodem wielkiej skromności a jednocześnie powagi, że często przyjmował w spokojnym i powściągliwym usposobieniu, gdy szlachta była przeciwna jego pragnieniom i jego korzyści, byle bez niebezpieczeństwa dla Rzeczypospolitej.

Nigdy nie próbował na nikim wymusić zgody ani nie karał nieposkromionej swawoli wobec siebie. Nawet wtedy, kiedy pod Lwowem wystąpienia podnieconego tłumu zamącone cudownie burzą mogły go uczynić surowszym156. Nie chciał także nigdy czynić pod wpływem pochlebstwa, z ujmą dla godności, tego, czego nie chciał wymusić. Niekiedy niemało spraw wychodzących poza zwykły porządek rzeczy i poza to, co się należało, przyznawała mu dla jego skromności powszechna zgoda i uległość rzeszy szlacheckiej i jego doradców. Istotnie bowiem często więcej można uzyskać łagodnością, aniżeli wymusić nakazem i gwałtem, zwłaszcza wobec ludzi o wysokiej kulturze i poczuciu wolności. Od tego sposobu życia, który sobie postanowił, nie odwodziły go bowiem i nie odrywały ani jakakolwiek chciwość, ani obawa, ani gniew czy nienawiść, ani przeciwności czy zmartwienia, ani radości czy rozkosze; wszystko to często porywa przeciętnych ludzi.

Następnie, gdy chciał rozerwać umysł, zmęczony ciągłymi poważnymi sprawami Rzeczypospolitej i prawie słabnący, czynił to zazwyczaj polując konno na jelenie, łosie, dziki, niedźwiedzie lub żubry, co było również pożyteczne dla jego zdrowia i ćwiczyło jego wytrwałość. Te zamiłowania były mu wrodzone i odziedziczone. Lubił także przyglądać się walkom konnym i turniejom. Nie lubił jednak tracić czasu na błazeńskie żarty, na płoche i nieszlachetne zabawy czy na krotochwile komediantów. Nie będę dłużej mówił o wstrzemięźliwości i umiarkowaniu tego króla.

Pozostała nam jeszcze [do omówienia] jedna wielka i przesławna cnota jego, która jest taka, że ani jutrzenka, ani wieczorna zorza nie jest tak wielka i tak wspaniała, jak powiedział pewien mędrzec: "Sprawiedliwość - rzeknę - utrzymująca, jak powiedział bardzo mądry król Salomon, panowania i utrwalająca królestwa" [Arystoteles, Etyka157; Ks. Przysł.158]. Tą cnotą szczególnie jaśniał ów król. Przeto słusznie panowanie jego i królestwo było trwałe. Jeśli patrzysz bowiem na jego bezstronność i na równowagę w wydawaniu wyroków sądowych, czy też na powagę i na stałość wśród różniących się a niekiedy zwalczających sądów senatorów, i wśród ich usiłowań, by go skłonić do okazania łaskawości lub nie łaskawości, czy na jego pracowitość i cierpliwość w sprawowaniu sądów, o ile mu na to siły pozwalały, czy w wysłuchiwaniu skarg ludzi słabych, to jest co podziwiać i tym bardziej chwalić. Podziw budzi także jego powściągliwość: za swego panowania nikomu nie przeszkadzał w posiadaniu jakichkolwiek świetnych i uroczych posiadłości przylegających do królewskich. Wszyscy woleliście mieć jego za sąsiada159 aniżeli możnych.

Jak mam wysławiać jego wierność w obietnicach i w przymierzach zarówno w przyjaźniach; wobec wrogów i wobec przyjaciół? Wspomniałem już o niektórych [przykładach] dotyczących tego mianowicie, że nigdy nie dał się skłonić ani krewnym, ani powinowatym do zerwania przyjaźni z cesarzami Karolem i Ferdynandem160. Jak bardzo zaś dotrzymywał obietnic, na to w razie potrzeby przytoczyć mogę zdania pewnych znakomitych mężów, świadomych tego, a częściowo są tu obecni, słuchając w milczeniu161, niektórych zaś nie ma już wśród żyjących. Gdy im kiedyś raz coś przyrzekł, ani łaskawość, ani niełaskawość, ani prośby, ani namowy, ani czyjekolwiek łzy nie mogły go odwieść od dotrzymania tego, co obiecał.

Nie było w nim żadnego fałszu ani dwulicowości. Jego sposób bycia i mowa były otwarte i proste. Ponieważ zaś pilnie strzegł wszystkiego, co dotyczy Rzeczypospolitej, wszystko doprowadzał do rozkwitu, zachowywał sprawiedliwość w nagradzaniu i w karaniu, w surowości i w łaskawości, trzeba i o tym co nieco powiedzieć. Jedno i drugie bowiem zachowywał, nie zaniedbując jednego, by iść za drugim. Gdy zrozumiał, że rządził narodami wolnymi i bynajmniej nie złośliwymi, i że, zwyczajem ustanowionym przez naszych przodków, dostateczną karą za zbrodnie i za tchórzostwo była niesława i wstręt ze strony wszystkich zacnych mężów, nieskory był do surowości i do kar sięgających źródła [zła] i tylko w razie konieczności uciekał się do kar, jak lekarze stosują wycinanie lub wypalanie. Tak na przykład ukarał śmiercią pewnych rajców kazimierskich za rzeź szlachty, jakiej dopuścił się tłum podburzony162; zapobiegł większemu złu grożącemu, gdyby ich przykład miał zachęcić potomnych do zuchwałego podjudzania tłumu, który trudno powściągnąć. W Gdańsku poddał karze śmierci przywódców rokoszu miejskiego163. Następnie jako wódz całkowicie-oczyścił śląską dzielnicę od zbójców, którzy szkodzili jej sławie od czasów, kiedy Czesi i Węgrzy toczyli tam wojny za panowania królów Macieja i Jerzego, a zwłaszcza za panowania Władysława164. Ten jego postępek chwalą wszyscy sąsiedzi, a Ślązacy szczególnie zachowują we wdzięcznej pamięci.

Bardziej był skłonny do łaskawości, za co pewnego razu jeden senator - nie wiem który - zganił go. Opowiadają, że na tę naganę odpowiedział dowcipnie słowami: ,,Któż wie, co osiągnąłbym surowością? Winny nie poprawiłby się ze swej wady, a niekiedy trzeba w zarządzaniu Rzeczypospolitą na niejedno-przymknąć oczy". Dlatego darował życie wielu mężom, którzy popełnili winy gardłowe, niektórym przywrócił dobrą sławę niesłusznie utraconą. Nie konfiskował prawie niczyich dóbr, a niektórym zwrócił skonfiskowane. Wygnańcom i banitom pozwolił powrócić; nikogo nie potępiał bez oskarżenia i bez słusznej przyczyny. Gdańszczanom, którzy pod naciskiem pospólstwa opuścili swoje urzędy, nie cofnął prawie nic z dawnych swobód i przywilejów, nie obalił ważnych postanowień, jakimi to miasto obdarzone było w życiu publicznym i prywatnym. Tylko nielicznych sprawców tego buntu wbrew swojej woli ukarał, jednych śmiercią, innych wygnaniem.

Upokorzonych wrogów chętnie ułaskawiał, tak że często nawet spośród zwycięstw wycofywali się, by ^dać się na jego łaskę i pojednać z nim. O Mołdawianach była już mowa. Jakże łagodnie postąpił z pobitymi Krzyżakami. Gdyby nie podejrzewał ich zdrady, niewątpliwie pozwoliłby im zatrzymać to, co dotychczas mieli, ale nawet oddałby to, co im według wojennego prawa odebrał. Rozkazał, aby ich mistrz Albrecht, margrabia brandenburski, syn jego siostry, zachował wszystko, co posiadał przed wojną, a co częściowo wskutek wojny utracił lub wydawało się, że utraci, i obdarzył go zaszczytami, zamieniając tytuł wielkiego mistrza na tytuł księcia, usuwając przez to wszelki powód do buntu165. Albrecht, oczekując pomocy z Niemiec, a częściowo ją otrzymawszy, najłagodniej mówiąc, różnie z królem postępował. (Mam nadzieję, że mi dostojny książę wybaczy tę konieczność rozdrapywania jego rany i że dobrze wspominać będzie wuja tak hojnego).

Na koniec nadał jemu i braciom jego, Kazimierzowi i Jerzemu, księstwo dziedziczne w linii męskiej166. Czyż są większe dowody łaskawości, aniżeli przyjąć do wspólnoty i dopuścić do przyjaźni na warunkach lepszych niż poprzednio wroga, któremu nie wypadało być wrogiem, i to wroga zawziętego, dopiero co zwyciężonego, odartego z bogactwa? Czyż nie mógł podczas tej samej wojny wyniszczyć całkowicie walczących z nim wojowników niemieckich, nękanych potyczkami z naszymi lekkimi harcownikami, zmęczonych trudami, niedostatkiem, głodem, nieustannym czuwaniem, ranami? Nie chciał jednak tego uczynić. Jeńców, których pełne były wieże i lochy w Wielkopolsce i na Kujawach, zwalniał bez jakiegokolwiek okupu, zaopatrując na drogę w odzież i posiłek. Jeśli się nie mylę, otrzymał największe owoce swojej wspaniałomyślności i łaskawości. Przez tyle lat jego panowania w Prusiech [Zakonnych] Niemcy, pomimo że Krzyżacy nieustannie ich podburzali, nie podnieśli broni przeciwko Polakom nie tyle, jak sądzę, ze strachu przed siłą i powodzeniem króla, ile zwyciężeni jego dobrocią. Często bowiem ci, którzy kiedyś zostali zwyciężeni i złamani, wyruszają przeciwko zwycięzcom. Nie jest łatwo upilnować tych zwyciężonych i rozkazywać im, ustrzec, by nie przypomnieli sobie poprzedniego dobrobytu i pomyślności, i nie powrócili do dawnego usposobienia.

Nie mniejszym dowodem łaskawości Zygmunta, a może nawet większym jest to, że gdy nasza Rzeczpospolita zbudowana jest na wielkiej wolności, która gniewa i niepokoi wielu królów i monarchów, on nigdy nie usiłował łamać tej wolności, chociaż niektórzy usiłowali go do tego zmusić, a niekiedy skłaniała go do tego nieumiarkowana swawola ludzka. Zaiste ten niezmiernie dobry król wolał ustąpić wściekłości nielicznej garstki, aniżeli ująć coś z powszechnej wolności. Jeżeli niektórzy mają mu to za złe, to niech ci sami mają mu za złe także i to, iż wolał być kochanym, niż budzić strach, wolał być uważany za ojca aniżeli za władcę. Z tym wiąże się, że zawsze, o ile mógł, uspokajał współzawodnictwo i spory pomiędzy magnatami. Tyrani, dla których więcej znaczą ich korzyści niż dobro Rzeczypospolitej, zazwyczaj podsycają takie spory. W ostatnich czasach, o boleści, spory takie pomiędzy niektórymi wzmogły się bardzo, z wielką szkodą dla sprawiedliwości i dla sądownictwa wskutek bezkarności zbrodni, stanowiąc wielkie niebezpieczeństwo i zło dla Rzeczypospolitej, którą rozrywają, jak niedobrane konie rozrywają i rozszarpują wóz, gdy woźnica puszcza je albo mimo wysiłku nie zdoła utrzymać. Nie wzmogłyby się, mówię, te spory tak bardzo zgubne, gdyby starość i prawie nieustająca choroba nie udaremniły królowi zachować dawny obyczaj i dawną władzę. To by się stało, gdyby dana mu była możność zachowania, jeżeli nie we wszystkim to przynajmniej w niektórych sprawach, tej siły, którą miał w kwiecie wieku. Gdy zabrakło mu siły zmysłów, umysłu i pamięci, Rzeczpospolita wróciła do dawniejszego stanu.

Nie jego to wina, Polacy i Litwini, ale wieku. On bowiem znakomitymi swymi cnotami i sposobem rządzenia w dawnych czasach oraz pomyślnością przesłonił niemal straty czasów ostatnich, jeśli jakie były (jeżeli tylko wolicie raczej być sprawiedliwi i wdzięczni aniżeli złośliwi). Nie znajdziecie bowiem wśród śmiertelnych nikogo, kto by osiągnął same szczęśliwe losy. Nawet od najdroższych rodziców, od najłagodniejszych małżonek, od najsłodszych dziatek, jak również od sług Waszych, musicie codziennie wiele znosić, jeśli nie chcecie pozbyć się swego człowieczeństwa. Jakaż by to bowiem była niesprawiedliwość i nieludzkość, a także niegodziwość, gdyby dzieci z powodu cuchnącego oddechu czy z powodu zasmarkanego nosa, a dodam także: z powodu zaniedbania majątku, znienawidziły swego rodzica, który je zrodził, starannie wychował, zapewnił im stanowisko, zawsze odnosił się do nich z poważaniem, we wszystkim wspierał, dbał o ich zaopatrzenie, zawsze otaczał staraniem? Nie jest to zgodne z Waszym, Polacy, obyczajem ani usposobieniem.! Wy zazwyczaj zachowujecie we wdzięcznej pamięci nawet złych królów, a cóż dopiero dobrych i zasłużonych?

Gospodarowanie Rzeczpospolitą i hojność Zygmunta

Powróćmy jednak do naszego tematu. Jak widzicie, Zygmunt okazywał szczególną łaskawość w sprawach prywatnych jak i publicznych. Był jednak oszczędny wobec tych, którzy zasłużyli się jemu albo Rzeczypospolitej. Słusznie. Któż jednak zrobi mu z tego zarzut, gdy dobrze rozważy, jak pusty był skarb przed panowaniem tego króla? Poprzednicy jego zastawili wiele posiadłości i dóbr królewskich. On wspierał pieniędzmi królów będących w potrzebie, by nie zabrakło im na codzienne wydatki. Jeśli się nie mylę, wypłacił nie wypłacone przez ojca posagi wszystkim swoim siostrom. Wyposażył dwie córki, a dla trzech pozostałych zostawił posagi do wypłacenia i zabezpieczył je stosownie do godności swojej i królewskiego stanu. Wypłacił żołnierzom swoim i zaciężnym ponad dwieście tysięcy złotych należne im tytułem żołdu od braci jego, Jana Olbrachta i Aleksandra167. Prowadził liczne wojny, nie bez wielkich kosztów. Miał też i inne wydatki. Gdy kto rozważy to wszystko należycie, a jednocześnie pomyśli, do jakiego poniżenia zmuszała niekiedy ta pustka w skarbcu jego ojca i braci, a także dalszych przodków, będzie o wiele bardziej wyrozumiały dla Zygmunta. A jednak nie zaniedbywał niczego, co uważał za potrzebne dla chwały Królestwa i Ojczyzny, dla godności i wspaniałości państwa. Nie chcę jednak powtarzać tego, co już poruszyłem, jak sprawa jeńców wykupionych z niewoli barbarzyńców, jak odzyskane majątki, jak usunięcie przyczyn wojny, jak zapobieżenie, by potężny wróg nie napadał na nas w celu łupieży, jak sześciokrotne zaślubiny168 obchodzone z wielkim przepychem, jak domy budowane w wielu miejscowościach na miejscu starych chałup, zdobione z królewskim przepychem, a także zamki

I w Kamieńcu Podolskim, we Lwowie, w Sandomierzu, w Korczynie169, w Wilnie, w Krakowie (ten przebudowany dwukrotnie) i inne - odnowione lub umocnione, jak zakupione lub zbudowane maszyny oblężnicze, jak częste poselstwa wysyłane do obcych władców i przybywające od nich, zawsze przyjmowane wspaniale i hojnie odprawiane. Na to wszystko łożył wiele kosztów. Z wielkim przepychem wystąpił w Wiedniu na spotkaniu z cesarzem Maksymilianem i z królami Władysławem i Ludwikiem, aby imię Polaków i Litwinów, dotychczas nieznane i lekceważone u obcych jako znamienne ubóstwem, słabością i barbarzyństwem, zaczęło być sławniejsze i bardziej godne podziwu.

Po tylu wydatkach poniesionych nie dla zbytku, nie dla uciechy czy dla własnej rozkoszy, lecz dla pożytku, dla dobra, dla chluby i dla sławy Rzeczypospolitej, nie można mu mieć za złe (a nie wiem nawet, czy nie zasługuje to na większą jeszcze pochwałę), że nie zostawił pustego skarbca dla potrzeb swego syna, spadkobiercy i dla przyszłych potrzeb Rzeczypospolitej (że przemilczę posagi córek), dla zaspokojenia przyszłych potrzeb, na wydatki wojenne, gdyby skądkolwiek wypowiedziano nam wojnę. Gdy jednak to sobie postanowił, nie ograniczył swojej hojności i wspaniałomyślności do spraw osobistych, ale obdarzał mężów dzielnych, uczonych i mądrych, czy z jakiegokolwiek innego powodu pożytecznych dla Rzeczypospolitej zarówno zaszczytami, jak i innymi dobrodziejstwami. Gdy wspomnę bowiem uczonych mężów, naszych i obcych, których dzieła, jak sądził, mogą być zaszczytnie wykorzystane dla wielkich spraw lub którzy - jak się spodziewał - swymi pismami i pochwałami mogli wsławić jego imię lub sławę jego ludów, to czyż nie wynagrodził hojnie wielkimi dobrami Konstantego księcia Ostrogskiego?170 Czyż nie cenił wielce pochodzącego z ludu Osłafija, człowieka nikomu nie znanego, ale bardzo dzielnie walczącego w wojnach z Tatarami i czujnego? Czyż nie obdarzył go hojnie po długim oblężeniu zamku w Czerkasach, napadniętego przez Tatarów i Turków, i ocalonego dzięki 'mężnej obronie?171 Cóż powiem o Mikołaju Sieniawskim, mężu wybitnym nauką i doświadczeniem wojennym, jaśniejącym także znakomitym męstwem, podniesionym do tak wysokiego stanowiska, jakie dziś zajmuje?172 Co o Janie hrabim Tarnowskim, jaśniejącym wszelką chwałą, zarówno obsypanym zaszczytami jak podniesionym do najwyższej godności, obsypanym dowodami wdzięczności i pochwałami? Gdy powracał czy to z wojny moskiewskiej po zburzeniu Staroduba, czy to po pobiciu Mołdawian pod Obertynem? Sam [król] obsypał go zaszczytami i hojną nagrodą, za ogólną zgodą całej Polski173. Ci dwaj żyją i są tu obecni; skinieniem głowy potwierdzają moje słowa. Sądzą oni, że największą nagrodą cnoty jest wieczna chwała ich czynów, której nigdy się nie utraci. Zamilczę o Bielskim i o Ladskim, zbiegach z Moskwy, których przyjął z honorami i obdarzył znacznymi dobrami ze względu na ich dary umysłu, na ich wierność i na znajomość sztuki wojennej174. Zygmunt więc nie był i pod tym względem skąpy. Jeżeli zaś kiedy okazał się takim, to nie z własnej woli, ale z konieczności, zwłaszcza w miarę, jak się starzał.

Pobożność i dobroczynność Zygmunta Starego

Ponieważ zaś pobożność, jak mówię, jest najznakomitszą częścią sprawiedliwości, która zapewnia obcowanie ludzi z niebianami, o tym także należy coś na zakończenie powiedzieć. Umyślnie zachowałem to aż do tego miejsca, ponieważ pobożność zawiera w sobie wszystkie inne cnoty i jak gdyby wypuszcza z siebie ich zarodki, zapewnia szczęście człowieka. Ona także jest uwieńczeniem chwały tego naszego dobrego króla. Bez niej bowiem wszystkie inne cnoty są raczej obrazami i cieniami cnót aniżeli cnotami. I nie można żyć chlubnie i szczęśliwie bez czci Boga, chociażby się żyło pomyślnie. Jak wielkiej zaś pobożności był ten król, jak świątobliwie i z czcią wielbił Boga Najlepszego i Największego, o tym, gdy nie było innych dowodów, świadczyć może to, co dotychczas powiedziałem. Nie postępowałby bowiem tak w sprawach zarządzania Królestwem ani w całym swym życiu, ani nie wzniósłby się na takie wyżyny, ani tyle dobra i pomyślności, jakie ledwie zdołałem pobieżnie omówić, nie nagromadziłoby się w jego życiu i w jego posiadłościach, gdyby Bóg nie darzył go swą łaską. Wielka to bowiem prawda, która jest w liście świętego Jakuba:

"Wszelki dar doskonały zstępuje z góry od Ojca światłości"175.

Jego [Boga] zaś nikt nie może sobie zjednać inaczej niż przez uznanie, bojaźń i cześć, pokładając w Nim całą swą nadzieję. Tak śpiewa bowiem Dawid, król i prorok:

"Tym [...] co Pana szukają, niczego nie zabraknie"176.

A na innym miejscu:

"Ci, którzy Panu ufają, są jak góra Syjon, co się nie porusza, ale trwa na wieki"177.

Gdy więc Zygmunt w całym swoim życiu otrzymał tak liczne i tak wielkie dobra, któż może zaprzeczyć temu, że Bóg otaczał go szczególną opieką? Nie mogę się co do tego mylić, tak jak nie mylił się Duch Święty, gdy przemówił niegdyś przez Dawida:

"Król bowiem w Panu pokłada nadzieję, i nie zachwieje się z łaski Najwyższego"178.

I słowa poprzednie:

"Spełniłeś pragnienie jego serca [...] Bo pomyślne błogosławieństwa wcześniej nań zesłałeś [...]".

A jeszcze gdzie indziej:

"Pan jest blisko wszystkich, którzy Go wzywają, wszystkich wzywających Go szczerze. Spełni wolę tych, którzy się Go boją, a wołanie ich usłyszy i wybawi. Pan strzeże wszystkich, którzy Go miłują"179.

Lecz ponieważ bezbożnym także wiele rzeczy pomyślnie się w życiu wiedzie, to najwidoczniej dlatego, że i w nich także jest jakiś obraz cnoty i uczciwości. Dalejże, zobaczmy, w jaki inny sposób moglibyśmy ukazać pobożność tego króla. Oto spotykamy świątynie Bogu Najlepszemu i Największemu po części odnowione, po części zbudowane od fundamentów, ozdobione mnóstwem wielkich darów i drogich sprzętów przeznaczonych jednocześnie dla ozdoby i dla użytku liturgicznego z królewską hojnością. Ze wspomnę bazylikę wileńską i czy też kościół na Skałce180, i pewne inne, które nie przychodzą mi w tej chwili na myśl, a oprócz tego tę tu przepiękną i przebogatą kaplicę połączoną z bazyliką, raczej włączoną do niej; chciał ją uczynić swoim grobem i pomnikiem; w niej widzimy grono kapłanów składnie i zgodnie z przepisami oddających cześć Bogu, wzruszając nas wzniosłą wspaniałością181. Jak wielu i jakże wspaniałymi darami obdarzył tę bazylikę!182

Któż nie wie, jak szczerze, dopóki mógł ze względu na wiek i na stan zdrowia, poświęcał wiele wysiłku sprawom nabożeństwa i kultu; nie powstrzymywały go od tego ani niedogodności miejsca, ani czasu, ani zajęcia, Czy mam przypominać jego ustawiczne modlitwy, czy niezłomne zachowywanie dni. świątecznych i odpustów? Pozwalał sobie opuszczać je tylko ze względu na chorobę dopiero w ostatnich latach, ulegając naleganiu lekarzy i namowom biskupów. To, co w najwcześniejszych latach wyssał jak gdyby z mlekiem matki, zachowywał wiernie i z całą usilnością do ostatniego tchnienia. Przyznaję, że są to zewnętrzne oznaki czci i obrzędy, i że nie na nich opiera się istota pobożności. Prawdziwa,, wewnętrzna pobożność zamknięta jest wewnątrz naszych dusz i woli. Tak jest z pewnością. Gdy jednak to wiadome jest Bogu jedynie i tylko On to do głębi poznaje, to nam okazuje się ta część Boża w rzeczach zewnętrznych, aby, według słów Chrystusa Zbawiciela naszego, tak świeciła przed ludźmi światłość nasza, aby widząc nasze dobre uczynki chwalili Ojca naszego, który jest w niebie183. "Lepsza jest - mówił anioł do Tobiasza - modlitwa [...]" wraz z-postem i jałmużną184. Jezus Chrystus u Mateusza bardzo poleca te trzy rzeczy i wskazuje, jak je należy wypełniać185.

A co powiedzieć o hojnej dobroczynności i szczodrości Zygmunta wobec ubogich, którym zapewniał wyżywienie i ubiór, chyba że przeszkodziła mu choroba, wiek albo jakaś klęska, albo wreszcie podjęcie-życia surowszego, bardziej oddanego Bogu. Na te uczynki usiłuje rzucić światło dzienne zapalony świecznik. Spójrzcie oto na te rzesze wypełniające nie tylko tę świątynię, ale nawet drogi i ulice, opłakujące swe sieroctwo po śmierci tak dobrego króla. I czyż nie jest dowodem wyjątkowej pobożności wspaniała wola i stałość w pełnieniu pradawnych obrzędów oddających cześć Bogu, w zachowaniu i obronie świętych ceremonii, w walce o zaspokojenie potrzeb sług Bożych, wśród rozluźnienia obecnych czasów, gdy wielu ludzi lekkomyślnie płonie żądzą, czy pragnieniem nowinek186. Widział bowiem ten 'bardzo mądry król, że nikt nie może wymyślić nic lepszego, nic odpowiadającego lepiej naszym czasom niż nasza religia, którą otrzymaliśmy do zachowania od uczniów Chrystusa, naszego Zbawcy, i od ich najbliższych, świątobliwych następców, którą ojcowie soborów zachowują od tylu wieków w całym chrześcijańskim świecie. Nie nauczył się bowiem, że tu czy tam, gdzieś w kącie, szukać należy Chrystusa ani też, że każdy zdoła, jak mu się podoba, tłumaczyć słowa Boże187?, lecz wykładać je może tylko Kościół, Kościół - mówię - w którym jest pewna i nieprzerwana sukcesja apostolska, podstawa i umocnienie prawdy, jak tego uczyli starożytni, wielce świątobliwi i poważni doktorowie: Ireneusz, Cyprian i Augustyn188. Tylko w niej jest dany duch prawdy, twórca prawdy i jedyny, który ją wykłada, Bóg, gdyż nie jest Bogiem waśni, lecz pokoju189. Zaiste, powinni być wolni od tego, co ich rozdziela, co sprawia, że nie są stali, lecz dają się unosić za każdym podmuchem wiatru, jak mgły poruszane wichrem190. Czyż zaś owe święte tajemnice Chrystusowe, których pragnął umierający zgodnie z chrześcijańskim obrzędem i które ze czcią przyjmował, polecając całego siebie Bogu pobożnymi słowami i westchnieniami, pokładając całą ufność w łaskawości i w miłosierdziu Boga - nie są - nawet w oczach nowinkarzy, jeśli ;się nie mylę, pewnym świadectwem pobożnie przeżytego życia.

Ponieważ zaś Zygmunt obdarzony był tak wielką pobożnością, zarówno jak sławnym pochodzeniem godnym największej chwały, nic dziwnego, że był także sprawiedliwy, wspaniałomyślny i łaskawy, wstrzemięźliwy, pełen umiaru, obyczajny, skromny, mężny, wytrwały, cierpliwy i wzniosłego umysłu, że pamiętał o przeszłości, wnikliwie badał teraźniejszość, bystro przewidywał przyszłość, zamiłowany był we wszystkim, co użyteczne w życiu publicznym i osobistym, rozumnie o to zabiegał. Nic dziwnego, że wobec krótkości życia ludzkiego, w ciągłych trudach dożył osiemdziesiątego drugiego roku życia191, że przeważnie był pełen sił i mocnego zdrowia, i prawie do końca zachował siłę zmysłów i umysłu. Nic dziwnego, że miał wielki wpływ i powagę, zarówno wśród swoich jak wśród obcych, wśród dostojników i wśród maluczkich, że objąwszy w dojrzałym wieku rozległe królestwo po ojcu i po dwóch braciach, szczęśliwy i zwycięski w wojnach, mający powodzenie w czasach pokoju, szczęśliwy w małżeństwach i w potomstwie, wzbogaciwszy się o nowe posiadłości, rządził nim przez czterdzieści jeden lat tak dobrze, tak spokojnie, tak pomyślnie, otoczony taką życzliwością wszystkich zacnych, i pozostawił je swemu nieodrodnemu - jak ufamy - synowi w stanie bardziej kwitnącym, niż je objął.

Sygmunt I Stary Ojcem Ojczyzny

Nic dziwnego przeto, że sławny ten król otrzymał na wieki miano i chwałę władcy dobrego, któremu się wszystko wiodło: miano ojca Ojczyzny192. Będzie pod tym mianem słynął, jeśli nie myli mnie daremne przeczucie, długo pośród potomnych, ponieważ przewyższał niemało wszystkich najwyższych władców i królów. Połączył bowiem w sobie jednym wszystko to, co w każdym z nich z osobna godne było najwyższej chwały: zręczność i wspaniałość Bolesława Chrobrego, że od niego zacznę; dążenie do pokoju i do przywrócenia ładu w skołatanej krzywdami ostatnich czasów ojczyźnie Kazimierza Mnicha [Odnowiciela]; łagodność jego syna Władysława; zwycięstwa Bolesława Krzywoustego; przezorność [Bolesława] Kędzierzawego; powagę Mieszka Starego; sprawiedliwość Kazimierza [Sprawiedliwego], brata tych obu; wzniosły umysł Leszka Białego; pobożność i wstrzemięźliwość Bolesława Wstydliwego; zrównoważony umysł Leszka Czarnego, męstwo Władysława Łokietka i jego cierpliwość w znoszeniu przeciwności; pilną dbałość Kazimierza Wielkiego o ozdobienie i obwarowanie królestwa; pobożność i hojność dziada Jagiełły, jego wysiłki, jeżeli nie o szerzenie, to o pomnożenie czci Bożej; wielkoduszność i łaskawość stryja Władysława [Warneńczyka]; łatwość zapominania krzywd ojca swego Kazimierza [Jagiellończyka]; gotowość, z jaką brat jego, Jan Olbracht, podejmował wielkie czyny, ale większe od niego miał szczęście193. Zygmunt sam jeden, rzekę, nie tylko dorównywał wszystkim ich wszystkich cnotom, ale je tak dalece przewyższał, że żadna wymowa, a cóż dopiero nasza nieudolność, nie potrafi tego sławić godnie i odpowiednio do zasług. Lecz posłuchajmy jego samego, przemawiającego z tego wyniosłego mauzoleum, w którym go wczoraj złożyliśmy.

Testament króla

Jak sprawiedliwie i z jakim umiarkowaniem rządziłem Wami, Polacy (godzi się wszystkich Was, połączonych rządami, objąć jednym wspólnym mianem), jak pomyślnie powiększyłem je, wzbogaciłem, pomnożyłem, to sami wiecie, a jeśli ktoś z powodu zbyt młodego wieku nie mógł tego jeszcze zrozumieć i ocenić, to możecie się tego dowiedzieć od starszych wiekiem zacnych i poważnych mężów. Dla tych moich zasług, słusznie domagam się od Was, by, jeżeli kogo kiedy nierozważnie uraziłem, położyć to na karb mojej ludzkiej słabości albo podeszłego wieku. Jeżeli zaś winniście mnie jakąkolwiek wdzięczność, okażcie ją moim osieroconym dzieciom. Bądźcie zawsze przy moim synu jedynym, którego zgodnie z moją wolą i życzeniem jeszcze za mego życia wybraliście na swego króla i mego następcę194, i wspierajcie go swymi radami tak jak mnie, i bardziej jeszcze, zjednoczywszy umysły i siły, otaczajcie go opieką, nie pobłażajcie jego wiekowi. Nie słuchajcie tych, którzy, prowadząc swoje sprawy, chcą, by uważano, że o Wasze sprawy dbają, a jednak gdzie indziej co innego okazują, aby pozyskać łaskę, bogactwo i powiększyć, i ustalić swoją potęgę. Widzicie, jakie są teraz czasy, jak daleko posuwa się zuchwałość wielu, jakie niebezpieczeństwa zagrażają temu Królestwu i wspólnej naszej Ojczyźnie od barbarzyńców. Dojrzale winniście dbać o to, by nie tylko Wasze Królestwo i Rzeczpospolita, ale także wolność i życie Wasze, i Waszych bliskich nie było zagrożone. Osiągniecie to w sposób należyty, jeżeli usuniecie wszelkie spory, niezgody i wzajemne zawiści, usilnie i życzliwie oddacie swe usiłowania sobie wzajemnie i Waszemu królowi. Wierzcie mi, że wtedy Wy, do których nie wszyscy obecnie mają zaufanie, staniecie się straszliwi dla Waszych wrogów otaczających Was.

Teraz do Ciebie się zwracam, najdroższy synu, Zygmuncie Auguście. Uznaj, że mówi z Tobą Twój ojciec, jak to było, kiedy przekazywałem Ci rządy Królestwa. Nie trzeba jednak, Synu, byś wraz z matką Twoją i siostrami, ukochanymi moimi córkami, zbytnio bolał nad moją śmiercią. Ja bowiem jestem już czasu, lat, życia i sławy, i nie mówię., że umarłem, lecz tylko przeszedłem do królestwa szczęśliwszego życia. Jak się jednak wydaje w Waszym czasie i w czasie wszystkich innych, Bóg postanowił, byś się odtąd troszczył o swoją matkę i o siostry, i o Rzeczypospolitą. W Tobie wszyscy pokładają nadzieję, która nie powinna doznać zawodu. Nie Polska bowiem ma obowiązki względem nas, lecz my względem Niej. Rzeczywiście, przyjęła bowiem nas i naszych przodków, królów sławniejszych, wytworniejszych i potężniejszych od nas, i okazywała im wierność, usilnie oddając im cześć. Ciebie zaś, jeszcze chłopięciem, obdarzyła koroną królewską. Słuszne jest więc, byś ku Jej dobru przede wszystkim i ku Jej chwale skierował całą Twą wolę, wszelkie starania i usiłowania. Dobrze uczynisz, jeżeli wobec wszystkich okażesz się zgodliwy, a bliższe stosunki nawiążesz tylko z niektórymi najpoważniejszymi i najmądrzejszymi; jeżeli nie pozwolisz, by czyjakolwiek łaska czy nienawiść naruszały prawo i niewinność innych, aby w wykonywaniu sądów jakiekolwiek znaczenie miał czyjś krewny, powinowaty czy poddany, lecz zawsze zbadasz, czyja sprawa jest słuszna; jeżeli słabych bronić będziesz przed przemocą i krzywdą mocniejszych; jeżeli stawiać będziesz wyżej uczciwość aniżeli rozkosz, dobro publiczne wyżej niż osobiste; jeżeli w żadnej sprawie nie będziesz lekkomyślny ani gwałtowny; jeżeli w ważnych sprawach nie postanowisz nic bez zasięgnięcia rady senatu; jeżeli nie będziesz naradzał się z młodymi lub kierującymi się młodzieńczym zapałem; jeżeli nie będziesz skłaniał ucha ku pochlebcom (pochlebstwo jest to bowiem zło przyjemne, lecz zgubne, zwłaszcza dla królestw i królów); jeżeli powagą swoją wykorzenisz niezgodę stanów i zawiści pomiędzy dostojnikami; jeżeli pilnie i całą duszą zachowywać będziesz pobożność i świętą religię, i nie dasz się ani zdradzić im pochlebstwem, ani przymilną służalczością, ani gwałtem i przemocą odwieść od obyczajów przodków, i od religii chrześcijańskiej, którą wszystkie narody przyjęły ze Wschodu, przekazując ją i zachowując aż do naszych czasów, od ceremonii i dogmatów ku czci Boga Najwyższego i Najlepszego. Dość masz w domu - jeśli się nie mylę - znakomitych przykładów tego wszystkiego. Wiesz także, synu, z jakim powodzeniem, jak pomyślnie i z jaką chwałą tak długo panowałem. To wszystko dane mi było, bo wytrwale i należycie oddawałem zawsze cześć Bogu Najlepszemu i Najwyższemu. Wiedzieć bowiem powinieneś, że ani królestwo, ani cokolwiek innego nie może pozostać święte i nie naruszone tam, gdzie religia upada. Krocz, synu umiłowany, tymi drogami do chwały, do życzliwości ludzkiej, do dobra i pokoju twoich posiadłości, do sławy wreszcie i do nieśmiertelności. Rzecz to pewna i stwierdzona, że pobożne zasady zapewniają dostęp do nieba.

To przekazuje Ci, Zygmuncie Auguście, ojciec, a Wam, Polacy, Wasz król, abyście Jego świątobliwym i zbawiennym napominaniom byli posłuszni, .abyście Jego zasługi dla Was zachowywali zawsze z należną czcią we wdzięcznej pamięci, a jednocześnie, jak należy, polecali Go wytrwałą modlitwą Bogu żywych i umarłych, wobec którego nikt nie jest dostatecznie sprawiedliwy i niewinny. Mamy nadzieję, że w zamian i On będzie się modlił za nas, o których dobro i bezpieczeństwo tak dbał za życia, i że, nie uwolniony jeszcze od starań i troski o wszystkie sprawy ziemskie, nie przestanie się starać o przejednanie Boga Najlepszego i Najwyższego.

Epitafium świątobliwego Zygmunta I, króla Polski itd.

Król Zygmunt oto w tym spoczywa grobie,
Który za życia sobie przysposobił.
Pierwszy to władca urodzajnej Polski
Starożytnego rodu Jagiellonów,
Co wydał niegdyś wielkich wodzów tylu.
Imię swe wiarą i sprawiedliwością
Wsławił. A w długim swoim panowaniu
Wiele przysporzył Polakom znaczenia,
Wiele bogactwa przymnożył i tyle
Zostawił wszędzie budowli wspaniałych.
Także i w zamku tym ślad swój odcisnął,
W licznych świątyniach poświęconych Bogu.
I w wojny i w pokoju czas przez wszystkie
Najdalsze nawet znany był narody.
Obrońca prawdy, niewzruszenie prawy,
Mądry, roztropny, skromny, bogobojny,
We wszystkim kierujący się rozumem,
Bez nierozwagi wszelkiej i pośpiechu.
Przeżył tu dwakroć osiem pięcioleci,
Nim złożył ciężar strudzonego ciała.
Jak zbożnie tu poczynał, tako zbożnie
I umarł, kiedy nadeszła godzina,
W dniu Chrystusowym Zmartwychwstania Pana
Do boskiej przygarnięty szczęśliwości.

Urodzony l stycznia Roku Pańskiego 1467, wybrany 8 grudnia 1506, koronowany 24 stycznia 1507, zmarł l kwietnia 1548.
Jan Dantyszek, biskup warmiński, położył ze łzami Panu swemu wielce zasłużonemu195.

Król Zygmunt o sobie samym

Poddam i cudzoziemcy znają moją łaskawość,
Rozum, powagę, pobożność i wiarę.
Drogi mi był pokój, ale nie uchodziły bezkarnie
Zaczepki Niemców, Turków, Tatarów i Mołdawian.

Marcin Kromer196

Do góry

Przypisy:

  1. Po łacinie: abuti jacilitate et patienta vestra. Echo pierwszego zdania mowy Cycerona In Catilinam I: "Quo usque tandem abutere, Catilina, patientia nostra?".
  2. Po łacinie: hebes. Wyraz ten przyjął się i po polsku.
  3. Aleksander Macedoński zwany Wielkim (356 - 323 p.n.e.), największy wódz starożytności, który w młodym wieku podbił cały starożytny wschód. Apelles z Kolofonu pod Efezem w Azji Mniejszej, najznakomitszy malarz IV w. p.n.e., był nadwornym artystą Aleksandra, Lizyppos był rzeźbiarzem czasów Aleksandra, związany z jego osobą.
  4. Po łacinie: "{...] omnes gentes quae humanitatem colunt". Świadomie nawiązuje się w tłumaczeniu do Kochanowskiego Pieśni, II 19.
  5. W oryginale: pars magna fuistis. Cytat z Eneidy, II 6: "[...] quorum pars magna fui". Tak mówi Eneasz o klęskach "W nich udział miałem wielki" - w przekładzie T. Karyłowskiego, cyt. za Wergiliusz: Eneida. Oprac. T. Sinko. Kraków 1924, BN Ser. II, nr 29, s. 33. Publiusz Wergiliusz Maro (70 - 19 p.n.e.), największy poeta epicki Rzymian.
  6. Jan Hus (1369 - 1415) prekursor reformacji, działający w Czechach, spalony wyrokiem soboru w Konstancji. Politykę prohusycką prowadzić chciał Witold, paraliżował ją Jagiełło poprzez kardynała Oleśnickiego.
  7. Po wielkiej wojnie z zakonem krzyżackim (by użyć terminu monografisty, Stefana M. Kuczyńskiego), tj. po wojnie z lat 1409 - 1411, pokój nie był zawarty na warunkach dla Polski zbyt korzystnych; Długosz nazwał go "szpetnym i szkodliwym". Korona odzyskała ziemię dobrzyńską, Litwa utrzymała Żmudź, ale tylko do śmierci Jagiełły i Witolda. W r. 1422 został zawarty pokój nad jeziorem Mielno. Litwa uzyskała Żmudź bez ograniczeń, Polska - Nieszawę i parę innych miejscowości.
  8. Witold (1352 - 1430), syn Kiejstuta, stryjeczny brat Władysława Jagiełły, prowadził z nim wojnę od r. 1390. W r. 1392 nastąpiło pojednanie; w wielkiej wojnie z Krzyżakami szedł ręka w rękę z Jagiełłą. Później występował znów przeciwko niemu: w r. 1427 obwinił czwartą żonę Jagiełły Sonkę Holszańską o cudzołóstwo; w r. 1429 zamierzał koronować się na króla Litwy. Zmarł, nie doczekawszy korony. Świdrygiełio (zm. 10II1452), rodzony brat Jagiełły, występował przeciw królowi dłużej. Zaczął nękać go w r. 1394. Chwilowe pojednanie zerwał w r. 1403 i walki prowadził aż do klęski poniesionej pod Wiłkomierzem (1435).
  9. Władysław Jagiełło (po r. 1351 - 31 V 1434). Lata panowania (48) obliczone dobrze (1386 - 1434), jeśli datujemy panowanie od unii z Polską, gdy królem była Jadwiga (przed 18 II 1374 - 17 VII 1399), podaje też S. Orzechowski: Mowa na pogrzebie Zygmunta I. W: tenże: Wybór pism. Oprac. J. Starnawski. Wrocław 1972, BN Ser. I, nr 210, s. 7. Podstawowa praca - Z. Wdowiszewski: Genealogia Jagiellonów. Warszawa 1968.
  10. Zofia, czyli Sonka Holszańska (zm. 27 IX 1461), czwarta żona Władysława Jagiełły, córka Andrzeja Holszańskiego, matka Władysława Warneńczyka (ur. 1424) i Kazimierza Jagiellończyka (ur. 1427).
  11. Władysław Jagiellończyk (31 X 1424 - 10 XI1444), syn Władysława Jagiełły i Sonki, poległ pod Warną, w Polsce panował od śmierci ojca, tj. od 1434 r., koronę węgierską przyjął w r. 1440.
  12. Kazimierz Jagiellończyk (30 XI1427 - 7 VI1492), młodszy brat Władysława Warneńczyka, koronowany dopiero w 1447 r., poprzednio jedynie wielki książę litewski. Zmarł w czasie sporu z Iwanem Wasylewiczem, kniaziem moskiewskim, o Siewierszczyznę. Drobni kniaziowle siewierscy przyjęli poddaństwo moskiewskie. Tatarzy splądrowali Ruś wcześniej, w r. 1474. Kromer pisze nieściśle: Kazimierz Jagiellończyk nie utracił Podola i Rusi.
  13. Kazimierz Jagiellończyk stał na straży niezależności dziedzicznej Litwy od elekcyjnej Polski, nic sprzeciwiał się zamachom Litwy na Podole (1477). Nie przystał jednak na politykę, w której przewodził wojewoda wileński Jan Gasztołd, zmierzającą do odłączenia Litwy od Korony z osobnym księciem.
  14. Pokój toruński (1466) zawarty po trzynastoletniej wojnie przywrócił Polsce ziemię chełmińską, Pomorze Gdańskie, Powiśle i Warmię, pozostawiając Krzyżakom część wschodnią Prus pomiędzy Wisłą a Pregołą i Niemnem.
  15. W r. 1485 przyjął Kazimierz Jagiellończyk hołd wojewody mołdawskiego Stefana (1433 - 1504), któremu udzieli pomocy w walce przeciw Turkom.
  16. Kazimierz Jagiellończyk wmieszał się do wojny pomiędzy Czechami i Węgrami (1468), w jej wyniku w r. 1471 otrzymał koroną czeską dla syna Władysława (l III 1456 - 13 III 1516). Starcia z Czechami, to prawdopodobnie wypadki z 1439 r., gdy Kazimierz Jagiellończyk był wielkim księciem litewskim, z Węgrami, to m.in. krótkotrwała wojna w r. 1465 i spór o Mołdawię o tron węgierski po śmierci Macieja (1490). Kazimierz Jagiellończyk przeznaczył go dla Jana Olbrachta, królem Węgier został Władysław.
  17. Żoną Kazimierza Jagiellończyka była Elżbieta (1436-lub 1437 - 30 VIII 1505), córka Albrechta II Habsburga, króla czeskiego i węgierskiego. Synowie: wymieniony Władysław II, król Czech i Węgier; św. Kazimierz (3X1458 - 4 III 1484); Jan Olbracht (27 XII 1459 - 17 VI1501), król Polski od r. 1492; Aleksander (5 VIII 1461 - 19 VIII 1506), król Polski od r. 1501; Fryderyk (27 IV 1468 - 14 III 1503)^ kardynał i prymas; Zygmunt I (l 11467 - l IV 1548), król Polski od 1506 r. Córki: Jadwiga (211X1457 - 8111502); Zofia (6 V 1404 - 5X1512); Elżbieta (9 V 1465 - 9 V 1466); Elżbieta II (13 V 1472 - po 1480); Anna (12 III 1476 - 12 VIII 1503); Barbara (15 VII 1478 - 15II1534); Elżbieta III (ok. 1483 - 16 II1517). Por. Z. Wdowiszewski, op. cit.
  18. W r. 1490. Por. przypis 16.
  19. Ludwik (l VII 1506 - 29 VIII 1526) poległ pod Mohaczem. Z jego śmiercią wygasł poczet Jagiellonów, królów czeskich i węgierskich.
  20. Anna (23 VII 1503 - 2711547), córka Władysława, żona Ferdynanda I (1503 - 1564), od 1526 r. króla czeskiego i węgierskiego, walczącego o tron z Janem Zapolya, od 1531 r. - króla rzymskiego, od 1556 r. - cesarza.
  21. Anna urodziła Ferdynandowi naprawdę jedenaście córek (w tym żony Zygmunta Augusta: pierwsza - Elżbieta, 9 VI1526 - 15 VI 1545, i trzecia - Katarzyna, 15 IX 1533 - 28 II 1572) i czterech synów. Por. Z. Wdowiszewski, op. cii, ss. 101 - 103, 106 - 108; W. Dworzaczek: Genealogia. Warszawa 1859, tabl. 48.
  22. Św. Kazimierz królewicz (por. przypis 17) pochowany był w katedrze wileńskiej, w kaplicy Jagiellonów.
  23. Por. przypis 17. Lata panowania Jana Olbrachta wyliczone trochę niedokładnie. Panował dziewięć lat.
  24. Pod Wiedroszą poniósł klęskę Konstanty Ostrogski, który dostał się do niewoli (14 VII 1500); Opoczkę w Pskowskiem, obleganą przez Moskwę, utrzymano (sierpień 1501), pod Kleckiem Michał Gliński odparł Tatarów (5 VIII 1506).
  25. Fryderyk był wybrany biskupem krakowskim w r. 1488, choć święcenia otrzymał w 1492 r. Kardynałem i prymasem został w r. 1493. Koronował braci: Jana Olbrachta i Aleksandra.
  26. Dwie córki Kazimierza Jagiellończyka zmarły w dzieciństwie (por. przypis 17). Pozostałe poślubiły istotnie książąt i margrabiów niemieckich: Jadwiga - (1475) Jerzego (1455 - 1503), syna Ludwika, księcia bawarskiego; Zofia - (1479) Fryderyka (1460 - 1536), syna Albrechta, margrabiego i elektora brandenburskiego (jej synem był Albrecht, 1490 - 1568, ostatni wielki mistrz krzyżacki, pierwszy książę pruski); Anna - (1491) Bogusława (1454 - 1523), syna Bogusława IX, księcia pomorskiego; Barbara - (1496) Jerzego Brodatego . (1471 - 1539), syna Albrechta, księcia saskiego; Elżbieta III - -(1515) Fryderyka II (1480 - 1547), syna Fryderyka I, księcia legnickiego i brzeskiego. Podstawowa praca F. Papee: Królewskie córy. W: tenże: Studia i szkice z czasów Kazimierza Jagiellończyka, Warszawa 1907, ss. 283 - 317.
  27. Staranne wychowanie synów Kazimierza Jagiellończyka jest faktem znanym. Wiadomo, że uczyli ich: Jan Długosz (historii), Filip Kallimach Buonacorsi (retoryki) i Krzysztof Szydłowiecki (rzemiosła rycerskiego). Temat otrzymał monografię J. Skoczek: Wychowanie Jagiellonów. Lwów 1932.
  28. Po śmierci Kazimierza Jagiellończyka królewicz Zygmunt przebywał trzy lata (1498 - 1501) w królestwie starszego brata Władysława, na Węgrzech. Wówczas objął w posiadanie księstwo głogowskie, a następnie opawskie, co zdecydowało o opuszczeniu Węgier.
  29. Zygmunt I był od r. 1499 księciem głogowskim, od r. 1501 również opawskim. Por. A. Pawiński: Młode lata Zygmunta Starego. Warszawa 1893 (charakterystyka królewicza oparta m.in. i na Mowie Kromera); S. Nowogrodzki: Rządy Zygmunta Jagiellończyka na Śląsku i w Łużycach (1499 - 1506). Kraków 1937.
  30. Zygmuntowi I proponowano protektorat nad Szwecją w r. 1520 za Chrystiana II, panującego do r. 1523, pozbawionego tronu. Po śmierci Ludwika pod Mohaczem (1526) powstał plan, by Zygmunt August stał się dziedzicznym władcą Czech i Węgier.
  31. pacta conventa - tak nazywano w Polsce umowę elekcyjną pomiędzy królem obieranym a stanami Rzeczypospolitej; mocą tej umowy elekt otrzymywał koronę pod pewnymi warunkami. Tu idzie o traktat wiedeński z 1515 r. W myśl tego traktatu węgierska królewna Anna przeznaczona została na żonę dla jednego z dwu wnuków cesarskich (Karola lub Ferdynanda), wnuczka cesarska Maria - na żonę Ludwika, syna Władysława. W sprawie pruskiej król zgodził się na pięcioletni okres dla pacyfikacji stosunków z Zakonem, cesarz miał pośredniczyć w pokoju z Moskwą. Por. Z. Wojciechowski: Zygmunt Stary (1506 - 1548). Warszawa 1946, ss. 51 - 52. Cesarzem był Maksymilian I Habsubrg (1459 - 1519); syn jego Filip I Piękny (1478 - 1506) był dziedzicznym władcą Hiszpanii, zmarł wcześniej niż ojciec.
  32. Karol V (1500 - 1558), cesarz (od 1519, koronowany - 1529), król hiszpański, syn Filipa Pięknego, abdykował na rzecz Ferdynanda, syna Filipa, w r. 1555. Był najpotężniejszym władcą swej współczesności. Ferdynand I (por. przypis 20) był królem rzymskim od 1531 r., cesarzem dopiero w latach 1556 - 1564; w r. 1526 uzyskał tron czeski i węgierski, chociaż równocześnie uznawany był jako król przez pewną część szlachty węgierskiej Jan Zapolya.
  33. Aleksander wybrany został na króla z inicjatywy możnowładców litewskich, zaaprobowanej jednomyślnie przez senatorów koronnych. Wyboru dokonano pod warunkiem nowej unii z Litwą, zawartej istotnie w Mierniku (1501). Por. F. Papee: Aleksander Jagiellończyk. Kraków 1949, ss. 42 - 51.
  34. Zygmunt spotkał się z Maksymilianem w r. 1515 w Pożoniu pod Wiedniem i w Wiedniu.
  35. Traktat pomiędzy Maksymilianem i Zygmuntem (22 VII 1515) zapewniał neutralność Maksymiliana wobec sprawy przysięgi wielkiego mistrza krzyżackiego i pośrednictwo w wojnie moskiewskiej.
  36. Dziedziczne księstwo Bari otrzymała Bona 22 maja 1526 r.
  37. Złote runo - w znaczeniu prymarnym cel wyprawy Argonautów, bohaterów greckiego mitu. Zawieszone było na dębie w Kolchidzie. Tu: order ustanowiony w roku 1429 przez Filipa księcia burgundzkiego, nadawany przez Habsburgów; otrzymał go Zygmunt I od Karola V (1525).
  38. Wielokrotne zabiegi dyplomatyczne Zygmunta I, m.in. w poselstwach sprawowanych przez Jana Dantyszka, miały na celu niedopuszczenie do interwencji Krzyżaków pozostałych po r. 1525 w Niemczech.
  39. Stanisław Łaski (ok. 1500 - 1550), od 1543 r. wojewoda sieradzki, w r. 1547 poseł do cesarza, wybitny prozaik, autor napisanego w r. 1545 traktatu Spraw i postępków rycerskich i przewagi opisanie krótkie, wydanego pośmiertnie w 1599 r.
  40. Piotr Opaliński (zm. 1551?}, kasztelan łęczycki, od 1538 r. gnieźnieński. Gorliwy stronnik Bony. Zmarł bezpotomnie; skarby zapisał królowi. Stanisław Borek (1474 - 1556), doktor dekretów, kanonik krakowski, sekretarz królewski, wymieniony w korespondencji Andrzeja Krzyckiego i Piotra Tomickiego. Mikołaj Myszkowski (ok. 1511 - 1557) w r. 1548 krajczy koronny, później kasztelan radomski, następnie wojnicki.
  41. Jan Dantyszek (1485 - 1548), zwany też Von Höfen (De Curiis, nazywający się naprawdę Flachsbinder), poeta łaciński uwieńczony, dyplomata, biskup chełmiński, następnie warmiński. W czasie pogrzebu Zygmunta I żył jeszcze; zmarł 27 października 1548 r.
  42. Odbywał Dantyszek liczne poselstwa, szczególnie znane jest do Karola V w 1525 r. Otrzymał wówczas tytuł granda hiszpańskiego. Por. J. Starnawski: Dantiscana. Komunikaty Mazursko-Warmińskie, 1977, nr 2 (136), ss. 177 - 183.
  43. W r. 1526 na Węgrzech magnaci wybrali królem Ferdynanda Habsburga (por. przypisy 20, 32), a średnia szlachta wybrała Jana Zapolya (1487 - 1540), wojewodę siedmiogrodzkiego. Wywiązała się walka. Za pośrednictwem Polski doszło w r. 1530 do zjazdu w Poznaniu, ale trwały pokój został zawarty w r. 1538 poza udziałem Polski. Jan otrzymał Siedmiogród i część Węgier, dożywotnio tytuł króla Węgier; panowanie miało przejść po jego śmierci na Ferdynanda, respective na Karola V, jako na dziedziców korony św. Stefana.
  44. Mikołaj Czarny Radziwiłł (1515 - 1565), marszałek wielki litewski od 1546 r., później (1549) wojewoda trocki i (1550) wojewoda wileński oraz kanclerz wielki litewski. Por. o nim J. Jasnowski; Mikołaj Czarny Radziwiłł. Warszawa 1937, odb. z: Sprawozdanie Towarzystwa Naukowego Warszawskiego, R. 30; 1937. Był stryjecznym bratem Barbary Radziwiłłówny. Posłował do Ferdynanda w r. 1547 i później do Karola V (przed 1549 r.).
  45. Pięć sióstr Zygmunta I poślubiło książąt i margrabiów 'niemieckich. Por. przypis 26.
  46. Franciszek I (1494 - 1547), król francuski od r. 1515. Liczne wojny prowadził ze zmiennym szczęściem, był w r. 1525 jeńcem Karola V. Protegował nauki i sztuki piękne. Założył College de France.
  47. Juliusz II, papież w latach 1503 - 1513, protektor Odrodzenia; Leon X, papież w latach 1513 - 1522. Kromer opuścił krótki pontyfikat Adriana VI, papieża w latach 1522 - 1523, wymienił następnie Klemensa VII, papieża w latach 1523 - 1534, i Pawła III, papieża w latach 1534 - 1550.
  48. O jakie pochwały idzie? - nie wiadomo. Mógł je słyszeć Kromer w służbie dyplomatycznej.
  49. Myśl sformułowaną przez Kromera wypowiedział też w swej Mowie nieco innymi słowami S. Orzechowski, op. cit, s. 25; "Zwyciężył również Tatarów w wielu pomyślnych bitwach, a hojnością swą i łaskawością zapewnił sobie ich wierność i dokonał tego, że Tatarzy, lud dziki i nieokiełznany, poznali raczej jego łaskawość aniżeli siłę zbrojną". Za Zygmunta I zawarte zostały dwukrotnie (1513, 1522) z chanem tatarskim traktaty przewidujące subwencją roczną, chroniącą Polskę przed napadami Tatarów. Por. A. Wyczański: Polska służba dyplomatyczna 1506 - 1530. W: Polska służba dyplomatyczna XVI - XVIII w. Studia pod red. Z. Wójcika. Warszawa 1966, ss. 65 - 66.
  50. Soliman II Wspaniały (1496 - 1566), syn Selima I, sułtan turecki od 1520 r. Zdobył Belgrad (1521), Rodos (1522), Budę (1529), kilka wysp w wojnie z Wenecją (1540). Okrutnik. Zygmunt I zawarł z nim traktat pokojowy (1533). Por. Z. Wojciechowski, op. cit., s. 253. O przymierzu tym wspomina S. Orzechowski, op. cit., s. 72.
  51. Prawdopodobnie aluzja do wojowniczości Solimana.
  52. Być może, iż autor myślał o pertraktacjach Zygmunta I z Solimanem w 1542 r. Soliman zajął Oczaków, Mołdawia była jego lennem. Zygmunt I domagał się ustabilizowania granic.
  53. Piotr Opaliński - por. przypis 40. Jan Ocieski (1501 - 1563) był po śmierci Zygmunta I podkanclerzym (1550) i kanclerzem wielkim koronnym (1552). Parokrotnie pisał o nim Orzechowski, nazywając go w Turcyce II "człowiekiem serca wielkiego i godnym", w Annales - "człowiekiem żartobliwym i pociesznym". Opaliński posłował do Turcji na przełomie lat 1532 i 1533, Ocieski w r. 1533.
  54. Izabella Jagiellonka (18 II 1519 - 15 IX 1559), córka Zygmunta I i Bony Sforza, była wdową po Janie Zapolya. Syn jej, Jan Zygmunt (por. przypis 120). Po śmierci Jana Zapolya Zygmunt I dyplomatycznymi wysiłkami bronił wdowę przed sułtanem tureckim. Por. Z. Wojciechowski, op. cit., s. 350.
  55. Selim II, sułtan turecki w latach 1512 - 1520, zawarł rozejm z Zygmuntem I w r. 1513. Zygmunt I przyczynił się do zawarcia rozejmu pomiędzy Turcją i Węgrami (1519).
  56. O wzbogaceniu Polski za rządów Zygmunta I obszernie pisze S. Orzechowski, op. cit., ss. 31 - 37.
  57. Cyrus (VI w. p.n.e.), założyciel wielkiej monarchii perskiej. Aleksander Wielki, król macedoński, podbił całe państwo perskie. Mitrydates VI Wielki (132 - 63 p.n.e.), król Pontu, prowadził kilka wojen z Rzymem. Karol Wielki (742 - 814), król Franków i Longobardów, cesarz rzymski od 800 r. władca całej zachodniej Europy.
  58. Alcybiades (451 - 404 p.n.e.) wódz ateński, kilkakrotnie usuwany i przywracany do władzy, zamordowany we Frygii; postać kontrowersyjna. Konon (przełom V i IV w. p.n.e.), wódz ateński, który przeszedł w r. 400 p.n.e. na stronę perską; biografia nie w pełni wyjaśniona. Temistokles (514 - 461 p.n.e.), wódz ateński, zwycięzca spod Salaminy (480 r. p.n.e.) w r. 472 p.n.e. wygnany z Aten. Tymon (V w. p.n.e.), Ateńczyk walczący bronią szyderstwa przeciw złym obyczajom w Atenach.
  59. Agezylausz II (440 - 360 p.n.e.), król Sparty, wódz w wojnie z Persami i tzw. wojnie korynckiej. Pauzaniasz, wódz spartański, zwycięzca w bitwie pod Platejami (479 r. p.n.e.), zamordowany w czasie powstania helotów ok. 470 r. p.n.e. Lizander, wódz i polityk spartański, położył kres wojnie peloponeskiej, poległ (395 r, p.n.e.) w czasie bitwy z Tebańczykami pod Haliartos w wojnie beocko-korynckiej.
  60. Pelopidas, wódz tebański, współzwycięzca w bitwie pod Leuktrami (371 r. p.n.e.), zginął w bitwie pod Kynoskefelal (364 r. p.n.e.). Epaminondas (420 - 362 p.n.e.), wódz tebański, wraz z Pelopidasem współtwórca krótkotrwałego-okresu świetności Teb. Poległ pod Mantyneą w bitwie, którą wygrał.
  61. Hannibal (247 - 183 p.n.e.), syn Hamilkara Barkasa, największy wódz kartagiński, zwycięzca w bitwie pod Kannami, pokonany przez Scypiona Afrykańskiego w bitwie pod Zamą (202 r. p.n.e.). Zginął w Bitynii; otruł się, gdy groziła mu niewola. Hazdrubal (zm. 221 r. p.n.e.), zięć Hamilkara, okrzyknięty wodzem po jego śmierci (228 r. p.n.e.), założył Nową Kartaginę. Inny Hazdrubal, syn Hamilkara, brat Hannibala, wybitny wódz, wezwany przez Hannibala. do Italii zginął (207 r. p.n.e.) w bitwie nad rzeką Metaurus.
  62. Fabiusze - słynny rzymski ród. Największy z Fabiuszów, Quintus Cunctator (zm. 203 r. p.n.e.), pięciokrotnie konsul, dyktator od chwili klęski Rzymian nad Jeziorem Trazymeńskim, poniesionej w wojnie z Hannibalem; jego "kunktatorstwu" przypisywano klęskę pod Kannami (216 r. p.n.e.), ale przyjęcie przez niego strategii nękania Kartagińczyków partyzantką uratowało Rzym, do którego Kartagińczycy nie dotarli. Scypionowie - bardzo sławny ród rzymski. Publiusz Korneliusz Scypion (ok. 235 - 183 p.n.e.) pokonał Hannibala pod Zamą, za co otrzymał przydomek Afrykańskiego. Scypion Afrykański Młodszy (ok. 185 - 123 p.n.e.) rozgromił ostatecznie Kartaginę, którą zburzył w r. 147 p.n.e. Lucius Licinus Lucullus (przed 106 - 56 p.n.e.) wódz rzymski i smakosz, tryumfator 63 r. p.n.e. po wojnach z Mitrydatesem. Gnejusz Pompejusz (106 - 48 p.n.e.) wódz rzymski, członek, wraz z Krassusem i z Cezarem, pierwszego tryumwiratu w latach 60 - 55 p.n.e., zginął w wojnie domowej z Cezarem. Juliusz Cezar (100 - 44 p.n.e.}, najsławniejszy wódz rzymski, podbił Galię.
  63. Konstanty książę Ostrogski starszy (1460 - 1530), wojewoda trocki, hetman wielki litewski (od 1497), według; M. Stryjkowski: Kronika... Wyd. M. Malinowski, t. 2. Warszawa 1846, s. 397 "drugi Annibal, Pirrus i Scipio Ruski i Litewski [...] mąż [...] trudno wysławionej dzielności {...]". O udziale jego w bitwie pod Słuckiem pisze S. Starowolski: Wojownicy sarmaccy. Przeł. i oprac. J. Starnawski. Warszawa 1978, recte 1979, ss. 184 - 187 (Sarmatiae bellatores. Coloniae 1631), chyba za Kromerem. Poza tym fakt nie znany.
  64. Bitwa pod Wiśniowcem stoczona została 28 kwietnia 1512 r. Stryjkowski opisał ją wierszem. Oprócz Ostrogskiego dowodził po stronie polskiej Mikołaj Kamieniecki (zm. 1515), wojewoda krakowski, hetman wielki koronny.
  65. Słowa "Nasze wojsko nie wynosiło więcej niż sześć tysięcy jazdy" cytuje z Kromera po łacinie w poetyckim opisie bitwy pod Wiśniowcem (1502) Stryjkowski. jako marginale do słów:
    "Tak knaź Konstanty, widząc w nich taką chęć bitwy,
    Do Polaków przyłączył wojska swoje z Litwy,
    Ledwo wszystkich sześć tysiąc z Wołyńcami było".

    Por. M. Stryjkowski, op. cit., s. 366. Podaje on liczbę zabitych nieprzyjaciół: 25 tysięcy.
  66. Bogdan, syn Stefana, wojewoda mołdawski, początkowo (1509) walczący z Polską, otrzymał od Zygmunta I poparcie w r. 1511, gdy najechali na Mołdawię Tatarzy.
  67. Jan Kamieniecki (ok. 1463 - 1513), kasztelan lwowski (od 1509 r.), rotmistrz, zwyciężył Tatarów u Woronowego Grodziska (23 VII 1508). Stanisław Lanckoroński (ok. 1465 - 1535), wojewoda sandomierski (od 1533), walczył kilkakrotnie przeciw Tatarom w latach 1511 - 1516. S. Starowolski: Wojownicy sarmaccy, s. 203 powtarza za Kromerem epizod buski: "[...] popędził aż do Buska barbarzyńców [...]". Jakub Sęcygniowski, wymieniany często w towarzystwie innych rycerzy czasów Zygmuntowskich, według Starowolskiego "pod Zynkowem zaszedł drogę Tatarom, którzy znienacka napadli, i walczył tak dzielnie i zaciekle, że odniósł wielkie zwycięstwo niezwykłym swym męstwem starłszy wrogów w proch". (Por. ibidem, s. 200). Konstanty, wojewoda kijowski, to pomyłka. Za czasów Zygmunta I żaden wojewoda kijowski nie miał imienia Konstanty. - Ostafij to Daszkiewicz {ok. 1455 - 1535), starosta kaniowski i czerkaski. Według Starowolskiego, twórca wojsk kozackich. (Por. ibidem, ss. 204 - 206).
  68. Przecław Lanckoroński (zm. 1531), starosta chmielnicki, rotmistrz. Starowolski powtarza relację Kromera o zwycięstwie pod Oczakowem odniesionym przez Lanckorońskiego i przez Ostafija, dziś nie przyjętą jako wiarygodną.
  69. Mikołaj Sieniawski (ok. 1489 - 1569), wojewoda bełski (1542), hetman polny koronny (1539), później (1561) hetman wielki koronny, wymieniany jest często jednym tchem wraz z braćmi Aleksandrem i Prokopem, ze względu na dzielność w wojnie z Moskwą w latach 1534 - 1537. Szczegóły omówione tu powtórzył S. Starowolski: Sarmatiae bellatores. Rej w Zwierzyńcu poświęcił epigramat wszystkim trzem (Synowie wojewody Sieniawskiego). Orzechowski nazywa ich "Herkules Trismegistos" (Trzykroć Wielki). Aleksander (zm. po 1566) był do r. 1550 podkomorzym halickim; Prokop (zm. 1566) - od r. 1544 stolnikiem lwowskim.
  70. Bernard Pretwic (zm. 1561), starosta barski i trem-bowolski, dowodził w licznych walkach z Tatarami. Legendę jego upamiętnił dwuwiersz:

  71. "Za czasów pana Pretwica
    Spała od Tatar granica".
  72. Trembowola i okolice były często terenem walk. Tu mowa o bitwie stoczonej 13 marca 1515 r., o której pisał Jodok Ludwik Decjusz: Księga o czasach króla Zygmunta. Warszawa 1960, ss. 103 - 104; S. Starowolski: Wojownicy..., ss. 206 - 207, 211 - 212 wymienia te same miejscowości w biogramie Jana Tworowskiego, który tam dowodził.
  73. Bitwę pod Kaniowem stoczył Konstanty książę Ostrogski w r. 1517. Krótko wspomina ją M. Stryjkowski, op. cit., s. 394. S. Starowolski: Wojownicy..., s. 185, powtarza szczegół o 26 tysiącach poległych Tatarów.
  74. Szczegóły te: ibidem, s. 202. Wbrew poprzednim, łączonym z Przecławem Lanckorońskim, są przyjęte przez naukę. Bitwa pod Białogrodem była w 1520 r.
  75. Ludwik Jagiellończyk, król Czech i Węgier, syn Władysława, bratanek Zygmunta I, który parokrotnie pomagał mu w jego troskach.
  76. Jan Tarnowski (1488 - 1561), kasztelan krakowski; (1536), hetman wielki koronny (1527). Gnoiński - najprawdopodobniej Leonard - zginął (1526) pod Mohaczem, wysłany tam z posiłkami polskimi dla Ludwika.
  77. Po łacinie: ferro igniąue.
  78. Mowa o wojnie z Turkami w r. 1521 na Węgrzech. Walczył tam Tarnowski: Turcy najechali Polskę w r, 1524.
  79. Mowa o walkach prowadzonych z Turcją na terenie Austrii (oblężenie Wiednia) w r. 1529.
  80. Słynna klęska bukowińska w r. 1497.
  81. Mowa o zwycięstwie Kamienieckiego (zm. 1515) nad Bogdanem, wojewodą w latach 1504 - 1517, jakie odniósł nad Dniestrem 4 października 1509 r.
  82. Po łacinie: longe lateque, zwrot niezmiernie częsty w historiografii rzymskiej i łacińskiej wieków późniejszych.
  83. Traktat pokojowy z Bogdanem zawarto w styczniu 1510 r.
  84. W r. 1531, 19 sierpnia, Tarnowski odbił twierdzę Gwożdziec, zajętą przez wojewodę mołdawskiego Petryłę, a 22 sierpnia tegoż roku odniósł świetne zwycięstwo pod Obertynem.
  85. Zwycięstwo nie było ostateczne i sprawa Mołdawii nie była naprawdę całkowicie załatwiona wobec wmieszania się Turcji.
  86. Zygmunt August urodził się w r. 1520. Istotnie w tym roku trwała wojna z Krzyżakami.
  87. Jakub Sęcygniewski istotnie walczył w wojnie 1520 r. Miejscowości, w których brał udział, powtarza za Kromerem Starowolski. Braunsberga to Braniewo, Rastembork - Kętrzyn.
  88. Stanisław (zm. 1524), książę mazowiecki, jeden z dwu ostatnich, wystąpił w wojnie z Zakonem 1520 r. po stronie Polski.
  89. Mowa o bitwie morskiej na Zalewie Wiślanym (początek 1520 r.).
  90. Udział Przecława Lanckorońskiego w wojnie krzyżackiej, wspomniany też u S. Starowolski: Wojownicy... jest pewny.
  91. Jan Zaremba, wojewoda kaliski, walczył w 1520 r. w czasie oblężenia Gdańska przez wojska Zakonu, co potwierdza Bernard Wapowski.
  92. Aleksander Iłowski - wojewoda płocki; walczył pod Heilsbergiem (Lidzbark) w wojnie krzyżackiej 1520 r.
  93. Walkę o Gdańsk w listopadzie 1520 r. opisał Z. Wojciechowski, op. cit., s. 105.
  94. Jan Boratyński - rotmistrz, chorąży przemyski. Epizod o bitwie pod Połockiem (1518) powtarza za Kromerem S. Starowolski: Wojownicy..., ss. 196 - 199.
  95. Jerzy Radziwiłł (zm. 1541), wojewoda kijowski (1510), hetman polny (1521), kasztelan trocki (1522), wileński (1527), marszałek nadworny (1528), hetman wielki litewski (1531), ojciec Barbary, królowej. Odznaczył się szczególnie w wojnie 1535 r. W sierpniu tegoż roku zdobył Starodub. Te same miejscowości (Radogoszcz, Smoleńsk) wymienia w biogramie Jerzego Radziwiłła S. Starowolski: Wojownicy..., s. 220.
  96. Bitwa pod Orszą stoczona została 8 września 1514 r.
  97. Smoleńsk, broniony w r. 1514 przez małą garstkę wojsk litewskich, został zdobyty przez wojska moskiewskie; poddał się 30 lipca tegoż roku. Por. Z. Wojciechowski, op. cit., s. 49.
  98. Twierdze te kilkakrotnie przechodziły z rąk do rąk. Michał Gliński (zm. 1534), marszałek nadworny litewski, odstąpił od króla i przy boku wielkiego kniazia moskiewskiego Wasyla (zm. 1533) walczył przeciw Polsce.
  99. Klęska pod Wiedroszą 14 lipca 1500 r.
  100. W r. 1535, był to jednak sukces krótkotrwały. Twierdze wymienione, z wyjątkiem Homla, wojska królewskie utraciły po paru miesiącach.
  101. Homel i Starodub zajęły wojska polskie w 1535 r. W Starodubie wysadzono w powietrze obwarowania. Por. Z. Wojciechowski, op. cit., s. 261.
  102. Daty obliczono dobrze: 1514 - 1535.
  103. Jan Swierczowski (zm. 1528), hetman polny litewski. Klęska wojsk moskiewskich pod Orszą była zupełna. Z. Wojciechowski, op. cit., s. 50, przyjmuje liczbę 80 tysięcy wojsk moskiewskich; wojsk litewskich było 30 tysięcy, koronnych - 4 tysiące.
  104. [brak przypisu/pomyłka w druku]
  105. Klęska pod Sokalem 2 sierpnia 1519 r. Poległ wtedy Fryderyk (Frydrusz) Herburt, sławiony przez pisarzy szesnastowiecznych.
  106. Klęska nad Seretem w 1538 r. Zwyciężył Polaków wojewoda mołdawski Petryło.
  107. Epizod z 1517 r. Opoczka - gród w pobliżu Pskowa, Oblężenie Opoczki opisał J. Dantyszek: Epithalamium reginae Bonae por. J. Dantisci, Cormina. Ed. S. Skimlna. Cracoviae 1950, ss. 112 - 114.
  108. W czasie gdy Michał Gliński (por. przypis 97) przeszedł do Wasyla.
  109. Mikołaj Sieniawski - por. przypis 69. Epizod o napaści na Oczaków wymienił za Kromerem S. Starowolski: Wojownicy..., s. 211.
  110. O napaściach na Oczaków w r. 1528 (pod wodzą Osta-fija Daszkiewicza) i w r. 1545 (pod wodzą kniazia Fedora Sanguszki, starosty włodzimierskiego) por. Z. Wojciechowski, op. cit., ss. 255, 336.
  111. Tłumaczy się dosłownie zwrot: Dei Optimi Maximi.
  112. Za czasów Zygmunta I Korona powiększyła się o księstwo zatorskie (1507) i o Mazowsze (1529), ostatnie udzielne księstwo (respective dwa księstwa) od czasów rozbicia dzielnicowego.
  113. Mowa o sekularyzacji Prus Krzyżackich, które stały się świeckim lennem Polski w r. 1525 na mocy traktatu zawartego w Krakowie.
  114. Książę słupski był lennikiem Polski, jednak tylko z pogranicznych grodów Prus Królewskich: Lęborka i Bytowa.
  115. Barbara Zapolya (zm. 2 X 1515) była żoną Zygmunta I od 8 lutego 1512 r.
  116. Bona Sforza (11 II 1494 - 20 XI 1557) była żoną Zygmunta I od 18 kwietnia 1518 r.
  117. Szczegóły trochę pomylone. Jako wielki władca przeszedł do historii Alfons I Magnanimo (Wspaniałomyślny), pierwszy z dynastii aragońskiej w Neapolu. Natomiast Alfons II panował przez jeden rok (1494 - 1495) i abdykował.
  118. Francesco Sforza (1401 - 1466) poślubił Marię w r. 1441 i od 1450 r. był księciem Mediolanu.
  119. Kromer troszczy się o fikcję mowy pogrzebowej.
  120. Jadwiga (15 III 1513 - 7 II 1573), córka Zygmunta I i Barbary, poślubiła 29 sierpnia 1535 r. Joachima II (1505 - 1571), syna Joachima I, margrabiego i elektora brandenburskiego, który w r. 1540 zaprowadził w swym księstwie lu-teranizm. Jadwiga pozostała, jak się zdaje, katoliczką. W r. 1551 złamała kręgosłup i do końca życia była kaleką. Dzieci Jadwigi i Joachima II, wnuki Zygmunta I, to: Elżbieta (61X1539 - 22 VIII 1595), żona księcia brunszwickiego Franciszka-Ottona; Zygmunt (2 XII 1538 - 14IX 1566), arcybiskup magdeburski; Jadwiga (21111540 - 21X1602), żona księcia brunszwickiego z linii Wolfenbtittel Juliusza; Zofia (14X111541 - 27 VI1564), żona burgrabi czeskiego Wilhelma z Rosenberga; dwoje dzieci zmarło w niemowlęctwie: syn Joachim (zm. 23 III 1544) i córka N. (zm. 1545). Doczekał się więc Zygmunt I sześciorga wnuków, z których chowało się jednak tylko czworo. Por. Z. Wdowiszewski, op. cit., s. 225.
  121. Izabella Jagiellonka (por. przypis 54) poślubiła (1539) Jana Zapolya (1499 - 1540), króla Węgier, syna Stefana, pana na Trenczynie, hrabiego na Spiżu, wojewodę siedmiogrodzkiego. Na dwa tygodnie przed śmiercią męża powiła Jana Zygmunta, dla którego usiłowano zdobyć tron węgierski. Zmuszona z synkiem do ucieczki, schroniła się u Zygmunta Augusta. Wróciła jednak do wschodniej części Węgier. W jej posiadaniu było m.in. miasto Debrecen, połowa zamku Tokay, zamek Regiecz.
  122. Znów fikcja mowy pogrzebowej. Powalenie na ziemię było formą udziału niewiast w uroczystościach żałobnych. Zofia (13 VII 1522 - 28 V 1575), córka Zygmunta I i Bony, poślubiła (1556) Henryka (1489 - 1568), syna Henryka Starszego, księcia brunszwickiego; młodsza córka Anna (18X11523 - 91X1596) została (l V1576) żoną Stefana Batorego (231X1533 - 12X111586), króla Polski; najmłodsza Katarzyna (l XI1526 - 16 IX 1583) wyszła (1562) za Jana księcia finlandzkiego, króla szwedzkiego (1537 - 1592), syna króla szwedzkiego Gustawa I. Por. Z. Wdowiszewski, op. cit., passim.
  123. Zygmunt August koronowany był vivente rege v, 1530 r., a więc w wieku dziesięciu lat.
  124. Pierwszą żoną Zygmunta Augusta była Elżbieta (9 VI1526 - 15 VI1545), córka Ferdynanda I, króla rzymskiego i Anny Jagiellonki czesko-węgierskiej. Poślubił ją 6 maja 1543 r.
  125. Zmarła w wieku dziewiętnastu lat.
  126. Lata obliczone dobrze: 1507 - 1548.
  127. Nawiązanie do słów Owidiusza (Metamorfozy 6, 182): "digna dea facies". U Kromera: "[...] dignamque, ut ait poeta summus, imperio faciem [...]". Zazwyczaj jako największego poetę wymieniano w XVI wieku Wergiliusza. Tym razem jest to stanowczo leksyka Owidiuszowa (Publiusz Owidiusz Nazo, 43 r. p.n.e. - 17 r. n.e., poeta epicki i liryczny). Wypowiedź Niobe, którą cytuje Kromer, brzmi: "A kto piękność mą widzi, przyznaje mi bóstwo". Cyt. za P. Ovidius Naso: Przemiany. Wyd. J. Czubek. Przetł. B. Kiciński. Warszawa 1921, s. 100.
  128. Idea o wyższości darów ducha nad darami ciała wywodzi się ze starożytności. Często przypominana w dobie humanizmu, w pismach autorów najwybitniejszych (u nas: Rej, Kochanowski).
  129. P. Terencjusz Afer: Eunuch, akt IV, sc. 7, w. 789. Cytat dosłowny za Terencjusz: Komedie... Oprac, i przekł. M. B rożek. Wrocław 1971, BN ser. II, nr 167, s. 83. Publiusz Terencjusz z Afryki (II w. p.n.e.), komediopisarz rzymski.
  130. Soliman II Wspaniały (zm. 1566), syn Selima I, jeden z najpotężniejszych sułtanów tureckich, panujący od 1520 r., w Egipcie upokorzył zbuntowanych Syryjczyków i Mameluków, zdobył Belgrad (1521), Rodos (1522), zadał Węgrom klęską pod Mohaczem (1526), zajął Budę (1529), oblegał bezskutecznie Wiedeń, Wenecji odebrał wiele wysp na Morzu Śródziemnym (1540), prowadził wojnę z Persją, zdobył Taurydę i Bagdad, wreszcie poległ pod Szegedem na Węgrzech. Zygmunt I z nim zawarł traktat pokojowy w r. 1532.
  131. O Ludwiku por. przypis 74.
  132. Papieże Juliusz II, Leon X, Adrian VI, Klemens VII (por. przypis 47) rządzili Kościołem kolejno w czasach Zygmunta I. Rzym często inicjował w wiekach XV i XVI wojny z Turcją. Szczególnie Leon X myślał o krucjacie anty-tureckiej.
  133. Spotkanie z Maksymilianem w r. 1515. Poselstwa wysyłał Zygmunt I okazjonalnie wielokrotnie do różnych władców, co zrozumiałe w dobie, w której nie było stałych ambasad. Sprawa, o której mowa, była przedmiotem licznych poselstw.
  134. Bajazet II (1447 - 1512), sułtan turecki od 1481 r. Istotnie w pierwszych latach panowania Zygmunta I, tj. w czasach panowania Bajazeta II w Turcji, trwał rozejm polsko--turecki, który przedłużono w r. 1512 po wstąpieniu na tron sułtana Selima II (1512 - 1520).
  135. Idzie o pokój madrycki zawarty (1526) pomiędzy Karolem V i Świętą Ligą w Cognac, do której pod patronatem papieża Klemensa VII Medyceusza weszły: Francja, Wenecja i Sforza mediolański. W tym układzie Karol V nie zamierzał popierać konfliktów z Polską. Por. Z. Wojciechowski, op. cit., s. 219.
  136. Mowa o wojnie szmalkadzkiej toczonej (1546) przez Karola V z książętami protestanckimi: z elektorem saskim i z landgrafem heskim. W niebezpieczeństwie był Albrecht, gdyż obawiano się, iż Karol V poprzez pretensje Waltera von Kronenberga, wielkiego mistrza Zakonu, do objęcia Prus Książęcych. Usiłował przeto Albrecht skłonić Zygmunta Starego i Zygmunta Augusta do wojny z cesarzem, ale nie uzyskał ich zgody. Por. ibidem, ss. 346 - 347.
  137. Kromer zajmuje stanowisko ortodoksyjne.
  138. W r. 1526 po śmierci Ludwika na Węgrzech magnaci wybrali królem Ferdynanda Habsburga, a średnia szlachta Jana Zapolya, wojewodą siedmiogrodzkiego. Wojna o koroną węgierską trwała w latach 1529 - 1538. Polska pośredniczyła w zawarciu pokoju w Wielkim Waradynie.
  139. Jan Zapolya szukał schronienia w Polsce w r. 1528.
  140. Do Gdańska dotarła stosunkowo wcześnie reformacja. W r. 1518 pojawił się pierwszy minister luterański. W r. 1522 wystąpił Jakub Hegge, ostro zwalczający katolicyzm. Doszło do zamieszek (20 XI 1522, 14 VIII 1523 i dalsze), mających obok religijnego także społeczny aspekt; szło o obalenie władzy patrycjatu. W r. 1525 wybuchło powstanie ludowe. Zygmunt I interweniował, przesłuchiwał, przybył do Gdańska osobiście (17 IV 1526). Z jego wyroku w lipcu ścięto sześciu oskarżonych w Gdańsku, ośmiu w Malborku. Sytuację prawną uregulowały tzw. Statuta Sigismundi (20 VI 1526), oddające władzą patrycjatowi, umacniające pozycję burgrabiego miejskiego (urząd ten ustanowiony był w r. 1457 przez Kazimierza Jagiellończyka). Król zobowiązał miasto do rocznej kontrybucji w wysokości czterech tysięcy lekkich grzywien pruskich. Powstanie poniosło całkowitą klęskę. Por. M. Bogucka: Walki społeczne w Gdańsku w XVI wieku. W: Szkice z dziejów Pomorza. Warszawa 1958, ss. 369 - 448; M. Biskup: Prusy Królewskie i Krzyżackie (1466 - 1526). W: Historia Pomorza, t. 2, cz. l, Poznań 1976, ss. 93 - 98.
  141. Por. przypis 112.
  142. Wojny z Tatarami prowadzone były za Zygmunta I wielokrotnie. Dochodziło do układów pokojowych, a nawet do współdziałania przeciw Moskwie. Por. Z. Wojciechowski, op. cit., s. 363. Podkreśla on skłonność państwa jagiellońskiego do współdziałania przeciw Moskwie, ale przypomina, iż pokój z Moskwą (1508) wywołał wojną z Tatarami (1510 - 1512), pokój z Tatarami - wojnę, z Moskwą (1512). Układy z Tatarami okazywały się najczęściej zawodne. Zygmunt I pisał 9 września 1513 r. do Jana Lubrańskiego: "Jak można wierzyć Tatarom, którzy mając wspomagać nas przeciw Moskwie, uderzyli na naszego sprzymierzeńca" (szło o wojewodę mołdawskiego) - (por. ibidem, s. 48).
  143. W egzemplarzu wykorzystanym dopisane tu ręcznie bardzo starym pismem notki marginalne, które po polsku oddać należy: Roztropność Zygmunta; Cnoty króla.
  144. Echo przysłowia łacińskiego: "Quidquid agis, prudenter agas et respice finem [...]". [tłum.: cokolwiek czynisz, czyń mądrze i przewiduj koniec].
  145. Annales, ks. VIII, w. 154. Quintus Ennius (III/II w, p.n.e.), rzymski poeta dramatyczny i epicki, autor zachowanego we fragmentach poematu Annales, opowiadającego o założeniu miasta aż po dobę współczesną poecie. Fabiusz Maksym to Fabius Cunctator, por. przypis 62.
  146. Echo słów Gajusa Swetoniusza Trankwilla, historyka rzymskiego. W biogramie Kaliguli: "Dotychczas można było opowiadać o nim jako o władcy [...]" - cyt. za G. Swetoniusz Trankwillus: Żywoty cezarów. Przekł. J. Niemirska-Pliszczyńska. Wrocław 1960, s. 182.
  147. Ps. 110 (111), X: "Bojaźń Boża początkiem mądrości..."; Przysł. 9, 10: "Początkiem mądrości jest bojaźń Jahwe...". Cytat często przytaczany w XVI w., np. w M. Bielski: Komedyja Justyna i Konstancyjej. Kraków 1557, w. 143: "Początek jest mądrości bać się Pana Boga..."
  148. W wojnie pruskiej (1519 - 1521) zaciężni Krzyżacy zwerbowani w Niemczech uderzyli na Polskę od zachodu, pod wodzą Wilhelma von Schonburga i Wilhelma hr. Isenburga. Wojska polskie odniosły nad nimi zwycięstwo opisywane przez łacińskich poetów (Krzycki, Dantyszek). Por.. Z. Wojciechowski, op. cit, ss. 104 - 106. Dnia 5 kwietnia 1521 r. zawarto czteroletni rozejm.
  149. Aleksander zmarł w nocy z 18 na 19 sierpnia 1506 r. Zygmunt śpieszył wtedy na Litwę, którą miał objąć jako wielki książę na mocy testamentu Aleksandra z 24 lipca 1506 r. Ostatecznie wybrany został wielkim księciem litewskim 20 października 1506 r., a 8 grudnia tegoż roku - królem polskim.
  150. W drodze na Litwę spotkał się Zygmunt I z Michałem Glińskim, wówczas walczącym jeszcze po stronie polskiej; Gliński opromieniony był właśnie zwycięstwem, które odniósł nad Tatarami pod Kleckiem (12 VIII 1506).
  151. Molossowie, plemię greckie w starożytnym Epirze. Kraj słynął z olbrzymich psów, pilnujących domostw i broniących swoich panów.
  152. Częste są u Kromera aluzje do spotkania władców z 1515 r.
  153. Niewątpliwie echo charakterystyki Katyliny: "Ciało miał wytrzymałe na głód, zimno, bezsenność [...]" - cyt. za G. Sallustiusz Krispus: Sprzysiężenie Katyliny i Wojna z Jugurtą. Przekł. K. Kumaniecki. Warszawa 1947, Biblioteka "Meandra" l, s. 57.
  154. Szczegół nie znany bliżej.
  155. Prawdopodobnie mowa o pożarze, który wybuchł 14 października 1536 r. Spłonęły wtedy na Wawelu komnaty Zygmunta Augusta.
  156. W młodości Zygmunt I romansował z Katarzyną Telniczanką (po 1480 - 1528), z którą miał troje nieślubnych dzieci: Jan (1499 - 1538), biskup poznański; Regina (ok. 1500 - 1526), żona (od 1518) Hieronima Szafrańca, sekretarza królewskiego; Katarzyna (1503 - 1548), żona (od 1522) Jerzego II hrabiego de Montfort. Katarzynę Telniczankę poślubił (1509) Andrzej Kościelecki (zm. 1515), podskarbi wielki koronny, kasztelan wojnicki. por. Z. Wojciechowski, op. cit., s. 16; Z. Wdowiszewski, op. cit., s. 219.
  157. Aluzja do tzw. wojny kokoszej (1537), tj. wojny domowej, wywołanej sejmem 1536/1537, w czasie której wojska obozujące na wsi i oblegające Lwów żywiły się kokoszami. Rokoszanie żądali m.in. zrównania praw duchownych i świeckich, sekularyzacji dóbr duchownych. Był to początek programu egzekucji, który na sile przybrał już za Zygmunta Augusta.
  158. Księga V Etyki Nikomachejskiej Arystotelesa poświęcona jest sprawiedliwości. Arystoteles ze Stagiry (384 - 322 p.n.e.), wielki filozof grecki.
  159. Przysł. 16, 12: "Obrzydłe królom działanie nieprawe Bo tron się opiera na sprawiedliwości".
  160. Dobra królewskie były w różnych okolicach Polski.
  161. Polityka Zygmunta I wobec cesarstwa była zawsze pokojowa.
  162. Ten passus i inne obliczone na efekt wygłaszania mowy.
  163. Szczegółów na ten temat nie udało się ustalić. Nie wiadomo też, czy idzie o Kazimierz na południe od Krakowa (dziś w samym mieście) czy o Kazimierz nad Wisłą.
  164. Por. przypis 139.
  165. Mowa o surowych karach ustanowionych na Śląsku za rządów Zygmunta I w latach 1504 - 1506. Por. S. Nowogrodzki: Rządy Zygmunta Jagiellończyka na Śląsku i w Łużycach (1499 - 1506). Kraków 1937, ss. 122 - 130. Maciej Korwin (zm. 1490), król Węgier, pretendujący do Czech, do których wtargnął w r. 1469, walczył przeciw Jerzemu z Podiebradów (zm. 1471), następnie przeciw Władysławowi Jagiellończykowi, który w r. 1471 objął ostatecznie tron czeski.
  166. Sekularyzacja Prus, tzw. traktat krakowski (por. przypisy 112, 140).
  167. W traktacie z Albrechtem bracia jego (Jerzy, Kazimierz i pominięty przez Kromera we wszystkich przekazach tekstu Jan) i ich męscy potomkowie zostali uznani za sukcesorów lenna.
  168. Podstawową pracę o sprawach gospodarczych Zygmunta I ogłosiła A. Sucheni-Grabowska: Odbudowa domeny królewskiej w Polsce 1504 - 1548. Wrocław 1967. O długach króla wobec służby za czasów Jana Olbrachta i Aleksandra por. J, Rutkowski: Skarbowość polska za Aleksandra Jagiellonczyka. Kwartalnik Historyczny, R. 23: 1909, szczególnie ss. 56 - 60.
  169. Sześciokrotne zaślubiny wyprawiane za czasów Zygmunta I dadzą się wyjaśnić następująco: Król Zygmunt I żenił się 8 lutego 1512 r. z Barbarą Zapolya, a 18 kwietnia 1518 r. z Boną. Zygmunt August ożenił się 6 maja 1543 r. z Elżbietą, córką Ferdynanda I. Ślub jego z Barbarą Radziwiłłówną-Gasztołdową zawarty był pomiędzy 28 lipca i 6 sierpnia 1547 r., ale nie uroczyście i nie na Wawelu; wchodzić tu w rachubę nie może. Natomiast za panowania Zygmunta I najmłodsza z jego sióstr, Elżbieta III, poślubiła 21 listopada 1515 r. Ferdynanda II; córka króla z pierwszego małżeństwa Jadwiga wyszła 29 sierpnia 1535 r. za Joachima II; córka z drugiego małżeństwa Izabella - 23 lutego 1539 r. za Jana Zapolya.
  170. Za czasów Zygmunta I obwarowano zamek we Lwowie, przebudowano zamek w Kamieńcu Podolskim (1542 - 1545), w Sandomierzu (tam królewską rezydencję przebudował architekt Benedykt, twórca zamku wybudowanego dla Zygmunta I w Piotrkowie), w Korczynie. Por. A. Wyczański: Studia nad gospodarką starostwo korczyńskiego 1500 - 1660. Warszawa 1964, ss. 169 - 177. W rozbudowanym za Zygmunta I zamku wileńskim powstała m.in. biblioteka. "Złote czasy Zygmuntowskie - to najświetniejsza epoka Wilna" napisał H. Mościcki: Wilno. Warszawa 1922, s. 15.
  171. Konstanty książę Ostrogski (por. przypis 63) otrzymywał za czasów Zygmunta I liczne godności, z którymi wiązały się nadania.
  172. Ostafij Daszkiewicz (por. przypis 67) w r. 1530 bronił mężnie Czerkas przed wojskami chana krymskiego Seadeta Gireja.
  173. Mikołaj Sieniawski (por. przypisy 69 i 108) już po śmierci Zygmunta Starego został hetmanem wielkim koronnym (1561).
  174. Po świetnych zwycięstwach pod Obertynem (1531) i pod Starodubem (1536) Jan Tarnowski (por. przypis 75) został kasztelanem krakowskim (1536); otrzymał więc najwyższe krzesło w senacie, dostępne świeckim.
  175. Semen Bielski, syn kniazia Fiodora Iwanowicza, po spisku przeciw Kazimierzowi Jagiellończykowi (1481) zbiegł do Moskwy. W r. 1534 wraz z okolniczym Wielkiego Księstwa Moskiewskiego Iwanem Ladskim przeszedł na stronę litewską i zjawił się w wojsku radziwiłłowskim. Obaj zostali przyjęci z otwartymi rękami przez Zygmunta 1. Znane są ich poczynania w Polsce do r. 1541.
  176. Jk l, 17.
  177. Ps. 33 (34), 11.
  178. Ps. 124 (125), 1.
  179. Ps. 20 (21), 8.
  180. Ps. 20 (21), 3, 4; Ps. 144 (145), 18 - 20.
  181. W katedrze wileńskiej za Zygmunta I wybudowano kaplicę św. Kazimierza. Kościół na Skałce w Krakowie otrzymał za panowania Zygmunta l m.in. srebrny posąg św. Stanisława (dzieło Stanisława Stwosza, syna Wita).
  182. Mowa o kaplicy Zygmuntowskiej przy katedrze wawelskiej budowanej w latach 1517 - 1533 przez Bartłomieja Berecciego.
  183. Poza kaplicą Zygmuntowską wiele wspaniałości wnętrza katedry wawelskiej pochodzi z czasów Zygmunta I. Jego darem z 1525 r. był śliczny złoty relikwiarz. Zygmuntem nazwano największy dzwon w katedrze wawelskiej.
  184. Streszczenie myśli z księgi Tobiasza, nie cytat dosłowny.
  185. Tob. 12. Cytat sparafrazowany.
  186. Mt 6 mówi obszernie o jałmużnie, o modlitwie i o poście.
  187. Aluzja do reformacji.
  188. Mt 24 mówi o jedności Kościoła, o Ewangelii, która "będzie głoszona po całej ziemi". Mówi też o fałszywych Mesjaszach, których wystąpienie poprzedzi koniec świata. Reformatorzy głosili w XVI w. ideę, iż każdy może wyjaśnić Ewangelię. Dlatego u Hansa Sachsa w dialogu szewca z teologiem szewc pokonuje adwersarza; dlatego później Rej, nie będąc protestanckim ministrem, mógł wystąpić z Postyllą.
  189. Mowa o ojcach Kościoła. Św. Ireneusz (ok. 130 - ok. 200) wykład o Kościele zawarł w piśmie Przeciw herezjom; św. Cyprian (200 - 258), autor dzieła o jedności Kościoła, ustalił twierdzenie, że poza Kościołem nie ma zbawienia; św. Augustyn (354 - 430) jest autorem m.in. dzieła O Państwie Bożym, w którym dowodzi podstawowych spraw z zakresu Kościoła.
  190. 1. Kor. 14, 33.
  191. Ef. 4, 14. Myśl sparafrazowana.
  192. Lata życia (81) wylicza S. Orzechowski, op. cit., s. 50.
  193. Tytuł ojca ojczyzny przyznał Juvenalis Cyceronowi (Satyra VIII, w. 244). Decimus Iunius Iuvenalis (ok. 42 - 125) satyryk rzymski. S. Orzechowski, op. cit., s. 81, nazwał zmarłego króla ojcem Ojczyzny, zgodnie z konwencją obdarzania takim tytułem władców.
  194. Aluzje do klęski bukowińskiej Jana Olbrachta; w czasach panowania Zygmunta I Polska nie poniosła tak dotkliwej klęski.
  195. Por. przypis 122.
  196. Tekst wiersza Jana Dantyszka (1485 - 1548), poety łacińskiego, jest powszechnie znany. Por. tenże: Pieśni. Przekł. A. Kamieńska. Olsztyn 1973, ss. 118 - 119.
  197. Czterowiersz Marcina Kromera o Zygmuncie I napisany był dla Paola Giovia (po łacinie podpisującego się Paulus Iovius), autora dzieła Elogia virorum bellica virtute illustrium (Pochwaly mężów sławnych cnotą wojenną). W wydaniach Mowy z lat 1568 - 1589 Kromer dołączył do niej teksty wierszy: Dantyszka i własnego.
    Słowa od "wcześniej [...]" do "Pawła III" i "Pierwszy spośród wszystkich" dodane w przedruku listu dedykacyjnego w wydaniu z r. 1589. Kromer istotnie posłował do papieża z wieścią o śmierci Zygmunta I.
    W pierwodruku podana data 24 lipca.

Źródło:

  • Mowa na pogrzebie Zygmunta I oraz O pochodzeniu i o dziejach Polaków księgi XXIX i XXX, Marcin Kromer; wstęp, przekład i oprac. J. Starnawski, (Literatura Warmii i Mazur w Dawnych Wiekach), Olsztyn 1982, s. 105-163, 199-221.


Do góry