Na marginesie tematyki cmentarnej


Nekrolog

Nekrolog, w dzisiejszym rozumieniu tego słowa, jest gatunkiem młodym, bo ma zaledwie... 200 lat ;-) i związany jest z dynamicznym rozwojem prasy w XIX i XX w. Jeśli jednak weźmiemy pod uwagę od jak dawna funkcjonuje sam wyraz, to będzie tego trochę więcej. Już bowiem w średniowieczu używano pojęcia necrologium, acz oznaczało ono coś innego niż dzisiejsze ogłoszenia pośmiertne.

Zanim jednak powiemy sobie co i jak, wtrącić należy, że nasz nekrolog pochodzi od greckiego nekrós - trup i logos - słowo. W średniowieczu wyraz ten został zlatynizowany i przyjął formę necrologium, która z czasem podlegała różnym rewolucjom jak np. funkcjonujące w XIX w. pojęcie nekrologja1.

Aby lepiej zrozumieć, na czym polegały zmiany znaczenia naszego nekrologu wyjaśnijmy sobie, co dziś rozumiemy pod tym pojęciem. Otóż wg Słownika Wyrazów Obcych jest to:

"(...) zawiadomienie o czyjejś śmierci podane do ogólnej wiadomości (zwykle w prasie), zawierające informacje dotyczące pogrzebu zmarłego oraz krótkie dane o jego życiu i działalności; także: artykuł, notatka w związku z czyjąś śmiercią, wspomnienie pośmiertne"2

Zazwyczaj dla zwykłego śmiertelnika jest to więc krótki anons w czarnych ramkach informujący o zgonie jakiejś osoby i zapraszający do wzięcia udziału w uroczystościach żałobnych.

Naturalnie podobne teksty pojawiały się już w pierwszych gazetach3, ale nie nazywano ich nekrologami i zazwyczaj były to obszerne opisy uroczystości pogrzebowych, które już się odbyły. Tymczasem współczesny (a nawet XIX-wieczny) nekrolog jest pewną formą zaproszenia na mający się dopiero odbyć pogrzeb. Istotne stało się więc umieszczenie go w takim medium, które cechuje się największą aktualnością, a jednocześnie jest szeroko dostępne. Warunek ten stopniowo zaczęła spełniać właśnie prasa.

Do góry

"Mroczne wieki"

No ale wróćmy do korzeni, czyli średniowiecza. Ówczesny nekrolog (zwany właściwie necrologium oraz obituarium, mortilogium, liber oblegiorum, liber praesentiarum4) był w istocie specyficznym typem kalendarza, prowadzonym przy kościołach katedralnych, czasem parafialnych oraz bardzo często - zakonnych. Obok dat dziennych i imion świętych zapisywano w nim dane zmarłych w tym dniu osób, za które należy odmówić Wieczny odpoczynek czy odprawić nabożeństwo za spokój duszy. Do ich grona należeli dobrodzieje świątyni czy konwentu (głównie świeccy np. królowie, książęta, rycerze, lecz także czasami bogaci mieszczanie), duchowni (biskupi, kapłani) oraz w przypadku zakonów współsiostry lub współbracia, czasem nawet z odległych opactw.

W nekrologu opactwa św. Wincentego we Wrocławiu5, dominują osoby duchowne (różni confratres et consorores tj. bracia i siostry), a przede wszytkim mężczyźni. No cóż, takie czasy. Wśród nielicznej grupy świeckich, występowało też bardzo dużo krewnych poszczególnych braci tj. ich ojców lub matek. Z drugiej strony, gdybyśmy chcieli dowiedzieć się czegoś o osobach wspominanych przez necrologium wrocławskie, bylibyśmy w nie lada kłopocie. Obok imion czcigodnych zmarłych zazwyczaj nie podawano roku śmierci, a "profesję" precyzowano lakonicznymi określeniami: laicus (świecki), confrater (brat zakonny), soror (siostra zakonna), sacerdos (kapłan) itp.

Początkowo były to tylko drobne notki nanoszone na marginesach właściwych kalendarzy, lecz z czasem wykształciły się one w zupełnie odrębną księgę - właśnie necrologium. Prowadzono je co najmniej od VII w., przy czym najdawniejszy znany nekrolog, zatytułowany Depositio Episcoporum wspomina papieży panujących w l. 254-3536.

Kościół przywiązywał szczególną wagę do tej specyficznej formy pamięci o zmarłych. Już w 1285 r. synod łęczycki przypominał o obowiązku prowadzenia nekrologów, aby po kazaniu odczytywać z nich imiona dobroczyńców kościoła i... przypominać krewnym o rocznicy śmierci7.

Do góry

Faza przejściowa

Przez długie wieki nasz nekrolog był więc rozumiany właśnie jako taka księga pamiątkowa o charakterze przede wszytkim "religijnym". Rzecz uległa zmianie dopiero na początku XVIII w.

Wtedy to niejaki Dom (?) Rivet de la Grande wpadł na pomysł wydania zbioru biogramów zasłużonych dla dobra ludzkości mężów, zatytułowanego Nerologue de Port-Royal (1723 r.). Idea szybko zyskała na popularności, a oryginalną formę nadał jej Adolf Heinrich Friedrich Schlichtengroll, który w l. 1790-1806 wydawał w formie periodyku Necrolog der Deutchen (niem. Nekrolog Niemców)8. Jeszcze w l. 20 XIX w. dzieło Schlichtengrolla naśladował de Muhal redagując L`Annuaire necrologique (l. 1821-1826).

Nie były to typowe kościelne nekrologia. Co prawda stosowano w nich podobny do średniowiecznego układ treści (tzn. wg dat dziennych), lecz daleko im było do zwykłych spisów zmarłych. Wzbogacono je bowiem o obszerne i wyczerpujące biogramy, opisujące nie tylko czyim synem był konkretny osobnik, ale przede wszytkim, czym się zasłużył dla dobra ludzkości. Teksty te pełniły zatem funkcję nie tylko wspomnieniową, ale dydaktyczną, a tym samym stosowano w nich specyficzny tj. podniosły i patetyczny styl wypowiedzi.

Dzieła te stały się zalążkiem późniejszego typu nekrologu-wspomnienia pośmiertnego, bardzo popularnego w polskiej prasie XIX-wiecznej, a i współcześnie występującego na łamach gazet i czasopism.

Do góry

"Groch z kapustą"

W ciągu XIX w. i na początku XX w. nasz nekrolog funkcjonował jednocześnie w wielu różnych znaczeniach, co doskonale pokazują nam ówczesne encyklopedie.

Weźmy np. hasło z Encyklopedii powszechnej (l. 1859-1868) Orglebranda, wg której nekrolog jest to:

"krótka wzmianka biograficzna o świeżo zmarłej osobie."9

czy z Wielkiej encyklopedii powszechnej ilustrowanej (l. 1890-1914):

"Dzisiaj Nekrologiem nazywać zwykliśmy życiorys krótki osoby od niedawna zmarłej, czasami również zbiór życiorysów takich z roku całego lub okresu czasu mniejszego, ogłaszanych w wydawnictwach różnych."10

Nie ma tu jeszcze mowy o tak powszechnej dziś funkcji nekrologu, jak poinformowanie bliźniego o fakcie zgonu i pogrzebie danej osoby, na pierwszy plan wychodzi wspomnienie zmarłego poprzez przedstawienie jego biografii.

Tymczasem w M. Arcta Słowniku ilustrowanym języka polskiego (1916 r.) pod hasłem nekrolog czytamy:

"zawiadomienie w czasopiśmie o czyjej śmierci; krótki opis życia osoby świeżo zmarłej."11

Widać zatem jak z czasem ewoluowało pojęcie nekrologu: od tylko biogramu do również zawiadomienia o zgodnie.

Z powyższych definicji wyłaniają się nam dwa podstawowe typy nekrologu:

  • nekrolog wspomnieniowy (Encyklopedia Orglebranda, Wielka encyklopedia..., Słownik... M. Arcta)
  • nekrolog ogłoszeniowy12 (Słownik... M. Arcta)

Oba gatunki przez długi czas współistniały ze sobą, czasem przenikały się nawzajem, acz ten pierwszy zagościł na łamach gazet najwcześniej i dopiero z czasem został "zdetronizowany" przez drugi typ nekrologu.

Do góry

Nekrolog wspomnieniowy

Teksty te pojawiały się w polskich gazetach już od ok. 1810 r.13, acz ich szczególna popularność przypada na pocz. 2. poł. XIX w. jak zresztą nekrologii w ogóle14. Na początku XIX w., między innymi za sprawą Schlichtengrolla, był to głównie obszerny artykuł wspomnieniowy i jako taki przeniknął do prasy.

Trzeba jednak zaznaczyć, że do l. 20-tych XIX w. nie określano ich słowem nekrolog. Według Jacka Kolbuszewskiego jedną z pierwszych osób, która użyła tego terminu miała być Klementyna z Tańskich Hoffmanowa, która w ten sposób określiła artykuły poświęcone zmarłym. Warto tu przytoczyć fragment jej wypowiedzi:

"Już po raz czwarty w tym piśmie wesołe anegdoty o pełnych życia dzieciach (bo komuż jeśli nie dzieciom życie przystoi) ustępują miejsca smutnym nekrologom [podkr Sowa]. Rani ta zmiana serce wydawcy, ale kiedy takie wyroki nieba, kiedy śmierć nie zawsze czeka późnego wieku, żeby w ofiary swoje uderzać, miło mi przynajmniej, iż mogę uczcić niejako te zgasłe przed czasem światła, te zwiędłe w poranku kwiaty, a kiedy znikły z tej ziemi, w sercach żyjących dzieci wpoić ich pamięć. Umieszczam wiec nadesłany mi artykuł tym chętniej, że znając miłą Emilię Chopin i osobistą przejęta ku niej wdzięcznością, szczerze dzielę żal rodziny i przyjaciół nad jej utratą."15

Klementyna z Tańskich Hoffmanowa podała nam tutaj definicję tego wczesnego nekrologu, którego ideę można streścić następująco: "Ta osoba była bardzo ważna, więc należy ją zapamiętać i brać z niej przykład". Był to specyficzny typ biogramu, gdzie poprzez ukazanie życia i zasług zmarłej/ego starano się "uwiecznić" ją/jego w pamięci czytelnika. Informacje o dacie i miejscu pogrzebu schodziły na dalszy plan, a czasem ich po prostu nie podawano.

Pięknym przykładem takiego "pra-nekrologu" jest tekst pióra Juliana Ursyna Niemcewicza, poświęcony Stanisławowi Małachowskiemu. W prostych słowach autor prezentuje krótko karierę obywatelską Małachowskiego tj. jakie urzędy piastował i jak się na nich sprawował. Wychwala więc przede wszytkim cnoty obywatelskie i zasługi zmarłego dla dobra Ojczyzny. Podkreśla jego poświęcenie oraz oddanie dobru Polski i "ludu rolniczego". Można odnieść wrażenie (poniekąd słuszne), że w osobie Małachowskiego Rzeczpospolita straciła naprawdę wielką jednostkę.

Nie znaczy to, aby wszytkie tego typu teksty były długie i opisywały wybitne czyny nieboszczyka od kołyski, aż po grób. Weźmy np. nekrolog niejakiego Mateusza Gładyszewskiego:

"Dnia 9 czerwca r.b. 1822 zszedł z tego świata Mateusz Gładyszewski Marszałek Zgromadzenia Gminnych okręgu Kuiawskiego, oraz ciągle Deputowany na wszystkie Seymy byłego Xięstwa Warszawskiego, a następnie Królestwa Polskiego, Kawaler orderu S. Stanisława, Obywatel do oyczyzny szczerze przywiązany i znaczne ofiary iey niosący, dobry mąż i oyciec, rządny gospodarz, pan litościwy.

Jeśli słusznym iest i przyiemnym obowiązkiem oddać hołd publiczny cnotom zmarłego przyjaciela, tedy złożenie tegoż hołdu prziacielowi i wzorowemu zarazem Obywatelwi najświętszą staie się powinnością.

Pokój wam szanowne cienie! Chwała imieniowi cnotliwego."16

albo z kolei doniesienie o śmierci ks. Sebastiana Zarzeckiego:

"Stolica nasza w nowym smutku pogrążona została. W dniu 20 b.m. zakończył tu dni swoie, powszechnie szanowany i kochany kapłan, przyjaciel ludzi, dobroczyńca ubogich i sierot s.p. JW. JX. Sebastyan Zarzecki, Kanonik Katedralny Krakowski w 68 roku życia swego. Zwłoki tego szanownego Prałata, wieczorem dnia 22 b.m. z przyzwoitą rzeczy okazałością przeniesione zostały do świątyni zamkowej, a nazaiutrz po odbytem żałobnem nabożeństwie do grobu spuszczone. Licznie nader zgromadzona publiczność złożyła winny hołd pamięci nieboszczyka."17

I jeszcze jeden, tym razem typowo "wspomnieniowy" przykład:

"Ubolewać nad śmiercią i opłakiwać skon ś.p. Aurelego hr. Poletyło, zmarłego w tak odległej od stron rodzinnych Bolonii, któż może więcej po żonie, dzieciach, rodzeństwie i familii, jeżeli nie przyjaciel lat dziecinnych, kolega przy stoliku naukowym, towarzysz podróży odległych za granicą, a następnie świadek jego cnót i poświęceń się w domowem i obywatelskiem życiu?

Niełatwo napotkać ludzi, którzyby przy temperamencie z natury żywym, umieli tak nad sobą panować i posiadali ten rozum prosty i logiczny, przy właściwem zapatrywaniu się na ludzi i rzeczy tego świata. A jeżeli chodziło o udzielenie rady, podanie ręki, lub stawienie się w obronie za pokrzywdzonym, ś.p. Aureli rósł w olbrzyma, i walczył do ostatka z tem niezłomnem przekonaniem, iż znajduje nagrodę we własnem sumieniu, pełniąc swoją powinność.

Ten to hart duszy i żelazna wola cechowały wszystkie jego czyny. Któż więcej od ś.p. Aurelego był uposażonym od natury i niejako przeznaczonym do przewodzenia innym? Z chęcią też ustępowano mu tego miejsca, tak odznaczającą się była jak męzka postawa jego, tak i tak wyższość. Śmiało rzec mogę: nie wielu tak odważnych ludzi i spokojnych w chwilach próby.

Jeśli między duchami, co opuściły tę ziemską pielgrzymkę, a pozostałymi na tej ziemi śmiertelnikami istnieją jakie stosunki, to tem silniejszą pokładam w tem wiarę, gdyś mi się w sennych i okropnych marzeniach w chwili skonu twego, niejako objawił i odejście do lepszej krainy zapowiedział.

Pokój twej szlachetnej duszy! Do nieukojonego żalu tych co cię znali i też twej familii, przybywa i łza prawdziwego przyjaciela, który ją twej pamięci poświęca.

Nie mam co robić na świecie,
Grób się po grobie otwiera,
Co mi najdroższa śmierć miecie[?],
I bez litości zabiera,
Co z pół wiekowej pielgrzymki
Wiązałem w węzły wspomnienia,
Jakby z śniegowej zadymki
Został strumień - łez strapienia!"
18

Nic nadzwyczajnie obszernego w porównaniu z tekstem, poświęconym Stanisławowi Małachowskiemu, lecz i tu mamy rejestr zasług, funkcji, zalet zmarłego, będący wyraźnym apelem o godne uczczenie jego pamięci. Tym niemniej nadal jesteśmy tylko biernymi świadkami faktu śmierci pana Mateusza, ks. Zarzeckiego czy hrabiego Poletyło i nie możemy np. odprowadzić ich trumien na cmentarz. Co ciekawe, dwa pierwsze nekrologi wyraźnie ciążą ku swej krótszej, nowoczesnej formie, chociaż są wcześniejsze o kilka dziesięcioleci (1822 r., 1830 r.) od tekstu poświeconemu Aurelemu Poletyło (1875 r.).

Dla współczesnego czytelnika styl owych "wspominków" może się zdawać cokolwiek "egzotycznym". Nie jest to tylko kwestia ewolucji polszczyzny. Teksty te cechowały się specyficznym językiem, któremu najbliżej było chyba do mów pogrzebowych. Tak jak one pisane były podniosłym stylem, obfitym we wszelakie metafory i poetyckie zwroty, których zadaniem było oddać, a zarazem wywołać jak najżywsze emocje. Z czasem wykształciła się pewna konwencja pisania takich prasowych mów pogrzebowych, która tworzyła ramy dla każdej wypowiedzi o zmarłym. Pół biedy, jeśli zmarły był naprawdę wybitny, ale nieraz nekrologi poświęcano "zwykłym śmiertelnikom", co w połączeniu ze zbyt podniosłym stylem dawało komiczne, żeby nie powiedzieć żałosne wyniki19.

Warto tu zauważyć, że podświadomie zdawano już sobie sprawę, iż najodpowiedniejszą chwilą na wychwalanie danego "zasłużonego" jest krótki okres po jego śmierci. Ciekawie prezentuje zatem działalność redakcji "Tygodnika Ilustrowanego", która artykuły wspomnieniowe wydawała nieraz w dobre kilka wieków po śmierci danego osobnika20 ;-) Cóż, nazwanie ich nekrologami jest chyba jednak lekkim "naciąganiem", acz w pewnym sensie kontynuowały one ideę Schlichtengrollowskiego Necrolog der Deutchen.

Nekrolog wspomnieniowy był bardzo popularny i nadal można go jeszcze spotkać w prasie codziennej. Z czasem jednak zaczęła mu rosnąć drobna (dosłownie) konkurencja.

Do góry

Nekrolog ogłoszeniowy, czyli zaproszenie na pogrzeb

Główną cechą wyżej opisanego nekrologu była jego objętość i treść nastawiona na uczczenie zmarłego. Jednak życie ludzkie to nie tylko budowanie pomnika ze spiżu, lecz także tak trywialne sprawy jak... pogrzeb, o którym trzeba jakoś zawiadomić krewnych i znajomych. Być może właśnie ta "przyziemna" potrzeba zaproszenia bliźniego na uroczystości żałobne stała się przyczyną wykształcenia krótkiego nekrologu, który "roboczo" nazywać będziemy ogłoszeniowym21.

I tak od ok. 2 poł. XIX w. termin nekrolog stopniowo rozszerzano właśnie na owe specyficzne ogłoszenie. Jednak dopiero pisarze przełomu XIX i XX w. (Prus, Świętochowski, Żeromski) używali go w powszechnym dziś rozumieniu krótkiego anonsu prasowego, powiadamiającego o czyimś zgonie.

Tak więc w ciągu 2 poł. XIX w. nekrolog prasowy ewoluował stopniowo od raczej obszernego biograficznego wspomnienia do krótkiej i zwięzłej notki, powiadamiającej przede wszytkim kim był zmarły (w tym, jakie pełnił urzędy) oraz kiedy odbędzie się pogrzeb lub nabożeństwo za jego świętej pamięci duszę. Szczególnie istotny jest tu czas przyszły: owe anonse informowały, że owszem komuś się zmarło, ale uroczystości związane z tym faktem dopiero się odbędą. Moim zdaniem jest to istotna cecha wyróżniająca nowoczesny nekrolog: nie jest on bardzo rozbudowanym epitafium czy sprawozdaniem z pogrzebu, ale zaproszeniem do wzięcia w nim udziału.

Nie da się tu nie dostrzec analogii z klepsydrami (patrz: Klepsydry abo kartki pogrzebowe): podobnie krótka treść, ograniczająca się do podania kto, gdzie i kiedy ma zostać pochowany.

Zresztą nie tylko o pogrzebach zawiadamiano w ten sposób: "Kurier Warszawski" w rubryce Nekrologja zamieszczał także ogłoszenia o różnych nabożeństwach rocznicowych22. Z kolei Józef Ignacy Kraszewski w redagowanym przez siebie czasopiśmie "Tydzień Polityczny, Naukowy, Literacki i Artystyczny" (Drezno w l. 1870-1871) podawał również krótkie relacje z pogrzebów (także z emigracji) oraz dane o nekrologach w innych periodykach23.

Przyjrzyjmy się wreszcie stylistyce tych "nowoczesnych" nekrologów. Nie różniły się one zbytnio od grzecznych zaproszeń i podobnie jak te ostatnie układane były według pewnej konwencji, wykorzystującej określone zwroty. Aby wyróżnić jakieś cechy charakterystyczne, poczytajmy sobie kilka przykładów:

I.
"Franci[szka]: z Chojnackich Zielińska przeżywszy lat 44, wczoraj przeniosła się do wieczności. Pozostałe Dzieci, zapraszają Krewnych, Przyjaciół i Znaiomych na żałobne Nabożeństwo iutro o godz: 10 z rana, w Kościele dolnym S.Krzyża, i w tym dniu o g. 3 1/2 z połud: na wyprowadzenie zwłok z tegoż Kościoła, na smę[tarz]: Pową[zkowski]:"24

II.
"Ś p. Emilia Kindler, nauczycielka prywatna, po krótkiej chorobie, zmarła dnia 16 grudnia 1875 r., w wieku lat 36. Ciężko strapiona matka wraz z bratem, siostrą i familją, zapraszają Krewnych, Przyjaciół, Znajomych i Uczennice zmarłej na wyprowadzenie zwłok z kościoła Ś go Jacka przy ul. Freta, dina[!] 19 t.j. w niedzielę o godzinie w pół do trzeciej, na cmentarz Powązkowski oraz na Nabożeństwo żałobne w tymże kościele o godzinie 9 rano, w dniu 20 b.m. t.j. w poniedziałek."25

III.
"Ś.P. Leopold Sokołowski, obywatel ziemski, opatrzony św. sakramentami, przeżywszy lat 81, po długiej i ciężkiej chorobie w dniu 3-im listopada 1890 roku życie zakończył w dobrach Czyżowo, gubernji łomżyńskiej. Wyprowadzenie zwłok do kościoła w osadzie Czyżewo nastąpi w dniu 5-ym listopada, a pochowanie na miejscowym cmentarzu nazajutrz, to jest we czwartek dnia 6-ego listopada r.b., na które w ciężkim smutku pozostała wdowa wraz z dziećmi i wnukami zaprasza krewnych, przyjaciół i znajomych. Oddzielne zaproszenia rozsyłane nie będą."26

Widzimy jak odmienne się od cytowanych wyżej nekrologów Mateusza Gładyszewskiego, ks. Sebastiana Zarzeckiego czy Aurelego Poletyło. Przede wszytkim ich treść jest bardzo sformalizowana. Mimo że dzielą je dziesięciolecia, napisane zostały wg podobnego schematu (tj. imię nazwisko, sprawowane funkcje, przyczyna i/lub okoliczności śmierci, wiek, nadawca (rodzina itp.), zaproszenie krewnych i znajomych na pogrzeb/i lub nabożeństwo żałobne), a gdybyśmy postudiowali inne przykłady z "Kuriera Warszawskiego", zauważylibyśmy jak często występują w nich te same zwroty (np. "opatrzona/y sakramentami", "po ciężkiej/krótkiej chorobie", "pogrążona w nieutulonym smutku/żalu" itp. itd.)27.

Bardzo ciekawa jest też warstwa "uczuciowa" tych nekrologów. Wcześniej zmarłych "powszechnie szanowano" i "czczono" głównie za "cnoty obywatelskie"28. Tymczasem krótkie anonse "Kuriera Warszawskiego" ukazują nam nie tylko naród cierpiący po stracie wielkiego obywatela, ale najbliższą rodzinę tj. całe rzesze "stroskanych" i "pogrążonych w żalu" matek, sióstr itp.

Jednak wbrew pozorom nie da się uogólnić, że akurat tak wyglądał przeciętny nekrolog ogłoszeniowy w XIX w. Przede wszytkim był on nadal rzadki. Nekrologi Kraszewskiego czy "Gazety Warszawskiej" wyraźnie ciążyły w stronę tekstów wspomnieniowych29. Te pierwsze są zresztą specyficzne, mają bowiem wydźwięk wyraźnie patriotyczny ("kapłan razem i Polak"). Ogłoszenia "Kuriera Warszawskiego" kładą większy nacisk na fakty pozwalające zidentyfikować zmarłego, a "Krewnym i Znajomym" uczestniczyć w obrzędach żałobnych. W pewnym sensie są więc bardzo nowatorskie i bliskie współczesnym ogłoszeniom np. "Gazety Wyborczej".

Nekrolog wierszowany i inne warzywa ;-)

Wymienione wyżej typy nekrologów różnią się między sobą w zasadzie głównie treścią i sposobem jej przekazania. Wbrew pozorom nie zawsze była to czysta epika.

Od czasu do czasu pojawiały się bowiem nekrologi wierszowane, zazwyczaj będące jednocześnie wspomnieniem pośmiertnym i refleksją, związaną ze zgonem konkretnego delikwenta. W ten sposób uczczono np. Stanisława Małachowskiego30, ale i mniej znane jednostki bywały w ten sposób upamiętniane. Na przykład w "Kurierze Warszawskim" z 1842 r. znajdujemy ciekawy wiersz poświęcony niejakiemu Witalisowi Trzcińskiemu, gdzie każdy wers zaczyna się od kolejnej litery imienia i nazwiska zmarłego (tzw. akrostych). Bywały zresztą mniej "udane" teksty, jak ten wyszukany przez Juliana Tuwima w "Gazecie Codziennej" z 1858 r., które dziś zamiast łez wywołują lekki uśmieszek. Czytamy bowiem:

"Żona Najlepsza emigrowała
Do krain ducha z więzienia ciała!
O, Magdaleno, jakaś okrutna.
Komnata twoja taka dziś smutna;
Ucho w niej moje już nie usłyszy
Dźwięków twej mowy
Słodkimi słowy;
Dziś chyba szelest po krokach myszy
I westchnień moich ciche szemranie:
Tak się nie godzi, moje kochanie.
Opuścić męża w płaczu padole.
By cię oglądać, ja umrzeć wolę!
Około ciała by legnąć ciałem,
Ten grób podwójny wymurowałem,
A gdy po Śmierci żywot donoszę,
I tu zapukam; otwórz mi, proszę."
31

Wreszcie, w zależności od nadawcy, możemy także wyróżnić nekrolog odinstytucjonalny, gdzie inicjatywa uczczenia zmarłego lub zaproszenia na jego pogrzeb wyszła od jakiejś instytucji. Wbrew pozorom nie musiały to być tylko teksty w stylu "Cały zakład żegna przodownika pracy". Inicjatorami tego typu wspomnień pośmiertnych były nieraz redakcje, które z okazji śmierci jakiegoś wielkiego męża czy żony, wydawały specjalne, "odredakcyjne" nekrologi. Zresztą bardzo często tekst tak komponowano, aby sugerował, iż jest to głos i inicjatywa całego społeczeństwa32.

Popularna była też praktyka drukowania nekrologu-zapowiedzi obszerniejszego tekstu wspomnieniowego. Było to uzasadnione względami często praktycznymi, gdy np. informacja o zgonie doszła do redakcji, kiedy bieżący numer był już zamknięty lub nie było czasu na napisanie odpowiednio długiego panegiryku33.

Do góry

Wędrówka po łamach

Analizując sposób i miejsce, gdzie zamieszczano nekrologi w prasie, możemy się dowiedzieć kilku ciekawych faktów o naszych praprzodkach.

Początkowo w żaden sposób nie wyróżniano nekrologów spośród innych wiadomości. Dopiero z czasem, od ok. l. 60 XIX w.34, zaczęto gromadzić je w odrębną rubrykę, acz nawet wtedy zdarzało się, że niektóre umieszczano poza nią35. Z czasem rubryka ta zyskała dźwięczny tytuł Nekrologja36. Prawdopodobnie w osobnym dziale grupowano płatne ogłoszenia, zamawiane przez rodzinę zmarłego, a osobno nekrologi odredakcyjne. Jest to jednak tylko hipoteza, wymagająca dokładnego przewertowania całej masy gazet.

Tendencje do ujednolicenia wyglądu nekrologów wypłynęły od wydawców periodyków, przy czym Jacek Kolbuszewski stwierdza, iż pierwotnie dotyczyły one głównie nekrologów odredakcyjnych. Z czasem zaczęto więc pogrubioną lub inną czcionką wyróżniać nazwisko zmarłego, a nieraz także nadawcę ogłoszenia ("nieutuloną w żalu rodzinę" itp.). W zależności od poczucia estetyki redakcji, stopniowo wiadomość o śmierci zaczął poprzedzać skrót "Ś.P." (świętej pamięci) i/lub stylizowany krzyż, przez co ogłoszenia pośmiertne zyskały na przejrzystości.

Jednak tym, co dzisiaj pozwala nam odróżnić nekrolog od ogłoszenia agencji towarzyskiej jest gruba, czarna ramka. Jacek Kolbuszewski podaje, iż występowała ona już w 1839 r.37 Jej geneza również wywodzi się od klepsydr (patrz Klepsydry abo kartki pogrzebowe).

Wbrew dzisiejszej praktyce do informacji o zgonach przywiązywano dużą wagę. Umieszczano je bowiem często wśród wiadomości bieżących, a czasem nawet na pierwszej stronie. Nekrologi - dłuższe i krótsze - przez długi czas nie miały zresztą stałego miejsca na łamach czasopism i nie grupowano ich w oddzielne rubryki.

Najlepiej widać to w "Kurierze Warszawskim". W numerze 290 z 1846 r. na pierwszej stronie możemy przeczytać wcale obszerny nekrolog niejakiej Zofii Morawskiej, który poprzedzają informacje o mających się odbyć następnego dnia uroczystych nabożeństwach we wszytkich kościołach38 i nominacji nowych urzędników przez Radę Administracyjną. Za nim znajdują się natomiast dwa krótkie nekrologi (Adama Nęcińskiego i Emilii Matyldy z Hechów Liedtkie) i... wiadomość o wprowadzeniu zakazu dostarczania do wojska zastępców przez Żydów39 oraz nowych tytułach dostępnych w księgarni Ignacego Klukowskiego (róg ul. Miodowej i Senatorskiej, jakby kto pytał ;-)). W numerze 241 z 1869 r. nekrologi, już w formie tylko krótkich anonsów, informujących głownie o pogrzebach, doczekały się własnej, wyodrębnionej rubryki, ale umieszczonej między depeszami, sprostowaniami a wiadomościami z prowincji i przeglądem innych tytułów prasowych. Bezpośrednio za nekrologami możemy przeczytać również o... ślubie Feliksa Niklewskiego i Bronisławy Rosińskiej, który odbył się w przycmentarnym kościele św. Karola Boromeusza oraz kronikę kryminalną40. Atmosferę smutku dodatkowo rozpraszały "Bańki mydlane", czyli kilka dowcipów drukowanych z kolei przed nekrologami41.

Z pierwszych stron nekrologi przesuwano coraz bliżej środka gazety, acz jeśli chodzi o "Kurier Warszwski" nigdy nie był to szary koniec. Rzadko też sąsiadowały one z reklamami42. Powoli wykształciła się praktyka, że obszerne wspomnienia o wybitnych zmarłych drukowano na początku periodyku, podczas gdy krótkie notki o pogrzebach "mniej wybitnych" śmiertelników umieszczano gdzieś w dalszej części gazety. Dobrze to widać np. w "Tygodniku Ilustrowanym", gdzie prawie każdy numer rozpoczyna artykuł o jakiejś zasłużonej jednostce i dopiero po kilku stronicach trafiamy na maleńką rubrykę Zmarli lub rozsiane w różnych miejscach, prawie niewidoczne nekrologi.

Zresztą, co ja się będę rozpisywać, zapraszam do przeczytania tych kilku stroniczek "Kuriera Warszawskiego", które wydobyłam z czeluści Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego. Kapitalna lektura! :-)

Do góry

Wracając na ziemię...

... czyli do czasów nam współczesnych. Wystarczy wziąć pierwszą lepszą gazetę codzienną, aby zobaczyć co zostało z tych XIX-wiecznych nekrologów, a co nie wytrzymało próby czasu.

Od razu zauważymy, że gdzieś zanikł nekrolog wspomnieniowy. Jest obecny, ale to nie on stanowi dominującą formę ogłoszenia pośmiertnego. Wyjątkowo trwałe okazały się natomiast frazy, charakterystyczne dla dawnych nekrologów. Nadal możemy bowiem spotkać różne "głębokie żale" czy "pokoje prochów" ;-) Drobnej ewolucji uległa strona edytorska tekstu nekrologów, przyjęło się bowiem np. podawanie imienia zmarłego a czasem nawet nadawcy majuskułą i/lub pogrubioną czcionką. Z kolei nie uległy zmianie typowe "emblematy funrealne" jak krzyż, gałąź palmowa, znicz, acz były one charakterystyczne raczej dla klepsydr i to na nich częściej występują.

Obserwacje te dotyczą gazet, ale przecież nie jest to dziś jedyne medium informacyjne. Warto tu zasygnalizować ciekawe zjawisko, jakim są niektóre portale internetowe, poświecone zmarłym. Na przykład w serwisie pozegnania.pl możemy zamieścić nekrolog-wspomnienie i dowolnie edytować jego wygląd. Nie obowiązują tu żadne konwencje: treść tych ogłoszeń (w tym dobór słów itp.) oraz ich długość zależy wyłącznie od nadawcy.

Cóż, czasy się zmieniają, lecz dopóki ludzie przywiązują wagę do śmierci, dopóki trwać będą nekrologi.

© Sowa
31.12.2005

Do góry

Przypisy:

  1. Liczba mnoga od nekrologium, po "polsku" powinno więc być nekrologi. Generalnie chodziło o zbiór nekrologów.
  2. Hasło nekrolog [w:] Słownik wyrazów obcych, www.swo.pwn.pl, 20.12.2005.
  3. Por. "Kurier Polski" 1729 - 1733, 1737 - 1760, gdzie obok krótkich informacji o uroczystościach egzekwiach za duszę Augusta II umieszczano obszerne relacje z pogrzebów (Pogrzebu J.O. Józefa i Franciszka Stadnickich opisanie).
  4. Hasło nekrolog [w:] Encyklopedja kościelna podług teologicznej encyklopedji Wetzera i Weltego, z licznemi jej dopełnieniami : T. 16, przy współpracownictwie kilkunastu duchownych i świeckich osób wydana przez Michała Nowodworskiego, Warszawa 1885, s. 9.
  5. Nekrolog opactwa św. Wincentego we Wrocławiu, wyd. przygotował K. Maleczyński, tekst przejrzeli, wstęp i komentarze uzupełnili B. Kürbis, R. Walczak, (Pomniki Dziejowe Polski, seria 2, tom IX, cz. 1), Warszawa 1971.

    Rękopis powstał głównie w 2. poł. XIII w., a używany był do poł. XVII w.. Część XIII-wieczna jest zresztą kopią starszego dzieła.

  6. Hasło nekrolog [w:] Encyklopedja kościelna..., s. 9.
  7. Hasło nekrolog [w:] Encyklopedja kościelna..., s. 9.
  8. Ukazało się ponoć aż 28 tomów. Biorąc pod uwagę długość niemieckich wyrazów czy zdań, nie należy się temu dziwić ;-)
  9. Por. Hasło nekrolog [w:] Encyklopedia powszechna : T. X, Warszawa 1901.

    Encyklopedia Orgelbranda ukazywała się w l. 1859-1868, ale ja korzystałam z wydania z początku XX w.

  10. Hasło nekrolog [w:] Wielka encyklopedya powszechna ilustrowana : T. 1-2 (Seria II), [Komitet Redakcyjny Wielkiej Encyklopedyi Powszechnej Ilustrowanej: Jerzy Alexandrowicz et al.], Warszawa 1903, s. 418.
  11. Hasło nekrolog [w:] M. Arcta Słownik ilustrowany języka polskiego : 70000 wyrazów, 4300 rysunków : T. 1, Warszawa 1916, s. 835.

    Warto zwrócić uwagę, że nekrolog jako anons w prasie jest wymieniony w pierwszej kolejności.

  12. Jest to robocza nazwa produkcji własnej. Generalnie ma wskazywać, że ten typ nekrologu jest bliski krótkim anonsom prasowym.
  13. J. U. Niemcewicz, Smierć Stanisława Małachowskiego Prezesa Senatu i Pierwszego Woiewody, "Gazeta Warszawska" 1810, s. 10-12.
  14. Rzeczywiście, przeglądając roczniki "Gazety Warszawskiej", na nekrologi natrafiłam dopiero w 1822 r. ([Nekrolog Mateusza Gładyszewskiego], "Gazeta Warszawska" 1822, nr 105, s. 1498).

    Z drugiej strony ówczesna prasa wydała mi się nastawiona raczej na przekazywanie ważnych wiadomości zagranicznych i/lub politycznych, które miały bezpośredni wpływ na dzieje ludzkości. Cóż nekrologi do takich zazwyczaj nie należą ;-)

  15. K. Tańska-Hoffmanowa. [Nota redakcyjna], [w:] [F. Skarbek], Emilia Chopin, "Rozrywki dla Dzieci" 1827, nr 41, s. 256. Podaję za: J. Kolbuszewski, Z głębokim żalem... : o współczesnej nekrologii, Wrocław 1997, s. 52.
  16. [Nekrolog Mateusza Gładyszewskiego], "Gazeta Warszawska" 1822, nr 105, s. 1498.
  17. [Nekrolog Sebastiana Zarzeckiego], "Gazeta Warszawska" 1830, nr 89, s. 839.
  18. R.T., [Nekrolog Aurelego Poletyło], "Gazeta Warszawska" 1875, nr 244, s. 4.
  19. Jak nietrudno się domyślić, tego rodzaju teksty szybko stały się przedmiotem parodii - por. A. Wilkoński, Moja mówka pogrzebowa : przypadek, który na własne oczy widziałem [w:] Ramoty i ramotki literackie, Warszawa 1845.
  20. Na przykład artykuł poświęcony Krzysztofowi Arciszewskiemu [w:] "Tygodnik Ilustrowany" 1859, nr 6.

    Z "Tygodnikiem..." jest taki kłopot, że teksty przybliżające "wybitne sylwetki" stanowiły stały element czasopisma. Tym niemniej ukazywały się także artykuły bardziej "bieżące": np. w nr 11 z 1859 r. opublikowano tekst poświęcony Ignacemu Komorowskiemu (który zmarł w... 1857 r.).

  21. Jest to tylko moja hipoteza i podobnie jak terminologia ma charakter czysto teoretyczny. Jacek Kolbuszewski nie podaje genezy tego typu nekrologu, a biorąc pod uwagę stan badań nad nekrologią (a właściwie ich brak) podejrzewam, że nikt jeszcze się nad tym nie zastanawiał.
  22. Nieraz było ich więcej niż informacji o pogrzebach np. "Kurier Warszawski" 1875, nr 223, s. 2-3: na 11 nekrologów, 7 zapraszało na wszelakie wotywy czy nabożeństwa żałobne - to się nazywa troska o zmarłych ;-).
  23. Na przykład:

    "Wyprowadzenie zwłok Adolfa Łączyńskiego z Poznania godnym było męża, któremu ostatnią oddano przysługę. U domu żałoby przemówił od obywatelstwa Dyrektor Ziemstwa p. Józef Morawski. Była to jedyna mowa od kraju [...] gdyż na pogrzebie przemawiał tylko ks. prałat Janiszewski, starannie unikając wzmianki o zasługach zmarłego dla sprawy narodowej. Nikt zresztą nie miał mowy, bo dziś mówić (...] tak, gdzie by ojczyznę wspominać trzeba - nie wolno. Taki jest rozkaz z góry.

    W artykule Trzy pogrzeby "Dziennik Poznański" razem opisał wyprowadzenie zwłok ś.p. A. Łączyńskiego, Dr. Niszczoty i Romana Kalksteina.

    Zmarli także w tych czasach w Księstwie [Poznańskim]: ks. Rudfolf Gawrzyjelski z Chełmińskiego, najpierwszy redaktor "Przyjaciela Ludu", d. 31 maja w w. lat 35. Był to kapłan razem i Polak, który umiał obowiązki duchownego i obywatela z sobą połączyć.

    Ignacy Kardoliński, syn rodziny zamieszkałej w Księstwie, zgasły w Ciechocinku dnia 5 czerwca. Pobierał nauki w Lesznie, kończył je we Wrocławiu. Brata jednego stracił w roku 1863 na polu bitwy, starszy wywieziony został na Sybir. Zacny człowiek był podporą rodziny wygnańca.

    W Paryżu w maju zakończył życie N. Karwowski, były poseł na sejm 1831 r. w 62 roku życia. Był jednym z najczcigodniejszych członków starej emigracji. [...]."

    - [Nekrologia], "Tydzień Polityczny, Naukowy, Literacki i Artystyczny" 1870, nr 25, s. 245. Podaję za J. Kolbuszewski, op. cit., s. 49-50.

  24. [Nekrolog Franciszki z Chojnackich Zielińskiej], "Kurier Warszawski" 1846, nr 292, s. 1382.
  25. [Nekrolog Emilii Kindler], "Kurier Warszawski" 1875, nr 279, s. 3.
  26. [Nekrolog Leopolda Sokołowskiego], "Kurier Warszawski" 1890, nr 305, s. 4.
  27. Zachęcam do "przestudiowania" załączników.
  28. Por. cytowane nekrologi Mateusza Gładyszewskiego, ks. Sebastiana Zarzeckiego, ks. Rudfolfa Gawrzyjelskiego.
  29. Por. cytowany nekrolog Aurelego Poletyło z "Gazety Warszawskiej".
  30. Ste: Pomia:, Na zgon JW. Stanisława Nałęcz Hrabi Małachowskiego, Prezesa Senatu wielu Orderów Kawalera : dnia 31 Grudnia 1809, "Gazeta Warszawska" 1810, nr 1, s. 12-13.
    Jest to raczej wiersz okolicznościowy niż nekrolog.
  31. W.P., [Nekrolog], "Gazeta Codzienna" 1858, nr 113 - Podaję za: J. Kolbuszewki, op. cit., s. 59.
  32. "Nad grobem najznakomitszego historyka przejmie się żalem cały naród" - [Nekrolog Karola Szajnochy], "Dziennik Literacki" 1868, nr 2, s. 1. - Podaję za: J. Kolbuszewski, op. cit., s. 56.
  33. Na przykład:

    "W chwili oddawania numeru pod prasę doszła nas wieść żałobna. Po długich cierpieniach rozstała się z tym światem Ś.p. ELIZA ORZESZKOWA, jedna z największych Polek XIX wieku, znakomita autorka, najzacniejsza obywatelka, najgorętsza, najzasłużeńsza patriotka. Najbliższy numer poświęcimy tej pięknej postaci, dziś zaś ograniczamy się tylko do stwierdzenia bolesnej straty, jaką literatura nasza i naród ponosi ze zgonem autorki Nad Niemnem, Argonautów, Glona victis, której pamięć wiecznie w sercach polskich żyć będzie."

    - [Nekrolog Elizy Orzeszkowej], "Tygodnik Ilustrowany" 1901, nr 21. - Podaję za J. Kolbuszewski, op. cit., s. 55.

  34. Przynajmniej jeśli chodzi o "Kurier Warszawski" w innych periodykach granica ta może być przesunięta.
  35. Na przykład informacja o śmierci 14-letniej Teodozji Zegarkowskiej, córki artysty muzycznego, zmarłej po długotrwałej chorobie, w której wykazała się "cierpliwością i poddaniem się woli Bożej" umieszczono w ciągu informacji bieżących. - patrz: [Nekrolog Teodozji Zegarkowskiej], "Kurier Warszawski" 1869, nr 241, s. 4.
  36. Por. np. "Gazeta Warszawska" 1875.
  37. [Nekrolog Jana Poplińskiego], "Przyjaciel Ludu" 1839 - Podaję za: J. Kolbuszewski, op. cit., s. 54.
  38. Nr 209 "Kuriera..." jest z 31.10.1846 r. czyli następny dzień to Wszystkich Świętych. Zresztą na łamach "Kuriera Warszawskiego" często podawano informacje o uroczystościach religijnych.
  39. Ze względu na surowe zalecenia religijne (odpowiednie posiłki, czynności religijne i wreszcie obowiązek studiowania Tory) Żydzi unikali służby wojskowej. Prawdopodobnie chodzi tu o jakiś sposób "legalnego" zwolnienia z obowiązku służby wojskowej, poprzez doprowadzenie "zastępcy".
  40. Sprawa Skublińskiej, "Kurier Warszawski" 1890, nr 305, s. 4.
  41. (Bańki mydlane), "Kurier Warszawski" 1890, nr 305, s. 4.

    Przynajmniej mam takie wrażenie, że to dowcipy :-) XIX-wieczne poczucie humoru bardzo różni się od współczesnego ;-)

  42. Te ostatnie miały w "Kurierze Warszawskim" swoje wyodrębnione miejsce na ostatnich stronach (pierwotnie był to dodatek). Rzadko też znajdowały się wśród wiadomości bieżących. Tej zdrowej polityki nie prowadziła natomiast "Gazeta Warszawska", gdzie Nekrolgja znajdowała się przed różnymi "wiadomościami ważnymi dla każdego hodowcy bydła" (por. "Gazeta Warszawska" 1875).

Źródła:

  • J. Kolbuszewski, Z głębokim żalem... : o współczesnej nekrologii, Wrocław 1997.
  • "Gazeta Warszawska" 1805, 1818, 1822, 1830, 1875 (wybrane numery).
  • "Kurier Warszawski" 1846, 1869, 1875, 1876, 1890 (wybrane numery).
  • "Tygodnik Ilustrowany" 1859, 1884 (wybrane numery).


Do góry