Sztuka cmentarna


Anioły w sztuce cmentarnej XIX i początku XX w.

Anioł Rodzinny

Z potrzeby realistycznego portretu, a zarazem pragnienia zachowania pamięci o bliskich, narodził się anioł, będący wcieleniem zmarłego członka rodziny. Przyjmował on różne funkcje, najczęściej Anioła Smutku lub Anioła Stróża, a w przypadku grobów dziecięcych (patrz Aniołki) po prostu uosabiał niewinne duszyczki zmarłych malców.

Czy było to praktykowane w poprzednich czasach? Cóż, jeśli chodzi o anioły to z pewnością nie, ale nie jedna Madonna posiada rysy ziemianki (np. Jean Fouqet, Madonna z Dzieciątkiem, ok. 1450 r. nosi podobno rysy Agnes Sorel, metresy króla Karola VII), nie jeden Chrystus - twarz artysty (tu przoduje Albrecht Dürer np. jako Mąż Boleści, 1522 r.) nie jedna święta czy święty - mecenasa (np. św. Marcin z ołtarza pędzla Simona Francka to portret kardynała Albrechta z Brandenburgii, a umieszczona po przeciwnej stronie postać św. Urszuli to Leys Schütz, jego "towarzyszka życia" ;-)).

Wracając jednak do aniołów. W Polsce tego typu przedstawienia są bardzo rzadkie, a charakterystyczne były raczej dla Włoch, skąd też pochodzi piękny nagrobek Sophie Biedermann (Otto Lessing, Rzym, 1898 r., Cmentarz Stary przy ul. Ogrodowej, Łódź). Posąg ten nawiązuje do mocno wyeksploatowanego tematu "Anioła Stróża i dzieci w niebezpieczeństwie". Widzimy oto dwójkę pacholąt (synów zmarłej Sophie), którzy z nad krawędzi stromej skały sypią kwiaty na grób matki. Nad nimi w pełnej dynamiki pozie znajduje się piękna anielica, gestem ostrzegająca maluchy, aby nie wychylały się zbytnio. Również z Włoch pochodzi inny Anioł Stróż na grobie Stanisława Olszewskiego (Alessandro Casetti, ok. 1898 r., Stare Powązki, Warszawa), noszący podobno rysy małżonki znanego warszawskiego wynalazcy.

Rodzimej "produkcji" jest natomiast posąg anielicy na grobie Heleny Lesińskiej (Wacław Konopka, ok. 1929 r., Cmentarz Stary przy ul. Ogrodowej, Łódź), w której twarzy (i fryzurze) możemy domyślać się podobieństwa do zmarłej w wieku 21 lat dziewczyny.

Kto wie, czy również portretem nie jest piękna rzeźba z grobu rodziny Sułowskich na Starych Powązkach (Stanisław Jackowski, ok. 1940 r.). Ukazuje on wzbijającą się do lotu anielicę o pięknych, rozwiniętych skrzydłach, będącą zapewne personifikacją jakiejś sprawiedliwej duszy z rodu Sułowskich.

Owe przedstawienia mogą się wydawać swego rodzaju degradacją istot anielskich, choć jak zaznaczyłam na wstępie zdarzało się to i świętym ;-). Jeśli jednak przypomnimy sobie rzymski kult przodków, którzy po śmierci stawali się opiekunami familii, nasz "rodzinny" Anioł Stróż, wcale nie jest jakimś ewenementem w historii świata ;-)

Nie zmienia to faktu, iż ów Anioł Rodzinny jest interesującym "produktem" XIX w. i świadczy o "zbliżaniu" Nieba i Ziemi w masowej wyobraźni ówczesnych ludzi. Nie dość bowiem, że mamy wyraźną aluzję do "ubóstwiania" śmiertelników1, to jeszcze zstępują oni na ten "padół płaczu", aby wspierać swych bliskich. Z jednej strony wypełniają w ten sposób tradycyjne zadania aniołów, lecz przez podkreślenie swego ludzkiego pochodzenia, zacieśniają więź między Bogiem a człowiekiem.

© Sowa
25.12.2007

Przypisy

  1. Stary Testament opowiada o uniesieniu w niebiosa Eliasza (2Krl 2, 11), a tradycja chrześcijańska pełna jest opowieści o wniebowzięciach (zazwyczaj po śmierci), lecz spotykało to osoby wyjątkowo zasłużone (np. świętych) i nigdy nie wiązało się z przemianą w anioła.


Do góry