Sztuka cmentarna


Anioły w sztuce cmentarnej XIX i początku XX w.

Aniołki

Te mniej dostojne wcielenia malachim przeciętnemu śmiertelnikowi kojarzą się przede wszytkim z barokiem (cherubinki), a w kontekście cmentarnym - z grobami dzieci. I jest to w zasadzie zgodne z prawdą, choć wymaga pewnych uzupełnień.

Już w XV-wiecznej sztuce włoskiej aniołowie bywali ukazywani jako pucułowate bobaski lub dzieci, także w scenach, gdzie ich niewinne, trochę naiwne, buzie raczej nie pasowały (por. twórczość Giovanni Bellini np. tzw. Pieta Anielska, z ok. 1460 r. i ok. 1474 r., Modlitwa w Ogrójcu, ok. 1469 r.). Z czasem większość z nich przekształciła się w słodkie (czasem aż do bólu) cherubinki, co miało podkreślać ich czystość i niewinność (ech, cały ten etos bezgrzesznego dzieciństwa... ;-)) Z drugiej strony w dziełach o trochę "luźniejszej" tematyce, a więc nawiązujących do mitologii, spotykamy inne skrzydlate niemowlę tj. Erosa/Amora, którego dziecięca postura miała niejako oddawać kapryśny i zmienny charakter tego bóstwa.

Na cmentarzach, jak nietrudno się domyślić, bożka miłości raczej nie spotkamy ;-) Natomiast od ok. l. 30-tych XIX w. stopniowo zaczęły nań wkraczać właśnie niedorośli Niebianie. Najliczniej "zasiedlili" groby dzieci lub osób zmarłych w młodym wieku, nie było to jednak regułą, jak pokazują pomniki np. rodziny Sumer-Brasonów (Cmentarz Rakowicki w Krakowie) czy Teresy i Hipolita Migasiewiczów (Cmentarz Powązkowski w Warszawie), gdzie obydwoje zmarli mieli po... 63 i 50 lat.

Przyjrzyjmy się zatem tym najpopularniejszym przedstawieniom, czyli nagrobkom dziecięcym. Warto przy tym pamiętać, iż wcześniej, nawet jeśli stawiano dziecku nagrobek, to ukazywano na nim samego malca, najczęściej podczas snu (nagrobek Aleksandra Rzempołuskiego, zm. 1824 r., Cmentarz Powązkowski w Warszawie).

Skąd dzieci-aniołki na grobach dzieci-ludzi? Cóż, wszyscy z pewnością się domyślacie. Otóż, jak wspomniałam, dzieciństwo uważane było za okres bezgrzeszności i niewinności, stąd kiedy zmarło dziecko oczywiste było, iż "powiększy grono aniołków".

Doszło więc do trochę dziwnej (żeby nie powiedzieć makabrycznej) sytuacji: groby śmiertelników zaczęły ozdabiać ich niebiańskie wcielenia i zamiast cieszyć się bliskością Boga, zstąpiły na ziemię, gdzie śpią snem wiecznym (grób Leokadii Żaboklickiej, zm. 1836 r., Stare Powązki), stoją zagubione i bezradnie (Bartłomiej Mazurek, grób Kaziutka, Dzidzi, Hanuli i Marychny Niemczyńskich, 1911 r., Cmentarz Powązkowski w Warszawie, Basi Wilkówny, zm. 1942 r. i Zbysiunia Wszołek, zm. 1931 r., Cmentarz Salwatorski, Kraków), składają kwiaty na swych własnych mogiłach (grób Zygmusia Zakrzowieckiego, zm. 1910 r., Nowy Cmentarz Podgórski w Krakowie) lub modlą się... no właśnie za siebie czy za swoich rodziców (Faustyn Cengler, grób Jeanne Melanie Gabrielle Goldstand, 1873 r., Cmentarz Powązkowski w Warszawie)?...

Na XIX-wiecznych nekropoliach możemy też zobaczyć sam moment "ulatywania" w Niebiosa niewinnych duszyczek np. na pięknej płaskorzeźbie dłuta Andrzeja Pruszyńskiego na grobie Edzia i Zosi Rudnickich (1884 r., Cmentarz przy ul. Lipowej, Lublin) czy o wiele późniejszym grobie Janusia Sobieskiego (zm. 1915 r.) na Starych Powązkach. W obu wypadkach nasze aniołki, chociaż właśnie zostały nobilitowane w poczet boskiej świty, wcale nie wyglądają radośnie.

Wreszcie do małych aniołków "degradowano" także inne "typy" dorosłych aniołów, choć zdarzało się to rzadko. Tym niemniej w części katolickiej cmentarza w Pabianicach trafiłam na malutką, marmurową figurkę aniołka opartego o kotwicę, czyli symbol Anioła Wiary.

Na długie lata aniołki "zmonopolizowały" nagrobki dziecięce, a ich pozycję tylko na krótko zachwiały realistyczne portrety-pomniki zmarłych maluchów (por. Faustyn Cengler, grób Jadzi Leśniewskiej, 1862 r., Cmentarz Powązkowski w Warszawie). Dziś nie spotkamy już tych ostatnich, za to na byle cmentarzyku można znaleźć mniej lub bardziej kiczowatą podobiznę takiego "cherubinka" i sakramentalne "powiększył/a grono aniołków", które stały się wyjątkowo trwałym kanonem oznaczania grobów dziecięcych. Widać, jak niezmienne jest przekonanie o niewinności pacholęcych duszyczek.

© Sowa
25.12.2007


Do góry