Povoskoviana, czyli pow您kowskie r騜no軼i


Zaduszki na Cmentarzu Pow您kowskim w XIX w.
(reporta瞠 prasowe)

Poni窺ze teksty dotycz nie tylko Starych Pow您ek, ale r闚nie Cmentarza Br鏚zie雟kiego. Postanowi豉m nie wycina tych ostatnich, gdy stanowi "materia por闚nawczy", ukazuj帷y pewn specyfik Pow您ek.

Wiecz鏎 Zaduszek na Cmentarzu Pow您kowskim

Dwa ludne miasta le膨 obok siebie, dwie stolice, jedna 篡wych, druga umar造ch; Warszawa - i obok cmentarz pow您kowski.

Pierwsza wre gwarem pe軟ym 篡cia; drug zalega grobowa cisza. Pierwsza zaj皻a tera幡iejszo軼i snuje w徠ek dla przysz貫go dziejopisarza, druga nale篡 ca趾iem do przesz這軼i, osuta powa積ym ca逝nem wspomnie zgas造ch pokole i up造nionych wiek闚.

Dzie po dniu pojedyncze rodziny odwidzaj to miejsce, daleko ju ludniejsze od samej Warszawy, odprowadzaj帷 na wieczny odpoczynek zmar造ch swoich, ale s dwa dni wydatne w roku, w kt鏎ych miasto 篡cia idzie gromadnie do milcz帷ej stolicy 鄉ierci, aby tam poduma nas znikomo軼i doczesnej pielgrzymki.

Temi dniami s: w czerwcu dzie Bo瞠go Cia豉, w listopadzie Zaduszki.

Pierwszy dzie uroczysty okaza貫mi odznacza si procesyami.

Je瞠li w murach Warszawy procesye te, przy 鈍ietnej wystawie religijnej, g喚bokie wywieraj wra瞠nie, jak瞠sz si no pot璕uje, gdy poch鏚 篡j帷ego pobo積ych orszaku, wpo鈔鏚 miasta umar造ch post瘼uje zwolna, z t捫 sam pie郾i:

Twoja cze嗆, chwa豉, nasz wieczny Panie,
Na wieczne czasy niech nie ustanie.

Echo jej odbija si 瘸這bnie zar闚no o wspania貫 groby, jak o proste drewniane krzy瞠 i skromne z darni mogi趾i i powtarza w d逝gich a ciemnych sklepieniach katakumb pi皻rowych.

Pie郾i pobo積e, 陰cz si z powiewem niesionych chor庵wi, z szumem drzew, kt鏎e w tym przybytku 鄉ierci 軼iele sobie gniazda.

Jak瞠 r騜ny a r闚nie powa積y i rzewny obraz stawia nam ten cmentarz w Zaduszki!

Pobo積i, wed逝g dawnego zwyczaju, zbieraj si tu gromadnie nad samym wieczorem, w pierwszych dniach listopada ka盥ego roku.

Drzewa li嗆 zielony straci造, po鄴趾造 za軼iela drogi i 軼ie磬i cmentarne. Stoj z obna穎nemi konarami, kt鏎e nieraz pierwszy ju 郾ieg pokrywa.

Mrok wieczorny zapada: naraz jasna 逝na zaczyna roz鈍ieca ciemnie cmentarn.

Przy wielu grobach staje osierocona rodzina, zapalaj帷 lampki i 鈍iece i przy ich blasku odmawiaj帷 modlitwy za dusze drogich zmar造ch, kt鏎ych wspomnienie pozosta這 sercow dla niej pami徠k.

Dziwny, fantastyczny przedstawia si oczom naszym obraz tych grobowc闚, krzy鄴w, mogi i d逝gich katakumb, po kt鏎ych rzucaj migotliwy blask lampki kolorowe i mrugaj帷e p這mykami 鈍iece.

Milczenie g喚bokie w oko這 przerywa nieraz 鈍ist wiatru jesiennego, kt鏎y g逝szy i t逝mi cichy j瘯 serc bole軼i z豉manych, lub rzewny p豉cz sierocy.

I tego milczenia nic nie zak堯ca, bo 瘸den ju pogrzeb o tej porze nie przybywa przed wrota cmentarne, ze sm皻n pie郾i kap豉n闚, kt鏎ej wt鏎uje ponuro dzwon ko軼i馧ka pow您kowskiego.

"Tygodnik Ilustrowany" 1864, nr 268
(artyku nieprawoany, lecz przypisywany K. W. W鎩cickiemu)

Do g鏎y

[bez tytu逝]

Smutne to 篡潩e]!... Cz這wiek z zapa貫m w sercu z nadziej w duszy i siln wiar w nieznan przysz這嗆, od lat niemowl璚ych pragnie zawsze czego, co w jego mniemaniu szcz窷ciem si nazywa i d捫y bez przerwy ku zamierzonym celom, 鈍iec帷ym mu jak promienie jutrzenki na tle pochmurnego nieba - a gdy je osi庵nie, zazwyczaj spotyka go rozczarowanie.

Ostatniem dla niego rozczarowaniem jest 鄉ier.

Wszystkie powaby 篡cia, wszystkie urocze marzenia, w豉軼iwie ka盥emu z nas, cho w r騜nym sposobie, rozwiewa ona bezpowrotnie lodowatym swoim podmuchem.

Na jej skinienie tera幡iejszo嗆, staje si przesz這軼i.

Ona rwie pasmo u鄉iech闚, 貫z,
Poch豉nia niemoc i si造;
Jej dzie貫m walki doczesnej kres,
奸adem jej przej軼ia... mogi造!...

A na tych mogi豉ch p瘯a z 瘸lu niejedno serce, czuj帷 te pewno嗆, 瞠 瘸dna moc ju mu nie zdo豉 powr鏂i 酥i帷ych w ich g喚bi ukochanych os鏏.

Dzie Zaduszny po鈍i璚ony pami璚i zmar造ch, odwiecznym zwyczajem zape軟ia 篡j帷ymi liczniej ni zwykle ca貫go chrze軼ija雟kiego 鈍iata cmentarze.

Ka盥y tam spieszy, aby w uroczystej ciszy grobowc闚, pod cieniem 鈍ierk闚, cyprys闚 i brz霩 p豉cz帷ych pomarzy o znikomo軼i tego 鈍iata, pomodli si za dusze nieboszczyk闚 i ja郾iej uobecni sobie w pami璚i sp璠zone z nimi chwile.

I nasze miasto umar造ch roi這 si onegdaj r騜norodnym t逝mem.

Od rana warszawianie powozami, doro磬ami i pieszo, d捫yli uczci spokojnych mieszka鎍闚 mogi.

Cmentarz zmieni si w prawdziwy spacerowy ogr鏚.

W bramach i w g堯wnej alei, 軼isk by nie do opisania.

Pobo積i modlili si nad mogi豉mi swoich ukochanych, sk豉dali na kolebkach 鄉ierci wianki i wi您anki kwiat闚 - a kamienie zimne, drzewa szumi帷e sm皻nie i wiatr jesienny 酥iewa造 sm皻nie: Memnto mori.

W ko軼iele cmentarnym, od 鈍itu odprawiane by造 wotywy i msze, a za spok鎩 dusz spoczywaj帷ych w stolicy, w kt鏎ej kr鏊uje r闚no嗆 zupe軟a.

W dni zadusznym, 鈍i璚ony jest zwyczaj dawny o鈍ietlania grob闚 kagankami i lampkami. I tworzy to illuminacj malownicz, 鈍iadcz帷: 瞠 jeszcze 篡j serca, kt鏎e kochaj przesz這嗆.

Zauwazyli鄉y jednak, 瞠 ta doroczna uroczysto嗆 cmentarna, zaczyna ju traci po trosze swoje cechy i sw鎩 w豉軼iwy charakter, znaczna bowiem liczba grob闚, nale膨cych zw豉szcza do wy窺zych warstw spo貫cze雟twa, wcale nie by豉 o鈍ietlon, - a wiele os鏏, o ile鄉y mogli dostrzedz, uda這 sie na cmentarz jedynie w ch璚i u篡cia przechadzki i przypatrzenia si t逝mom.

* * *

[fragment o historii Pow您ek, kt鏎y pozwoli豉m sobie pomin望 ;-)]

Pomimo niezaprzeczalnego porz康ku, jaki obecnie panuje w tem mie軼ie umar造ch, wiele ono przedstawia do 篡czenia pod wzgl璠em estetycznym, zw豉szcza por闚nane z rozmaitemi zagranicznemi cmentarzami.

Co prawda, przyczyni這 sie do tego ma這 u nas rozwini皻e poczucie poszanowania w豉sno軼i publicznej. Utrzymanie naprzyk豉d kwitn帷ych ro郵in na grobach jest na Pow您kach prawie niepodobnem, pomimo nawet dozoru miejscowej s逝瘺y.

A niszczycielami niekoniecznie s ludzie bez 瘸dnego wychowania, owszem, widzie mo積a przy ka盥ym liczniejszym pogrzebie jak suto ubrane damy depcz bez ceremonii po mogi豉ch wiedzione jedynie bezmy郵n jak捷 ciekawo軼i. C騜 si dziwi potem prostaczkom rw帷ym kwiaty i 豉mi帷ym ca貫 ga喚zie bzu.

Drog wiod帷 do cmentarza dotychczas nieocienion godzi si jak najrychlej obsadzi drzewami i uwolni od zab鎩czych dla zdrowia zawsze, a teraz bardziej ni kiedykolwiek wyziew闚 b這tnych.

Wprawdzie przed laty droga ta niewyasfaltowana jak obecnie i zawsze zab這cona, bardziej by豉 jeszcze niedogodn, przyzna wi璚 trzeba, 瞠 dla niej co zrobiono, ale to niewystarcza jeszcze.

82 letnia, dzi przypadaj帷a rocznica za這瞠nia cmentarza, sk豉nia nas do zwr鏂enia uwagi na ten przedmiot zarz康u Miejskiego.

- Q -, "Kurier Warszawski" 1872, nr 244,

Do g鏎y

[bez tytu逝]

Wczorajsza uroczysto嗆 Dnia Zadusznego od rana ju przepe軟i豉 wszystkie 安i徠ynie Pa雟kie pobo積ymi, bo te od rana ju Kap豉ni okryci szatami 瘸這bnemi, wychodzili z ofiarami Mszy 安i皻ej, odprawiaj帷 jedn po drugiej, a wszystkie za zmar造ch.

Nabo瞠雟twa przeci庵n窸y si ku po逝dniowi , a zako鎍zone zosta造 Wielk Msz (Summ) 瘸這bn, w czasie kt鏎ej, lub po sko鎍zeniu takowej, a w niekt鏎ych 安i徠yniach i przed rozpocz璚iem Summy, g這szonem by這 S這wo Bo瞠, do tej 瘸這bnej, smutnej lecz wznios貫j uroczysto軼i zastosowane. S這wa te wyciska造 透y z oczu s逝chaczy, boc te w 瘸dnej 安i徠yni nie brakowa這 takich, kt鏎zyby nie uczuli obecnie braku w swojej rodzinie.

Co si dzia這 na cmentarzu Pow您kowskim, kt鏎y s逝sznie 鈍iatem umar造ch nazwa mo積a, tego pi鏎o dok豉dnie opisa nie jest w stanie. Tam to wczoraj, nie 鈍iat umar造ch, ale 鈍iat 篡j帷ych w ca貫j sile zawrza; s這wo za Bo瞠 g這szone przez JX. Tomasza 妃iechowicza na ambonie wzniesionej tu obok Ko軼io豉, zgromadzi這 tak liczny zast瘼 s逝chaczy, 瞠 pomimo do嗆 obszernego miejsca, wszyscy us造sze go nie byli w mo積o軼i. Reszt podajemy poni瞠j [patrz tekst prawoany "g"]

-----

Dzie wczorajszy po鈍i璚ony by pami璚i zmar造ch. Warszawa dzisiejsza sz豉 w odwiedziny do Warszawy wczorajszej. 砰cie brata這 si ze 鄉ierci.

Atmosfer smutku czu by這 w ca貫m mie軼ie. W harmonji z ni zostawa這 i niebo obci庵ni皻e szar p豉cht chmur i pos瘼ne 鈍iat這 jakie ziemia bra豉 od s這鎍a jesiennego.

Cmentarz Pow您kowski od rana do p騧nej nocy nape軟ia si t逝mem. T逝m ten powa積y i milcz帷y snu si pomi璠zy grobami, to szepcz帷 pacierze ciche, to w smutnych ton帷 refleksajch.

Nabo瞠雟two odprawione w miejscowym ko軼i馧ku zebra這 tak wielk liczb wiernych, 瞠 軼iany ma貫j 鈍i徠ynki pomie軼i ich nie mog造. Po sko鎍zonem nabo瞠雟twie przez dzie i wiecz鏎 ca造, 酥iewano pie郾i 瘸這bne, te pie郾i, kt鏎ych nuta, jak kir czarny k豉dzie si na dusz cz這wieka...

Wieczorem cmentarz miljonem 鈍iate zap這n掖, , groby przystroi造 si smutn illuminacja 鄉ierci, i spokojna "sypialnia zmar造ch" przybra豉 poz鏎 czarodziejskiej dekoracji.

Wtenczas artysta patrz帷y na 郵iczn gr 鈍iate z這c帷ych li軼ie czerwone i bia貫 g豉zy nagrobk闚, zachwyca si plastycznym wdzi瘯iem chwili i szepta z uniesieniem: "jakie to pi瘯ne!"

A marzyciel, przed kt鏎ego oczami sta造 tylko groby otwarte, a w oko這 nich p豉cz帷ych ludzi girlanda, wzrok wilgotny podnosi ku niebu i m闚i wzdychaj帷: "jakie to smutne!".

A poeta cieszy si zarobkiem ducha i wyobra幡i, notowa pilnie wra瞠nia dodatnie i ujemne, unosi si nad efektami kontrastu i powtarzaj帷 p馧g這sem pierwsze strofy poematu, kt鏎y si z p這dnego ziarna smutku mia urodzi, wykrzykiwa w przestankach: "jakie to poetyczne!"

A pozytywista wypadkiem w t cich ustro zab陰kany wzrokiem zimnym i drwi帷ym, spogl康a na t逝m wieszaj帷y wie鎍e na ramionach krzy鄴w i m闚i do siebie na po造 z gniewem, na po造 z lito軼i: "jakie to 鄉ieszne!"

Deszcz padaj帷y dzie ca造, usta nad wieczorem i za przejrzyst zas這n chmur, ukaza si ksi篹yc jak hostja bia豉...

I z mlecznem 鈍iat貫m jego, sp造n掖 na cmentarz dziwny urok spokoju i tej rezygnacji 鈍i皻ej jaka z wiary si rodzi. Smutni otarli zap豉kane oczy, zrozpaczeni uciszyli burz wewn皻rzn, a w徠pi帷y poczuli, 瞠 s瘼 Prometeja przestaje szarpa ich serca zbola貫...

Zawierzcie! srebrzyste promienie tej gwiazdy, kt鏎 poeta "s這鎍em umar造ch" nazywa, na dusze ludzk wp造w tajemniczy a olbrzymi wywiera umiej. Zawierzcie! - cho o tem nie powie wam ani Fizyka ani Astronomia....

Na dow鏚 powt鏎z wam s這wa, jakie s造sza貫m lat temu kilka z ust poety jednego...

Pami皻am, noc by豉 jesienna i jak dwie bli幡ie siostry do wczorajszej podobne. Szli鄉y pustym placem w milczeniu, a przed nami otoczony flot 豉b璠zich chmurek p造n掖 ksi篹yc srebrny.

Towarzysz m鎩 przygl康a si d逝go b喚dnemu satelicie, a potem rzek, 軼iskaj帷 moje r瘯:

- Czy wiesz, 瞠 gdy patrz w twarz ksi篹ycow, doznaj w duchu takiej ulgi, jak gdyby w gor帷zce przy這穎no mi do skroni chustk w ch這dnej wodzie zmaczan. Co wi璚ej, gdy oczy na ten kr庵 bia造 mam obr鏂one, przestaj by ateuszem i wierz w niebo, do kt鏎ego niepokonana ogarnia minie t瘰knota. A to niebo jak瞠 w闚czas dziwnie przedstawia si memu duchowi! Jest to niby miejsce przy stole, bia這 - ale to 郾ie積ie i alabastrowo-bia這 nakrytym, na podobie雟two sto堯w jakie w wigilj Bo瞠go narodzenia zastawiaj....

Wracaj帷 do obowi您k闚 feljetonisty, o鈍iadczam czytelnikom moim otwarcie, 瞠 o "balu dziadowskim" kt鏎y ma przywilej obudza ciekawo嗆 publiczn, nic a nic napisa nie mog. Napr騜no pyta貫m, 郵edzi貫m, zapuszcza貫m wzrok w ciemne g喚bie szynk闚 i ogr鏚k闚 piwnych, balu dziadowskiego ani nie widzia貫m, ani o nim najmniejszej wiadomo軼i powzi望 nie mog貫m. Kr捫y造 jednak co do tego dwie wersje: pod逝g jednej, podobno "bale" dzi ju zgo豉 miejsca nie maj; pod逝g drugiej, korporacja dziad闚 liczna i solidna zakrywa je tajemnic, kt鏎 zaledwie wzrok reportera przenikn望by zdo豉.

Kt鏎ej da wiar?... niewiem.

-g-, "Kurier Warszawski" 1873, nr 239

Do g鏎y

安i皻o zmar造ch

Warszawa obchodzi豉 je wczoraj z ca陰 powag, z ca陰 uroczysto軼i. Stu tysi璚zny t逝m p造n掖 od rana pot篹n fal na cmentarne pole, a na twarzach przechodni闚 malowa si nastr鎩 odpowiedni 瘸這bnej chwili.

Przej軼ie na niekt鏎ych punktach ulic ku Pow您kom prowadz帷ym by造 tak trudne, i t逝m kwadransami ca貫m wyczekiwa musia.

Wieczorem o鈍ietlono wszystkie niemal groby...

Ilumiancja by豉 tak pot篹n, i 逝na jej zaniepokoi豉 stra ogniow!

安iat豉 p這n窸y do p騧nej nocy, 鈍iadcz帷 pi瘯nie o szlachetnej pami璚i 篡wych dla drogich zmar造ch naszych....

"Kurier Warszawski" 1880, nr 245

Do g鏎y

[bez tytu逝]

Jak si dowiadujemy ze 廝鏚豉 policyjnego cmentarz pow您kowski w dzie zaduszny odwiedzi這 do 80 000 os鏏.

W niedziel by這 na cmentarzu 1,500 os鏏, w poniedzia貫k w dzie Wszystkich 安i皻ych 3, 000 os鏏.

"Kurier Warszawski" 1880, nr 247

Do g鏎y

Memento!

P鎩d! - Oto cmentarz... Wzd逝 豉w szerok
Ci庵n si krzy瞠, pomniki i groby,
A mg陰 zachodzi utrudzono oko,
A w mgle majaczy jeden szlak 瘸這by.
I ziemia owa wydaje sio pala
Krzy瘸mi czarna, pomnikami bia豉.

Tu zawie wie鎍e i ugnij kolano.
A kiedy wstaniesz z obrzmia豉 powiek,
Spojrzyj nad krzy瞠 - tam ujrzysz 鈍ietlan
ㄆn, jak z這ci siej we mg豉ch daleko...
To miljon ogni na mogi豉ch p這nie.
Ten 鈍i皻y p這mie miej i chowaj w 這nie!

- Bo篡dar

Zaduszki

Doroczna w璠r闚ka na mogi造 zmar造ch rozpocz窸a si wczoraj przy pi瘯nej pogodzie.

Naturalnie, i cmentarz pow您kowski by g堯wnym celem pielgrzymki, tam bowiem, jak dotychczas, znajduj si mogi造, zamykaj帷e 鄉iertelne szcz徠ki drogich dla serca wsp馧czesnych pokole os鏏.

Poniewa Pow您ki z d. 13 czerwca r.b. zosta造 ju na obecnej swej przestrzeni zamkni皻e i dalej rozszerza si nie b璠, zaznaczamy wi璚 w 鈍i皻o umar造ch, i g堯wny nasz cmentarz w r. 1890-ym obchodzi b璠zie stuletni rocznic swego za這瞠nia.

* * *

Od wczesnego po逝dnia t逝my zape軟ia造 rogatki, a ko軼i馧ek 鈍. Karola Boromeusza na cmentarzu podczas nieszpor闚 瘸這bnych, rozpoczynaj帷ych uroczysto嗆 Zaduszek, zaledwie nieliczn garstk pobo積ych m鏬 pomie軼i.

Z nastaniem zmroku na mogi豉ch zaja郾ia造 鈍iat豉, tworz帷 w ca這軼i silny blask na podobie雟two 逝ny po瘸rnej, widzialny ze wszystkich punkt闚 miasta.

Pobo積y zwyczaj dekorowania grob闚 i w tym roku nie zosta zaniechany, chocia z powodu wczorajszego 鈍i皻a nie zd捫ono przygotowa wszystkich ozd鏏 i roboty dekoracyjne dzi dopiero od wczesnego rana odbywaj si z gor帷zkowym po酥iechem.

Na tem miejscu podnie嗆 nale篡 pi瘯ny czyn pewnego k馧ka warszawiak闚, a wielbicieli zas逝g Staszyca.

Na skromnym grobowcu uczonego statysty i wielkiego filantropa, mieszcz帷y si przy ko軼io趾u oo. kamedu堯w na Bielanach, zawieszono dzi rano mn鏀two lampek i wie鎍闚.

Na cmentarzach: kamionkowskim i brudnowskim r闚nie zaja郾ia造 鈍iat豉 i mo積a by這 spotka wczoraj sporo os鏏, modl帷ych si przy mogi豉ch ukochanych zmar造ch.

* * *

疸iwa 瞠brak闚 pow您kowskich zdaj si przechodzi do wspomnie kronikarskich, o ile bowiem mogli鄉y zauwa篡, liczne rzesze dziad闚 nie obudza造 ju zbytniej lito軼i zwiedzaj帷ych cmentarz, a natomiast ofiary pobo積ych obficie p造n窸y do puszek starc闚 z Towarzystwa Dobroczynno軼i, oraz os鏏 kwestuj帷ych na budow ko軼io豉 praskiego.

Dzi od samego rana wagony tramwajowe znajduj si w obl篹eniu i pod wiecz鏎 nale篡 si spodziewa na Pow您kach obecno軼i wi瘯szych, ni wczoraj, t逝m闚.

* * *

I Br鏚no mia這 licznych go軼i.

Od po逝dnia do p騧nego wieczora roi造 si osoby po olbrzymim obszarze nowego grodu zmar造ch.

Kaplica, dopiero przed kilku dniami konsekrowana, mia豉 swe podwoje otwarte a do zamkni璚ia cmentarza.

Do niej te wszyscy bez wyj徠ku wst瘼owali, ju to dla modlitwy lub z ofiar na wypominki drogich os鏏, ju to, a瞠by zwiedzi now 鈍i徠yni.

Panuje mi璠zy ludem przes康, i wszelkie 篡czenia i my郵i si spe軟iaj, je郵i powstan w chwili wej軼ia do nowego i nieznanego nam jeszcze ko軼io豉...

Wspania造 widok przedstawi si nam dopiero wieczorem, gdy wszystkie niemal mogi造 o鈍ietlono.

Po za pag鏎kiem, obok dzwonnicy, k徙a造 si mogi造 w morzu 鈍iat豉, a gdzieniegdzie tylko gas造 na chwil, by znowu, jakby r瘯 niewidzialn zapalane, zap這n望.

Wychodzimy z cmentarza. Mn鏀two kobiet otacza nas z koszami... obwarzank闚! Dzi瘯ujemy serdecznie i z trudno軼i wymijamy natr皻闚, ali軼i wpadamy w 篡laste r璚e furman闚, ci庵n帷ych nas przemoc do swoich wehiku堯w.

Z herkulesami trudniejsza sprawa! ani spos鏏 im si wyrwa...

Ju polecamy Bogu dusz, gdy silne rami pochwyci這 nas w powietrze i wpakowa這 przemoc do omnibusu.

Przy ciemno軼iach egipskich, jakie na Brudnie panuj, nawet znaj帷y drog mo瞠 pob陰dzi.

"Kurier Warszawski" 1888, nr 304

Do g鏎y

[bez tytu逝]

Doroczna ur5oczysto嗆 po鈍i璚ona pami璚i zmar造ch, wczoraj si rozpocz窸a i jak zwykle przy dniu 鈍i徠ecznym pod捫y這 na cmentarz wi璚ej os鏏, ani瞠li w same zaduszki dzi przypadaj帷e, niezwalniaj帷e wszystkich pracuj帷ych od obowi您kowych zaj耩.

S這tno rozpocz皻y dzionek wczorajszy nie wr騜y , aby liczne zast瘼y uda造 si na pobo積 w璠r闚k, lecz od po逝dnia horyzont wyja郾i si, lekki wiatr osuszy b這to i nast徙i豉 pi瘯na pogoda.

Dawnemi czasy ca造 pr康 t逝m闚 d捫y ku Pow您kom, obecnie z ka盥ym rokiem Brudno odci庵a pielgrzym闚 i tam udaje si najwi瘯sza liczba warszawian.

W tym kierunku zwracamy naprz鏚 swe kroki.

Na Brudnie

Poczynaj帷 od Zjazdu, spotyka sie juz t逝mne rzesze, kt鏎e po doj軼iu do rogatek wile雟kich ci庵le wzrastaj.

Mn霩two bryczek, omnibus闚 i brek闚 przewozi pasa瞠r闚, chocia w璠ruj帷y piechot stanowi najliczniejszy kontyngens.

Droga doskonale zabrukowana, wysadzona drzewami, idzie kr皻o, poczynaj帷 od ulicy 奸iwickiej i przecina dwa razy plant kolejowy.

Zbli瘸j帷 si do cmentarza, natrafiamy na kilka nowych dom闚, w ci庵u ubieg貫go roku wybudowanych.

Otworzono w nich szynki, bawarje i r騜ne sklepiki, a wreszcie fabryki pomnik闚.

Pod wysokim murowanym parkanem rozsiad造 si kramy z wie鎍ami, lampkami, a wreszcie ku posi趾owi 篡j帷ych z owocami i piernikami.

Wchodz帷 na cmentarz, natrafiamy na procesj.

Miejscowy kapelan, ks. Kalicki, post瘼uje na czole paru tysi璚y pobo積ych, 酥iewaj帷ych pie填 zaduszn.

T這 cmentarza z mn鏀twem ubo簑chnych mogi, drewniany ko軼i馧ek, widok z oddali pustych p馧 wzg鏎zy piaszczystych, wreszcie t逝my korz帷ego si ludu, wszystko to czyni wra瞠nie ogromnego wiejskiego cmentarza i wybitnie si r騜ni od Pow您ek.

Chocia i na Brudnie natrafiamy na grobowce z pomnikami i sklepione groby rodzinne.

Oto kilka zwracaj帷ych na siebie uwag: Szelawskich, Zaboklickich, Klukowskich, Weso這wskich, Toczy雟kich, Peltz闚 (pi瘯na kompozycja, wyobra瘸j帷a kobiet za透awion, opieraj帷 g這w na wazonie), B瘯lewskich, Szymak闚, Kobuszewskich i Kuczmarskich.

Najwi璚ej wszak瞠 widzi si krzy篡 z drzewa imituj帷ego brzoz; widocznie na ten rodzaj pomnik闚 przysz豉 teraz moda, bo i emblematy 鄉ierci modzie podlegaj.

Na wszystkich grobach po這穎no wie鎍e, 篡we kwiaty, mn霩two lampek i 鈍iec, nad kt鏎wemi, aby je wiatr nie zgasi, porozk豉dano parasole.

Przy stole u wr鏒 cmentarnych zasiad這 czterech waszmo軼i闚 z bractwa i przyjmuje ofiary na t. zw. "wypominki".

Przy wielu mogi豉ch widzi si modl帷e rodziny, a rzewnem uczuciem nape軟ia widok s璠ziwej matrony, zalewaj帷ej si 透ami u grobu, kryj帷ego c鏎k i troje wnucz徠, jednocze郾ie zmar造ch.

Wsz璠zie uroczysta cisza, powa積y nastr鎩, w豉軼iwy miejscu i chwili, nawet wrzaskliwe g這sy 瞠brak闚 nie psuj tej harmonji z tej przyczyny, 瞠 na Brudnie 瞠bractwo zosta這 usuni皻e.

Dzi瘯i inicjatywie ksi璠za kapelana, t逝szcza dziadowska nie jest dopuszczan i jedynymi kwestarzami s zbieraj帷y ofiary do puszek na budow ko軼io豉 parafialnego.

Na Pow您kach

Jak瞠 odmienne wra瞠nie po bezpo鈔ednim przejezdzie z Brudna czyni造 Pow您ki.

Wiecz鏎 ju zapad, 鈍iat豉 na grobach zaja郾ia造, a przez aleje przeci庵a造 t逝my, g這郾o rozmawiaj帷e o wszystkich kwestjach, niby na przechadzce w Saskim ogrodzie.

Do tego wszystkiego pisk i rzekome 酥iewy kilkuset 瞠brak闚 zak堯ca造 cisz cmentarn.

Jak zwykle mauzoleum Hordliczk闚 b造szcy r騜nokolorowemi lampkami, a z nowych grobowc闚 najefektowniej jest udekorowana krypta hr. Kossakowskiej.

Z innych pi瘯nie przybranych, zwracaj uwag groby rodzinne: Jaworskich, Stachiewicz闚 i Morawskich.

Do p騧nego wieczora kr捫y造 po cmentarzu t逝my, kt鏎ym grzechotki dozorc闚 przypomina造 nareszcie, 瞠 czas ju zamyka bramy.

"Kurier Warszawski" 1891, nr 303

Do g鏎y

Zaduszki

W tegorocznym obchodzie 鈍i皻a umar造ch ujawni豉 si pami耩 o nich i ch耩 uczczenia jeszcze bardziej ni lat ubieg造ch.

O ile zasi庵niemy kronikarsk pami璚i w przesz這嗆 takich t逝m闚 pod捫aj帷ych na cmentarze, jak wczoraj, nieprzypominamy sobie ani razu.

Najlepiej za鈍iadcz o ruchu na Pow您ki wykazy przewozu pasa瞠r闚 tramwajami.

Pomimo nat這ku na g堯wnych stacjach i przystankach, porz康ek by wzorowy, a kilku niefortunnych pasa瞠r闚, kt鏎zy nie chcieli czeka swej kolei poci庵ni皻o do odpowiedzialno軼i.

W tym stosunku zwraca na siebie uwag ruch doro瞠k i ekwipa鄴w prywatnych, a wreszcie zwarte szeregi pieszych w璠rowc闚.

Najwi瘯sze t逝my post瘼owa造 o zmierzchu, tak, 瞠 na drodze za tymczasow stacj tramwaj闚 przed rogatkami, utworzy豉 si zbita masa ludzi i ekwipa瞠 na chwil nie mog造 jecha dalej.

W 鈔odkowej cz窷ci cmentarza t這k nie pozwala na swobodne ruchy i dopiero w ko鎍u Pow您ek, bli瞠j ostatnich kwater, 軼isk by mniejszy.

Efektownych dekoracyj grob闚 nigdzie nie zauwa篡li鄉y, lecz ilo軼iowo illuminacja kaplic, mauzole闚 i r騜nych pomnik闚 by豉 wspanialsza, ani瞠li onegdajszego wieczoru.

Obchodz帷 cmentarz w r騜nych kierunkach widzieli鄉y sporo os鏏 modl帷ych si przy mogi豉ch drogich os鏏.

疾bracy dawnemi czasy niedopuszczani po za bram cmentarn, teraz rozpanoszywszy si po ca造ch Pow您kach, swemi wymownemi jak szpaki apostrofami i chrapliwemi pie郾iami, nie harmonizowali z uroczystem 鈍i皻em umar造ch.

Pr鏏owali鄉y obliczy t falang dziadowsk, lecz doszed逕szy do 116-tu osobnik闚, przekonali鄉y si, 瞠 dok豉dny obrachunek jest niemo瞠bnym do spe軟ienia.

Po raz wt鏎y d捫ymy na Brudno, gdzie panuje majestatyczna cisza i 瘸den gwar opr鏂z 鈍istu parowozu, nie dochodzi.

I tam wczoraj skupi造 sie t逝my ze skromnemi wiankami, krzy瘸mi oraz lampkami.

Je瞠li na Pow您kach 3/4 grob闚 znajdowa這 si w zupe軟ym zapomnieniu, to na Brudnie stosunek by odwrotny.

Jeden z miejscowej s逝瘺y cmentarnej zapewnia nas, 瞠 wiele os鏏 nakupiwszy mn鏀two lampek, rozk豉da je na mogi豉ch opuszczonych.

Jest to rzewna, szlachetna w swoim rodzaju ja軛u積a duchowa, ofiarowana tym, kt鏎zy nikogo z pami璚i o sobie na doczesnym 鈍iecie nie pozostawili.

"Kurier Warszawski" 1891, nr 304

Do g鏎y

W Zaduszki

Wbrew niedobrym zapowiedziom meteorologicznym dzie wczorajszy by w Warszawie suchy, a spokojne powietrze sprzyja這 pielgrzymkom na cmentarze.

Tote t逝mno by這 wieczorem na wszystkich cmentarzach warszawskich, p這n帷ych mn鏀twem 鈍iat豉.

Lampki, kaga鎍e, 鈍iece jarz帷e rzuca造 dziwne 鄴速e refleksy na drzew konary, na kt鏎ych resztki zwi璠造ch li軼i tworzy造 w tym o鈍ietleniu z這ciste, zar騜owione sklepienie, niby wielk ark ponad olbrzymim mauzoleum.

Cichy p馧ksi篹yc chodzi po niebie zamglony lekk zas這n chmur niby profil zasmuconej twarzy za welonem krepowym.

Pow您ki w tym o鈍ietleniu pe軟e by造 melancholii, usposabiaj帷ej 瘸這郾ie tych wszystkich, kt鏎zy tu przyszli w 瘸這bie i w skupieniu, aby zapali lampki na grobach swoich bliskich.

Starym te zwyczajem po odwiedzeniu i odm闚ieniu na grobach swoich najbli窺zych: "Wieczny odpoczynek racz im da, Panie", warszawianie si陰 tradycji i przywi您ania do tego, co wszyscy ongi mi這wali i trwa陰 darz pami璚i, d捫yli na groby ulubie鎍闚 publiczno軼i.

Modlono si wi璚 na grobach obu Alojzych 草趾owskich, Rakiewiczowej, Kr鏊ikowskiego, Baka這wiczowej, Pali雟kiej, Keniga, Mirona, Niedzielskiego, 皻owskiego, Sabowskiego, Podkowi雟kiego i Ko鄉i雟kiego; m這dzie szczeg鏊nie otoczy豉 nagrobki Jachowicza i Czabana.

Na tablicy, opiewaj帷ej o tymczasowym miejscu spoczynku 酥. Wac豉wa Szymanowskiego, b. redaktora naszego pisma, zawis造 鈍ie瞠 wie鎍e, 鈔鏚 mnogiego 鈍iat豉 i kwiat闚.

Do p騧nej godziny ci庵n窸a ta w璠r闚ka rzesz pobo積ych na Pow您ki, na cmentarz 安. Wincentego na Br鏚nie, na Kamionek i cmentarze ewangelickie.

Na ewangelicko-augsburskim nie pomijano 鈍ie篡ch mogi dr Ludwika Kadlera, Ludwiki z Lind闚 G鏎eckiej, dobrodziejki naszego Towarzystwa Zach皻y Sztuk Pi瘯nych, na ewangelicko-reformowanym - grobu 酥. Edmunda Diehla i tylu innych, kt鏎e w roku ubieg造m mchem poros造 nad zawartymi trumnami, kryj帷ymi ludzi serca, nauki i pracy.

O olbrzymim ruchu, jaki panowa wczoraj na cmentarzach, da pewne poj璚ie jedna liczba, daj帷a si uj望 w 軼is造 rachunek: os鏏 przewiezionych kolej konn.

Mianowicie 174 wagonami tramwajowymi przewieziono w ci庵u dnia we wszystkich kierunkach 88 919 os鏏.

Trzy czwarte tej publiczno軼i przypad造 z pewno軼i na odwiedzaj帷ych cmentarze.

U瘸lano si powszechnie na brak ustalonej stacji doro瞠k na Pow您kach i z tego powodu wiele os鏏 powraca musia這, pomimo zm璚zenia w璠r闚ka cmentarn, piechot do miasta.

Dzi, w dniu w豉軼iwego 鈍i皻a umar造ch, od samego rana panuje w kierunku Pow您ek i Br鏚na ruch ogromny.

Tramwaje przepe軟ione, pojazdy i doro磬i d逝gim sznurem ci庵n ku obu cmentarzom g堯wnym.

Warszawa czci wiernie pami耩 swoich zmar造ch i wyp豉ca wdzi璚znym sercem 瘸lu tym, kt鏎zy dobrze zapisali si w jej historii.

"Kurier Warszawski" 1900, nr 303

zebra豉: Sowa
25.11.2005


Do g鏎y