Sztuka Cmentarza Powązkowskiego


Nagrobek Nagrobek Pięciu Poległych

Dane podstawowe

Data wystawienia: 1915 r.
Data renowacji: 1996 r.
Twórcy: Bolesław Dobrzyński (płyta z płaskorzeźbą, sygnowana "B. Dobrzyński 19[...]")
Materiały: kamień (piaskowiec), metal
Lokalizacja nagrobka: kw. 178

Pochowani

1. Adamkiewicz Filip (1819-1861)1

2. Arcichiewicz Michał (1844-1861)

3. Brendel Karol (1837-1861)

4. Karczewski Marceli Paweł (1805-1861)

5. Rutkowski Zdzisław (1838-1861)

 

 

 

Inskrypcje

I. Płyta z płaskorzeźbą

"Grób
Pięciu Poległych
Filip ADAMKIEWICZ robotnik
Michał ARCICHIEWICZ uczeń gimn.
Karol BRENDEL rzemieślnik
Marceli KARCZEWSKI ziemianin
Zdzisław RUTKOWSKI ziemianin
27 lutego 1861 r."

II. Metalowa tabliczka na postumencie obok płyty z płaskorzeźbą

"Odrestaurowany w XXIII roku prac
Komitetu Odnowy Powązek
ten zabytek cmentarny
jest dowodem trwałego życia
i historii narodu czterema rozbiorami
daremnie uśmierconego przez wrogów
listopad 1996 roku."

Historia nagrobka

Podczas pogrzebu 2 marca 1861 r. nad każdą trumną usypano tylko skromny kopczyk ziemi2, łudząc się, że zaborca pozwoli na choćby niewielki pomniczek. Tymczasem aż do 1915 r. miejsce pochówku Pięciu Poległych nie było w żaden sposób oznaczone, a władze carskie dokładały wszelkich starań, aby skutecznie zniechęcić Polaków do odwiedzania grobu.

Niemal od chwili tragicznej śmierci demonstrantów, bo już podczas wystawienia ich zwłok w Hotelu Europejskim, zaczęto zbierać pieniądze na koszta pogrzebu, a w kilka dni później, 5 marca 1861 r. tzw. Delegacja Miejska3 powołała komitet pomnikowy pod przewodnictwem ks. kanonika Józefa Wyszyńskiego, którego członkami zostali Jan Jeziorański, gen. Jakub Lewiński, Karol Beyer, Karol Kucz, Wambach, Karol Majewski, Konstanty Szaniawski, Voigt, Jakub Piotrowski4. Zgromadzone przezeń ofiary przeznaczono nie tylko na wzniesienie monumentu, ale również zorganizowanie uroczystości pogrzebowych, wsparcie rannych lub rodzin poległych, a podobno ufundowano nawet kielich srebrny i 600 zł dla księży Misjonarzy: "(...) jako wieczny fundusz na nabożeństwa żałobne"5.

Wkrótce doszło jednak do kolejnej demonstracji (8 kwietnia 1861 r.) o wiele bardziej tragicznej w skutkach, gdyż od strzałów wojska zginęło kilkaset osób. Dla uczczenia pamięci ofiar poległych w lutym i kwietniu 1861 r. postanowiono wybudować wspólny pomnik ze składek zbieranych od lutego tego roku6. Komitet zwrócił się ponoć do warszawskich odlewni z prośbą o sporządzenie kosztorysu ewentualnego monumentu i jednocześnie zaczęto się zastanawiać nad wyborem odpowiedniego artysty.

Dnia 6 maja 1862 r. namiestnik, za pośrednictwem Aleksandra Wielopolskiego, nakazał jednak zebrane pieniądze wpłacić do Banku Polskiego i rozdysponować bądź jako wsparcie dla poszkodowanych podczas demonstracji, bądź jako stypendia dla uczniów szkół publicznych (tj. de facto carskich). Członkowie komitetu próbowali jakoś lawirować m.in. utworzyć pożyczkę dla rzemieślników, lecz Wielopolski dopominał się, aby fundusz przeznaczyć tylko na stypendia. Podobno ks. Józef Wyszyński ukrył wówczas część pieniędzy, przekazując je organizacjom konspiracyjnym, a z reszty (1500 rb) rzeczywiście utworzył fundusz stypendialny7.

Monumentu ostatecznie więc nie wystawiono, a margrabia Aleksander Wielopolski zakazał duchowieństwu benedykcji ew. pomnika pod groźbą odpowiedzialności karnej. Mimo tego 1 lipca 1861 r. na Cmentarzu Powązkowskim przy licznie zgromadzonym tłumie Warszawiaków dokonano poświęcenia mogił Pięciu Poległych oraz ofiar demonstracji z 8 kwietnia tego roku (w tym grobów zbiorowych, gdzie nocą policja pogrzebała zmarłych od ran w szpitalach).

Zatrzymajmy się w tym miejscu całej historii, aby zastanowić się chwilę nad kwestią położenia mogiły Pięciu Poległych. Dziś jest to teren tzw. starego cmentarza, dwa kroki od kościoła, pierwszej bramy, katakumb i w ogóle najbardziej szacownych zabytków Starych Powązek. Czy jednak w owym 1861 r. była to równie prestiżowa lokalizacja co dziś?

Pozornie nie należała ona do najlepszych. Teren ów zakupiono w l. 1851-1852, ale w taryfach z l. 1854-1864 figurował tylko jako "zajęty na cmentarz"8, a na planie Warszawy z 1859 r. brak w tym miejscu nawet alejek czy numeracji kwater. Tym niemniej w okolicy odbywały się już pochówki i to nie byle kogo, bo m.in. wspomnianych dalej Dziechcińskich (1857 r.), Bruno Bentkowskiego, generała wojsk cesarsko-rosyjskich (zm. 12 stycznia 1861 r.) czy wdowy po sławnym generale Ignacym Prądzyńskim, Emilii z d. Rutkowskiej (zm. 1886 r.) i jej córki Sylwii (zm. 1862 r.). Gdyby zresztą "komuś" naprawdę zależało na skazaniu Pięciu Poległych na wieczne zapomnienie, z pewnością wybrano by jakąś odleglejszą kwaterę.

Początkowo "odludna" okolica bynajmniej nie przeszkodziła w powstawaniu narodowego sanktuarium. Nawet bez stosownego nagrobka w l. 1861-1864 mogiła Pięciu Poległych była celem pielgrzymek i miejscem manifestacji patriotycznych. Organizowano je w rocznice śmierci ofiar z 27 lutego 1861 r., podczas pogrzebów osób zastrzelonych 8 kwietnia 1861 r. czy z okazji świąt narodowych lub religijnych (m.in. Wielkanocy)9. Na grobie Pięciu Poległych składano wówczas wieńce i śpiewano pieśni patriotyczno-religijne (z Boże coś Polskę na czele). Ba! Kiedy w październiku do Warszawy przybyła delegacja chłopów na pogrzeb arcybiskupa Antoniego Fijałkowskiego, poprowadzono ją m.in. do miejsca pochówku Pięciu Poległych, gdzie złożono kwiaty i odśpiewano pieśni narodowe.

Nic dziwnego, że rychło Cmentarz Powązkowski znalazł się pod specjalnym nadzorem policji, "dyskretnie" towarzyszącej wszelkim zgromadzeniom na warszawskiej nekropolii. Dopiero jednak po powstaniu styczniowym władze podjęły szereg radykalnych kroków, aby raz na zawsze wymazać Pięciu Poległych ze świadomości mieszkańców zaboru rosyjskiego10.

Mogiły splantowano, pozostawiając ubitą ziemię11 i urządzając w ich miejscu śmietnik. Na wszelki wypadek podczas rocznic powstańczych czy Zaduszek okolicę obserwowała policja (por. np. Artur Oppman, Pięciu poległych). Zatrzymanie się przy grobie, a co dopiero złożenie kwiatów lub zapalenie lampki, nieraz kończyło wizytą w Cytadeli, zsyłką w głąb Rosji lub, w przypadku obywateli zagranicznych, odstawieniem do konsulatu z zakazem ponownego odwiedzania Królestwa Polskiego12.

Pamięć o tym miejscu bynajmniej nie ginęła, a pomysłowość i wytrwałość naszych przodków w kwestii jej podtrzymania były doprawdy imponujące. Mimo ryzyka, i tak potajemnie podrzucano kwiaty i wieńce. Niemałym sprytem wykazali się z kolei autorzy pewnego przewodnika po Warszawie z 1904 r.13 Wśród zamieszczonych w nim zdjęć znalazło się jedno podpisane jako pomnik rodziny Dziechcińskich (kw. 156). I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że widać go raptem połowę, gdy tymczasem na pierwszym planie jest... no właśnie anonimowa mogiła Pięciu Poległych.

Dopiero wyjście Rosjan z Warszawy w sierpniu 1915 r. stworzyło szansę na godne uczczenie i Pięciu Poległych, i innych ofiar caratu. Zapewne tuż po ewakuacji zaborcy, placyk na Cmentarzu Powązkowskim ozdobiły kwiaty w doniczkach, wieńce, a nawet niewysoki, prosty krzyż i niewielkie krucyfiksy, używane przy domowych ceremoniach religijnych, co widać na nielicznych zachowanych fotografiach (zob. Zdjęcia).

Niebawem zastąpił je bardziej trwały monument: niewyszukany, ale też nie jakiś tam byle krzyżyk. Zamontowano go na Starych Powązkach około 5 października 1915 r., o czym nie omieszkała donieść prasa stołeczna14. Na jej łamach znalazł się dokładny opis pomnika, zachowanego zresztą w tej formie do naszych czasów. Miał on kształt prostej płyty umocowanej na cokole z ciosów granitowych, z płaskorzeźbą przedstawiającą w prawym górnym rogu orła z gałązkę palmową (symbol chwalebnego męczeństwa) w dziobie, szybującego nad pięcioma krzyżami, obok których stoi alegoryczna figura Polonii, trzymającej koronę cierniową (symbol cierpienia i męczeństwa), pod krzyżami zaś wykuto nazwiska poległych (zob. Inskrypcja I). Całość otoczono ogrodzeniem z kamiennych słupków połączonych łańcuchami.

Twórcą nagrobka był niejaki Bolesław Dobrzyński15, czego nie omieszkał zaznaczyć podpisując swe dzieło16. Niestety nie udało mi się dowiedzieć czegoś o tym artyście, aczkolwiek na Starych Powązkach znajduje się jeszcze co najmniej jeden pomnik przez niego sygnowany tj. mocno "sentymentalny" nagrobek Maryli Leoniak. Dla współczesnych rzeźbiarz ten pozostawał jednak nieznany17.

Opinie o pomniku były podobno różne, choć do prasy niewiele z nich przeniknęło. Tylko "Biesiada Literacka" wspomniała o jakiś zarzutach, lecz ich nie przytoczyła, poprzestając na stwierdzeniu, że artysta: "dał pomysł bardzo szczęśliwy, serdeczny, pełen uczucia i mimo, że musiał pracę wykonać niezmiernie szybko, zadaniu swemu sprostał. (...) Należy ocenić nie tylko talent, jaki tu wyiskrzył, ale także dobrą wolę i zalety techniczne. Ogół polski z rozrzewnieniem i wdzięcznością spogląda na jego dzieło przemawiające sercem, silną miłością Matki-Ojczyzny."18

Odsłonięcie mogiły nastąpiło ze stosowną oprawą 10 października 1915 r. o godz. 11-ej i zgromadziło "dziesiątki tysięcy osób"19, wśród których byli m.in. delegaci z innych zaborów, ale też sporo młodzieży szkolnej20. Frekwencję potwierdza zresztą fotografia zamieszczona w ówczesnym "Świecie", gdzie widać rzeczywiście tłumy, stojące m.in. na okolicznych grobowcach...

Uroczystość rozpoczęto chóralną pieśnią Stanisława Moniuszki pt. Sędzio wieczny, następnie przemówili przedstawiciele Naczelnego Komitetu Narodowego21, po czym odsłonięto pomnik. Po kolei składali pod nim wieńce delegaci zrzeszeń i związków m.in. Ligi Kobiet Polskich, Zjednoczenia Narodowego, Narodowego Związku Chłopskiego, wygłaszając stosowne przemówienia. Popisy krasomówcze uzupełniły pieśni i utwory muzyczne m.in. Cześć polskiej ziemi, Boże coś Polskę... (kilkakrotnie), a na koniec Ave Maria. Przez cały czas mężczyźni stali z odsłoniętymi głowami, mimo że dzień był dżdżysty. Po "części oficjalnej" straż obywatelska i młodzież szkolna zaczęły przepuszczać tłum do grobu Pięciu Poległych, który w krótkim czasie został dosłownie zasypany wieńcami. Pochód ten trwał trzy godziny, a prasa donosiła, iż: "porządek uroczystości był wzorowy"22.

Wystawienie monumentu Pięciu Poległym odbiło się szerokim echem w świecie. Oprócz prasy codziennej z terenów dawnej Rzeczpospolitej, a pisały o tym nawet gazety polskie za granicą (np. "Wiedeński Kurier Polski", który zresztą cytował "Kurier Warszawski")23. Wydarzenie upamiętniono również wydając okolicznościowe pocztówki z wizerunkiem pomnika24.

Nie obyło się jednak bez "zgrzytów" i to dość poważnych. Nagrobek Pięciu Poległych, tak bardzo wytęskniony, tak bardzo ważny, nie został bowiem poświęcony, gdyż władza duchowna odmówiła udziału w całym przedsięwzięciu. W prasie podniosły się głosy oburzenia, przypominające m.in. że w 1861 r. pogrzeb demonstrantów był piękną uroczystością religijną wszystkich wyznań, a 3 maca tegoż 1861 r. nikt inny tylko właśnie biskup, jako pierwszy wezwał do wystawienia nagrobka25. Ponoć manifestacjom patriotycznym sprzeciwiał się arcybiskup Aleksander Kakowski26, co szczególnie razi w porównaniu z postawą duchowieństwa w 1861 r., które, popierając demonstracje, ryzykowało znacznie więcej niż prymas Polski.

W okresie międzywojennym nagrobek Pięciu Poległych otoczono troskliwą opieką jak na symbol walk narodowowyzwoleńczych przystało. Jeszcze podczas okupacji pruskiej, w Zaduszki 1915 r., przy nagrobku pełniono wartę honorową27, co w niepodległej Polsce stało się chyba zwyczajem. Jak widać na zdjęciach udostępnionych w internecie przez Narodowe Archiwum Cyfrowe, w pierwszych dniach listopada odwiedzający Cmentarz Powązkowski odwiedzali nie tylko groby bliskich, ale tłumnie oddawali hołd i Pięciu Poległym. Fotografie te pokazują również, że pomnik był nieco ładniej wyeksponowany niż współcześnie: cokół skromnej płyty umocowano w nasypie, obsadzonym murawą, dzięki czemu monument wyróżniał się wśród podobnie kamiennych, a nieraz bardziej okazałych, nagrobków.

Druga wojna światowa nie oszczędziła również pomnika Pięciu Poległych, gdyż późniejsze zdjęcia przestawiają nagrobek pozbawiony sporej części lewego narożnika. Trudno powiedzieć na ile jego uszkodzenie było jakimś celowym działaniem wymierzonym w polskie pamiątki narodowe, ani kto się do tego przyczynił. Na pewno zniszczenie nastąpiło po sowieckim nalocie z września 1942 r., które prawie zrównało z ziemią ten fragment cmentarza (zob. Historia Cmentarza Powązkowskiego. II wojna światowa). Skąd ta pewność? Ano, na jednym ze zdjęć w pracy Mariana Kielarskiego widać nienaruszony monument Pięciu Poległych na tle zrujnowanych podczas bombardowania nagrobków28. Z drugiej strony, gdyby (krótko zresztą) stacjonujący na cmentarzu hitlerowcy naprawdę chcieli zniszczyć tę pamiątkę narodową, na pewno nie zostałby z niej kamień na kamieniu.

W stanie prawie ruiny (zob. il. obok) pomnik Pięciu Poległych znajdował się przez cały okres Polski Ludowej, co jest o tyle "zastanawiające", że w między czasie świętowano setną rocznicę powstania styczniowego. Przy tej okazji wydano m.in. liczne publikacje, dotyczące tamtych wydarzeń, a na remont pomnika nie znaleziono funduszy... Ogólnego wizerunku bynajmniej nie poprawiło przeniesienie w 1978 r.29 w jego pobliże krzyża z symbolicznego grobu Stefana Starzyńskiego, który: "w zatłoczonej grobami starej części cmentarza [miał - przyp. Sowa] zwrócić już z daleka uwagę na ten historyczny grobowiec"30 W owym czasie nagrobek nadal był usytuowany na odarniowanym wzniesieniu, przez co nawet bez rzeczonego krzyża choć odrobinkę wyróżniał się z otoczenia.

Dopiero w 1996 r. monument Pięciu Poległych doczekał się kompleksowej renowacji31. Mistrzowsko zrekonstruowano brakujący narożnik (trudno dziś poznać, gdzie się kończy, a gdzie zaczyna "interwencja konserwatorska"), podklejono to i owo, wymieniono fundament oraz wyszorowano cały pomnik. Przy okazji usunięto jednak krzyż, pochodzący z symbolicznego grobu Stefana Starzyńskiego, oraz zlikwidowano trawniczek, przez co monument gnie trochę pośród sąsiednich nagrobków.

Znaczenie nagrobka Pięciu Poległych dla polskiej historii chyba najtrafniej ujęła Stefania Sempołowska, pisząc, iż: "(...) wciela nie bohaterstwo, lecz męczeństwo i ideę zjednoczenia narodowego."32. Monument ten jest zatem obowiązkowym "przystankiem" każdej wycieczki po Cmentarzu Powązkowskim, o tyle ważnym, że upamiętnia cywilów, a nie - jak większość pomników tamtych czasów - żołnierzy. Obawiam się jednak, że zazwyczaj w tym miejscu opowiada się tylko o "aspekcie martyrologicznym" powstania pomnika. Owszem, taka była jego geneza, ale może warto spojrzeć nań w nieco bardziej "pozytywistyczny" sposób.

Sowie imponuje na przykład niezłomność naszych przodków, którzy przez dekady pielęgnowali pamięć o tym miejscu i wydarzeniach z nim związanych. Zresztą nawet wystawienie nagrobka było nie lada "wyczynem", jeśli przypomnimy, iż jednocześnie trwała wojna. Cóż, mądrość ludowa głosi: "Zgoda buduje, niezgoda rujnuje".

© Sowa
26.12.2011

Przypisy

  1. Daty urodzin na podst.: W. Jeziorowski, Album Powązek. Cz. 1, Warszawa 1915.
  2. Z.L.S. [W. Przyborowski], Historya dwóch lat : 1861-1862. Cz. 1, Rok 1861, T. 2, Styczeń - maj, Kraków 1893, s. 108. Edycja elektroniczna.

    Według wspomnień Seweryna Gąseckiego na mogile ustawiono krzyż, na którego ramionach zawieszono korony cierniowe zdobiące uprzednio trumny. "Wariacje na ten temat" można zobaczyć na pamiątkowym tableu wydanym przez zakład fotograficzny Karola Beyera.

  3. Delegacja obywateli Warszawy wyłoniona po demonstracji 27 lutego 1861 r., która za zgodą namiestnika częściowo zarządzała miastem, w tym zorganizowała uroczystości pogrzebowe Pięciu Poległych. Przez społeczeństwo była postrzegana jako namiastka rządu narodowego. - Zob. J. Komar, Warszawskie manifestacje patriotyczne 1860-1861, Warszawa 1970.
  4. Opis działalności komitetu oprac. na podst.: "Gazeta Policji Państwowej" 1920, nr 44-45 ; J. Komar, Warszawskie manifestacje patriotyczne 1860-1861, Warszawa 1970, s. 45, 71, 163.
  5. "Gazeta Policji Państwowej" 1920, nr 44, s. 3.

    Plany komitetu obejmowały również zamówienie obrazu olejnego, upamiętniającego wydarzenia 27 lutego 1861 r. Planowano zaprosić zarząd Towarzystwa Zachęty Sztuk Pięknych, aby wytypował autora. Dzieło miało być ofiarowane Resursie Kupieckiej, lecz uprzednio przez dwa lata wystawiane w salach Towarzystwa. - "Gazeta Policji Państwowej" 1920, nr 44, s. 3.

  6. Według ówczesnej prasy zakordonowej ("Dziennik Poznański", "Schlesische Zeitung") w sumie zebrano 270 000 złp, z czego 12 000 złp wydano na pogrzeb Pięciu Poległych 105 000 złp wypłacono rodzinom rannych i poległych, a 10 000 złp przekazano Towarzystwu Dobroczyności, czyli na pomnik zostało 143 000 złp. - J. Komar, Warszawskie manifestacje patriotyczne 1860-1861, Warszawa 1970, s. 163.
  7. Prawo zgłaszania kandydatów przyznano Warszawskiemu Towarzystwu Dobroczynności, lecz ostateczną decyzję podejmowały władze oświatowe Królestwa. Za sprawą Aleksandra Apuchtina nazwę funduszu zmieniono, przypisując jego powstanie Aleksandrowi II, a stypendia przyznawano głównie uczniom narodowości rosyjskiej. - "Gazeta Policji Państwowej" 1920, nr 45, s. 3.
  8. Taryfy domów miasta Warszawy i przedmieścia Pragi zamieszczane w Kalendarzu J. Ungra w l. 1854-1864.
  9. Oprac. na podst.: J. Komar, Warszawskie manifestacje patriotyczne 1860-1861, Warszawa 1970, passim.
  10. Oprac. na podst.: "Kurier Warszawski" 1915, nr 280, s. 3 ; "Myśl. Niepodległa" 1915, nr 33, s. 567-568 ; "Nowa gazeta" 1915, nr 463s, s. 1 ; S. Sempołowska, Przewodnik po Powązkach, Wyd. 3, Warszawa 1934, s. 50.
  11. Stefania Sempołowska podaje, że plac wylano asfaltem, co mnie trochę zafrapowało, bo na Cmentarzu Powązkowskim latami trwało utwardzanie alejek, więc co dopiero wydawanie pieniędzy na pojedynczy plac, który przez to chyba jeszcze bardziej rzucałby się w oczy. - S. Sempołowska, Przewodnik po Powązkach, Wyd. 3, Warszawa 1934, s. 50
  12. Doświadczył tego podobno hrabia Tomasz Łubieński z Krakowa. - "Myśl. Niepodległa" 1915, nr 33, s. 567-568.
  13. Przewodnik po Warszawie na r. 1904 : z planem miasta, planami teatrów, filharmonji i tablicą kolorową tramwajów, Warszawa 1904. Edycja elektroniczna.
  14. Np. "Kurier Warszawski" 1915, nr 276, s. 2, z którego tekst prawie dosłownie powtórzyła "Nowa Gazeta" 1915, nr 457, s. 2.
  15. Imię podaję za: Nasza pamięć... : 25 lat Społecznego Komitetu Opieki nad Starymi Powązkami, Warszawa 1999, s. 36.
  16. Dwie ostatnie cyfry w roku powstania dzieła są niewyraźne, chociaż przypominają cyfrę "18". Być może dlatego Stefania Sempołowska, a za nią m.in. Stanisław Szenic, podają jako datę wystawienia nagrobka rok 1918, chociaż doniesienia prasowe wyraźnie mówią, iż pomnik w dzisiejszym kształcie znalazł się na Starych Powązkach już w 1915 r. - Zob. S. Sempołowska, Przewodnik po Powązkach, Wyd. 3, Warszawa 1934, . 50 ; S. Szenic, Cmentarz Powązkowski : zmarli i ich rodziny. [T.2], (1851-1890), Warszawa 1983, s. 123.
  17. Na Powązkach, "Biesiada Literacka" 1915, nr 44, s. 286.
  18. Na Powązkach, "Biesiada Literacka" 1915, nr 44, s. 286.
  19. "Kurier Warszawski" 1915, nr281, s. 3.
  20. Oprac. na podst.: "Dzień : gazeta bezpartyjna" 1915, nr 279, s. 2 ; "Kurier Warszawski" 1915, nr 281, s. 3 ; "Nowa Gazeta" 1915, nr 463a, s. 1.
  21. Naczelny Komitet Narodowy - organizacja polityczna działająca w l. 1914-1917 w Galicji o orientacji proaustriackiej, najwyższa instancja wojskowa, skarbowa i polityczna Legionów Polskich. - Hasło: Naczelny Komitet Narodowy [w:] Encyklopedia PWN. Edycja elektroniczna.
  22. "Nowa Gazeta" 1915, nr 463, s. 1.
  23. Zob. "Wiedeński Kurier Polski" 1915, nr 312, s. 3 i nr 320 s. 4.
  24. Zob. Powstanie styczniowe w zbiorach Biblioteki Narodowej : [wystawa wirtualna].
  25. "Nowa Gazeta" 1915, nr 463, s. 1.

    "Nowa Gazeta" wspominała o biskupie Wyszyńskim, który - jak już pisałam - był przewodniczącym komitetu pomnikowego, ale nie piastował funkcji biskupa tylko kanonika. Wystawienie pomnika popierał jednak ówczesny arcybiskup, Antoni Fijałkowski. Cóż, pamięć ludzka bywa zawodna ;)

  26. Na Powązkach, "Biesiada Literacka" 1915, nr 44, s. 286.
  27. "Kurier Warszawski" 1915, nr 303 s. 4
  28. M. Kielarski, Powązki : miasto umarłych : (ilustrowany encyklopedyczny przewodnik po cmentarzu), [Warszawa 1951], s. 12. Egz. w zbiorach Archiwum m.st. Warszawy.
  29. Maria Irena Kwiatkowska podaje, że krzyż przeniesiono w 1968 r. - M.I. Kwiatkowska, Grób Pięciu Poległych na Powązkach, "Stolica" 1983, nr 11, s. 15.
  30. S. Szenic, Cmentarz Powązkowski : zmarli i ich rodziny. [T. 2], (1851-1890), Warszawa 1982, s. 123.
  31. Oprac. na podst.: B. Kornecki, Inwentaryzacji konserwatorskiej nagrobków Cmentarza Powązkowsiego : arkusz nr 10, Grób Pięciu Poległych.
  32. S. Sempołowska, Przewodnik po Powązkach, Wyd. 3, Warszawa 1934, s. 49


Do góry