Sztuka Cmentarza Powązkowskiego


Nagrobek rodzin Bardzkich i Leszczyńskich

Dane podstawowe

Data wystawienia: 1876 r.
Data renowacji: bd.
Twórcy: Faustyn Cengler (rzeźba anioła)
Materiały: kamień
Lokalizacja nagrobka: kw. 19

Pochowani

1. Leszczyńska Celestyna z Wierzbickich (1803[?]-1869)

2. Leszczyński Franciszek (1797-1870)

3. Zgliczyńska Helena z d. Bardzka (1846-1870)

4. Bardzka Filipina (1848-1870)

5. Bardzka Józia (1874-1875)

6. Bardzki Jerzy (1876)

7. Orłowski Władysław (1835-1889)

8. Bardzka Laura z d. Dobrosławska (1812-1889)

9. Bardzka Emilia z d. Leszczyńska (1848-1908).

10. Bardzki Artur (1838-1916)

Inskrypcje

bd.

Historia nagrobka

Grobowiec rodziny Bardzkich i Leszczyńskich, jak przystało na miejsce spoczynku dwóch familii, jest rozmiarów nader sporych.

Kwadratową działkę grobową wypełnia niska tumba, jakich wiele na Starych Powązkach. Na brzegach ustawiono niski, kamienny murek, częściwo zamykający także przód grobowca. W jego rogach i w połowie długości znajdują się metalowe "puchary", natomiast po wewnętrznej stronie umieszczono tablice z białego marmuru z inskrypcjami kommemoratywnymi. Przy przedniej krawędzi tumby spoczywa masywna płyta z metalowymi uchwytami, broniąca zstępu do grobowca. Natomiast z tyłu, na podwójnym postumencie ulokowano posąg anioła dłuta Faustyna Cenglera.

Im dłużej patrzy się na ten grobowiec, tym większe ma się wrażenie, że anioł wraz z wysokim cokołem, na którym się znajduje, były opracowane osobno od pozostałej części grobowca. Był to zapewne jakiś szablonowy wzór uwzględniający ozdobienie go pomnikiem, choć raczej niższym od dzieła Cenglera.

Wracając jednak do naszego anioła. Jakkolwiek sygnatura na podstawie tej rzeźby głosi, iż wykonał ją "F. Cengler 1876 r.", to w jednym z nekrologów rzeźbiarza znajdujemy informację, że jej gipsowy odlew artysta eksponował w 1875 r. na wystawie TZSP jako Anioła Spoczywającego1. Co więcej w 1873 r. kościół parafialny w Piotrkowie Trybunalskim ozdobił nagrobek Adeli Burghardowej z pięknym Aniołem Boleści z białego marmuru. Na jego podstawie widnieje zresztą podpis: Faustinus Cengler Polonus natus Cracoviae sculpturae proffessor Varsaviae An. Do. 1873 fecit. Innymi słowy mamy kolejny przykład, iż Cengler lubił powielać pomysły, choć trzeba przyznać, iż ten anioł wyjątkowo mu się udał.

W istocie, siedzi on sobie w milczeniu, pełen dostojeństwa i zadumy z wysoka podziwiając Stare Powązki. Prawą ręką tuli do łona niewielką urnę, lewą dotykając piersi. Głowę, o miękkich, układających się w malownicze fale włosach, zwróconą ma w lewo, w zamyśleniu spogląda gdzieś w dal. Obfite, lecz mimo wszytko subtelne drapowanie szat dodaje mu elegancji.

Anioł dłuta Faustyna Cenglera nie jest "typowym" bożym wysłannikiem. Nie przekazuje żadnych rozkazów, ani też żadnej nadziei. Przysiadł tylko nad grobem śmiertelników i zamyślił się nad znikomością ich istnienia.

Symbole wanitatywne wykorzystane przez Cenglera są w istocie nader skromne i związane z tradycją antyczną. Oto przód cokołu zdobi pochodnia, skierowana płomieniem w dół (gasnące życie) wpisana jednak w okrąg, utworzony przez węża pożerającego własny ogon (nieskończoność, wieczność), co przypomina, że śmierć ciała jest w istocie drogą do życia wiecznego. W prawej dłoni nasz anioł trzyma niewielką urnę, przywodzącą na myśl znikomość cielesnej powłoki, z której kiedyś zostanie tylko proch.

Jest to wyjątkowo udana rzeźba Faustyna Cenglera i piszę te słowa, chociaż osobiście nie przepadam za antykiem z tą całą jego "harmonią" i "statycznością" ;-)

© Sowa
28.12.2008

Przypisy

  1. J.H., Juliusz Faustyn Cengler : (wspomnienie pośmiertne), "Kłosy" 1886, nr 1091, s. 326.


Do góry