Sztuka Cmentarza Powązkowskiego


Nagrobek rodziny Światopełk-Zawadzkich

Dane podstawowe

Data wystawienia: 1893 r.
Data renowacji: bd.
Twórcy: Teodor Skonieczny
Materiały: kamień
Lokalizacja nagrobka: kw. P

Pochowani

1. Zawadzki Ludwik (1832-1892)

2. Zawadzki Józef (1860-1919)

3. Zawadzka Halina (1898-1920)

4. Szaniawska Janina z d. Zawadzka (1890-1928)

5. Zawadzki Władysław (1858-1931)

6. Zawadzka Maria z d. Wojciechowska (1899-1940)

7. Szaniawska Maria Magdalena (1921-1940)

8. Zawadzki Stefan (1923-1946)

9. Zawadzki Ewaryst (1892-1948)

10. Zawadzki Marian (1889-1958, pochowany w Grodzisku Mazowieckim)

11. Zawadzka Irena z d. Groszewska (1897-1960)

12. Zawadzki Ludwik (1893-1972)

13. Zawadzki Jerzy Ludwik (1922-1987)

14. Szaniawski Witold (1917-2003)

Inskrypcje

bd.

Historia nagrobka

Jest to najwcześniejsza na Starych Powązkach zidentyfikowana wersja Chrystusa upadającego pod krzyżem dłuta Teodora Skoniecznego.

Posąg ten jest większy od następnych kopii, a umieszczony blisko alejki, pozwala na swobodne doszukiwanie się wszelkich potknięć dłuta mistrza ;-) Ustawiono go na cokole, znajdującym się w tyle działki grobowej. Jej przestrzeń została wyłożona płytami z piaskowca, w rogach znalazły miejsce niewysokie słupki, miedzy którymi rozciągnięto pręty, tworząc w ten sposób niewyszukane ogrodzenie. Pośrodku spoczęła masywna płyta z metalowymi uchwytami, obok niej pionowo ustawiono mniejsze tablice z inskrypcjami.

Sama rzeźba wydaje się dość dobrze dopracowana, o czym świadczy choćby pełna ekspresji twarz, czy wyraziste wymodelowanie fałd szaty. Niestety cały "efekt" psują liczne tablice kommemoratywne w dwóch rzędach pokrywające cokół, a nawet wdzierające się na skałę, na którą upada Chrystus. Co gorsza ich ofiarą padła także sygnatura Skoniecznego wykuta na podstawie cokołu (widać tylko połowę).

Nota interpretacyjna

Przedstawienie to made by Skonieczny cieszyło się sporym uznaniem, tak w Polsce, jak i zagranicą (np. Jersey City w USA). Najlepiej to widać, jeśli staniemy sobie przy grobie Julianny Grandes (kw 162) i spojrzymy na zachód. Otóż większość pomników Chrystusa... układa się mniej więcej na tej samej linii :-) Różnią się one między sobą w zasadzie tylko sposobem wyeksponowania posągu, stąd samą rzeźbę opiszemy sobie tutaj, aby przy poszczególnych grobach zaznaczyć tylko jakieś wybitnie-wybitne cechy wyróżniające.

Tytuł posągu mówi sam za siebie, zatem rozwodzić się nie będę ;-) Widzimy więc dosyć stromą skałę, na której przyklęka Chrystus. Głowę ma uniesioną, spogląda rozpaczliwie w niebo. Gęste, faliste włosy i krótka, nieco stercząca broda właściwie nie odbiegają od schematu ukazywania Jezusa. Lewą ręką podpiera się o ziemię, prawą podtrzymując nienaturalnej wielkości krzyż, dźwigany na plecach. Nienaturalny, bo ciutek za mały - człowieka na nim powiesić się nie da ;-) Chrystus odziany jest w obszerną szatę z długimi rękawami, przewiązaną sznurem. W prawym dolnym rogu skały, przy nodze spoczywa cierniowa korona. Ot i wszytko.

Moim zdaniem najciekawszym elementem tego pomnika jest twarz Chrystusa. Emanuje z niej całkiem "nieboskie" uczucie strachu przed śmiercią, nieobce żadnemu żywemu stworzeniu, a także poddanie się boskiemu wyrokowi, jakby Jezus myślał: "Boję się, ale wiem, że tak ma być, i że moja śmierć jest potrzebna. Pomóż mi, Boże, wytrwać do końca".

I tu przechodzimy do problemu (przynajmniej dla nie-chrześcijanina), dlaczego akurat to przedstawienie z Męki Pańskiej spotykamy na Starych Powązkach? Nie jest ono zresztą jedyne, a Skonieczny wcale nie zabłysnął oryginalnością tematu, tu i ówdzie możemy bowiem spotkać Jezusa modlącego się w Ogrójcu czy liczne piety. Co ma wspólnego Jego śmierć ze śmiercią zwykłego człowieka? Najlepiej wyjaśni to pewna Pieśń za dusze zmarłych:

"Jezu w Ogrójcu mdlejący,
Krwawy pot wylewający,
Dusze w czyśccu omdlewają,
Twej ochłody wyglądają.
O, Jezu!
 
Przez swój pot, o Jezu drogi,
Wyzwól dusze z męki srogiej.
Niechaj Twojej Krwi strumienie,
Czyścca zgaszą im promienie
O, Jezu!
 
Przez Twe, Jezu, biczowanie,
Duszom w czyśccu skróć karanie,
Niech z rózg Twoją Krwią zbroczonych,
Spłyną krople na strapionych
O, Jezu!"

Ten trochę makabryczny obraz doskonale streszcza istotę Męki Pańskiej. Śmierć Jezusa to ofiara, jego cierpienie ma moc "gładzenia grzechów świata" w tym śmierci, która jest karą za grzech pierworodny. Sens tych przedstawień jest więc taki sam (choć bardziej sugestywny), jak umieszczania na grobach krzyża, a zwłaszcza krucyfiksu. Jest to specyficzne wyznanie wiary: "(...) umęczon pod Ponckim Piłatem, ukrzyżowan, umarł i pogrzebion, zstąpił do piekieł, trzeciego dnia zmartwychwstał (...)", a tym samym zwyciężył śmierć, która odtąd nie jest dla wierzącego chrześcijanina groźna.

Z drugiej strony na pewno nieraz obiło się Wam o uszy zalecenie, aby w pokorze "dźwigać swój krzyż" i w ten sposób naśladować Jezusa. Śmierć bliskiej osoby to właśnie taka "ludzka Droga Krzyżowa", a przedstawienia krucyfiksu i scen Męki Pańskiej, mają przypominać, że ani nie jesteśmy pierwsi, ani... samotni w naszym cierpieniu. Jest nadzieja, jak pocieszał Jezus: "(...) Na świecie doznacie ucisku, ale miejcie odwagę: Jam zwyciężył świat." (Jan 16, 33).1

Przypisy

  1. Za pomoc w interpretacji dziękuję ks. Andrzejowi Panasiukowi :-)

© Sowa
13.02.2007


Do góry